wtorek, 29 listopada 2016

Szampony dla skalpu z ŁZS (chyba)

Hej. Dzisiaj post na życzenie. Dostałam kilka wiadomości odnośnie pielęgnacji wrażliwego skalpu (co jest bardzo miłe, wiedzieć, że kogoś interesuje co mam do powiedzenia w tym temacie) ...

Nie jestem ekspertem. Nie jestem nawet do końca zdiagnozowana....Jeśli mieliście kontakt
z dermatologami to wiecie, że diagnoza poprzez blat biurka nie jest na pewno wiarygodna. W każdym razie stwierdzono u mnie łojotokowe zapalenie skóry. Właśnie w powyższy sposób... Jak wiadomo, albo i nie wiadomo - jest to choroba przewlekła i skomplikowana, gdyż zależna od wielu (nie do końca wyjaśnionych czynników). Ja wiem na pewno, że wzmaga się u mnie wraz ze stresem także jest psychosomatyczna, to pewne hehe :) 
Jak każda chronika mój skalp ma gorsze i słabsze dni. Gorsze to dokuczliwy świąd i łuszczenie się skóry głowy niezależnie od tego czym ją traktuję. Sprawdziłam, że moja skóra na głowie nie lubi olejków i ciężkich formuł. Od wielu miesięcy towarzyszy mi poniższa gromadka, która pozwala zachować względną stabilizację. I śmiało mogę polecać dla osób z podobnymi problemami.

Pielęgnacja skóry głowy z ŁZS opiera się na balansowaniu między łagodzeniem a mocnym oczyszczaniem. 
Szampony, które działają porządnie oczyszczająco to:

La Roche - Posay - Kerium Ds - to szampon przeciwłupieżowy. 
Zawarty w szamponie Kwas LHA™ oferuje intensywne mikro-złuszczanie, aby  walczyć z łupieżem u źródła i zapobiegać jego nawrotom. Witamina PP dogłębnie łagodzi swędzenie. Od pierwszego użycia łupież jest widocznie wyeliminowany a świąd jest zneutralizowany. Po 3 tygodniach terapii skóra głowy pozostaje oczyszczona na długo: 6 tygodni po zakończeniu leczenia na skórze głowy w dalszym ciągu nie ma łupieżu. To ostatnie to bajka od producenta. Nie wiem które to już opakowanie tego szamponu. Skutecznie oczyszcza i faktycznie eliminuje łupież, który jednakowoż powraca.

 Petal Fresh, Scalp Treatment Shampoo Tea Tree (Odżywczo - antyseptyczny szampon do włosów)
Petal fresh odżywczo - antyseptyczny szampon do włosów skutecznie oczyszcza i odżywia skórę głowy, zapewniając włosom zdrowy, świeży wygląd. Właściwości antyseptyczne szamponu pomagają w radzeniu sobie z problemami skórnymi. Pomaga zwalczać swędzenie i dyskomfort skóry głowy. Odżywia skórę, nadaje włosom blasku. Idealny po zabiegach keratynowych.
Nie zawiera szkodliwych substancji: parabenów, siarczanów (SLS, SLES), GMO, petrochemikaliów, ftalanów i sztucznych barwników. Posiada zrównoważone pH. Nie testowany na zwierzętach, odpowiedni dla wegetarian.
Faktycznie czuć tutaj olejek z drzewa herbacianego. Działa jednocześnie oczyszczająco i łagodząco. Pozostawia na głowie taki "wiaterek" jeśli wiesz co chcę powiedzieć. 


Alverde z czerwoną glinką -
pisalam o nim 2 (!!!) lata temu i zdania nie zmieniłam - klik 



Yes to carrots oraz Alverde Ultra Sensitive to bardzo delikatne i łagodzące, naturalne szampony. Oba kosmetyki spisują się podobnie. Są rzadkie, nie pachną i mało się pienią, co świadczy o tym, że bliżej im do naturalnych i mniej drażniących środków myjących.
 Na ogół stosuję pielęgnację naprzemienną.

Praktycznie wyeliminowałam suszenie suszarką, lokówkę i prostownicę...nie jest źle ale nie jest idealnie.

Nie jestem włosomaniaczką - szczerze mówiąc nigdy nie poświęcałam włosom większej uwagi.. Dlatego chętnie dowiem się, czy ktoś z Was ma podobne problemy i jak sobie z nimi radzi?
Może polecicie skuteczny szampon dla wymagającego skalpu?


sobota, 26 listopada 2016

Świąteczna Wishlista


Hej

Bardzo ale to bardzo lubię posty z gatunku - chcę to mieć!
Dawno nie było podobnej listy na blogu - Sezon sprzyja marzeniom, więc ...tadam!






Moje serduszko mocniej bije na widok kosmetyków Tarte - marzę o Tartelette Amazonian Clay Matte oraz tuszu do rzęs Lights, Camera, Lashes 4- in-1 Mascara.
Black Opium Yves Saint Laurent - mimo, iż początkowo nie byłam przekonana, to po dłuższym noszeniu (próbki) bardzo chcę tą słodką kawę na dłużej.
Tusz do brwi Benefit Gimme Brow - mam aktualnie tusz GOSH - spodobała mi się ta metoda, a wiadomo, że Benefit to brewkowi specjaliści są!

Body Boom - czyli kawowy peeling do ciała. Wciąż waham się przed zakupem, bo mam wrażenie, że nabierają nas trochę w ...torbę...wszak taki sam, można sobie lightowo ukręcić samemu w domu, bez zbędnych ceregieli.
Klairs Gentle Black Deep Cleansing Oil - olejek do demakijażu. Ciekawi mnie, chcę. Po prostu. 
I na sam koniec tych wspaniałości  Relaksująca sól do kąpieli lawenda z zieloną herbatą Fresh &Natural. Uwielbiam lawendę w swojej łazience.

Znacie może moje typy?
Lubicie tego rodzaju chciejlisty/wishlisty? ...
O czym marzycie skrycie i głośno?



niedziela, 20 listopada 2016

S&G The Breakfast scrub

Hej - na śniadanie podaje dziś peeling:

The Breakfast scrub  - Soap&Glory 



Przyjechał ze mną prosto ze Szkocji... Stałam jak oczarowana przed szafą S&G nie wiedząc co wybrać. Najchętniej wzięłabym wszystko. No kupują mnie te urocze opakowania, chwytliwe, zabawne teksty na etykietach. To chyba oczywiste, że mając wybór...kupiłam peeling..


300 ml   plastikowy słoik zawiera solidną porcję scrubu. Mieszana formuła soli i cukru... w składzie znajdziemy ekstrakt z bio cupuacu, banany, migdały, masło shea i miód ale nie jest to bynajmniej idealna formuła.. Sami zobaczcie...


Drobinki zmielonych migdałów i owies tworzy całkiem konkretną, zdzierającą formułę. Peeling jest dość mocno zbity, wystarczy niewielka ilość do pielęgnacji całego ciała.
Na pewno jesteście ciekawi jaki TO ma zapach...otóż niestety jest rozczarowujący.. Ja czuję chemiczną mieszankę palonego, brązowego cukru. Niestety. Mocno chemiczny słód po prostu. ;/
Również pielęgnacyjnie nie jest najlepiej.. drobinki dość agresywnie usuwają naskórek, obawiam się, że wrażliwsze skóry mogą nie być zachwycone.


Cena ok. 50 zł to zdecydowanie za dużo (zwłaszcza jeśli chodzi o polskie warunki).
Tym razem jestem na nie... Przyznaję, że słodkie opakowania omamiły mnie ...bez happy endu ;)


Znacie kosmetyki Soap&Glory ? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?

niedziela, 13 listopada 2016

Secrets of beauty VI - porozmawiajmy o urodzie w górach.

....Ciąg dalszy nastąpił...


Po piątkowych Warsztatach świecowych - klik  na fali pozytywnych uczuć oraz psiej oksytocyny,  dotarłam  do urokliwego miejsca w samym sercu Beskidu Żywieckiego. 
Hotel Zacisze usytuowany jest w Węgierskiej Górce, jest luksusowym a zarazem klimatycznym miejscem zarówno na pobyt stricte wypoczynkowy (doskonale wyposażona strefa spa - basen, zabiegi kosmetyczne, masaże, sauna, grota solna oraz rozrywkowa), biznesowy (mnogość sal konferencyjnych). Jest to także wyśmienita baza do eksploracji tego pięknego regionu Polski. 



Co po podróży człowiek musi? inaczej się udusi?
Zjeść! oczywiście...
Moje pierożki ze szpinakiem ...


 oraz makaron ze szpinakiem smakowały wybornie..


Po różnych zawirowaniach, lojalnie dzieliłam łoże ze Smarującą Agatą , tym samym przenosząc naszą przyjaźń na inny poziom hu he hu.. ;). 
Gapa ze mnie, bo nie uwieczniłam naszego pięknego pokoju na zdjęciach. Nie wiedząc czemu mam w tym aspekcie zdjęcia samego li tylko alkoholu ale powiedzmy sobie...co się wydarzyło w Węgierskiej Górce to zostaje w Węgierskiej Górce...
W każdym razie pokój był w pełni komfortowy, z dużą łazienką - możecie go sobie dokładnie zobaczyć tutaj - klik
Piątkowy wieczór minął na integracji z okoliczną ludnością... Wśród uczestników SoB była bowiem dziewczyna z gór :) Paulina - Zakochana w kolorkach  Śmieszka, że ho hoo albo i lepiej. Wiecie to jednak z TYCH osób, z którymi pyk! i można konie kraść  :) bez zbędnego słodzenia.
W każdym razie zabrała nas na wycieczkę do Żywca, gdzie zwiedziłyśmy głównie tesco :D Bo późno i ciemno było. Ale browar zobaczyłam w przelocie, więc jestem ukontentowana.

SOBOTA 
Oficjalną część wykładów Michał - Twoje Źródło Urody rozpoczął punkt 10.00. Przyznam Wam w tajemnicy, że zawsze trochę się wzruszam na tych przywitaniach, czując się członkiem tej Sob-owej rodziny (chlip, chlap). 



Prezentacje rozpoczęły się od wystąpienia Jacek Krzanowski z Polskich Świec, który zapoznał nas z ofertą firmy Admit producenta świec a zarazem właściciela hotelu, który nas ugościł. Królestwo zniczy, świeczek, świeczuszek, podgrzewaczy w najróżniejszych kształtach i zapachach. W sam raz na ten jesienno - zimowy czas.





Prezentacja szkoleniowa DermoFuture Precision w wykonaniu Pani Anny Rolf była bardzo interesująca. Począwszy od obalania mitów o szkodliwości parabenów, które są jedną z najbardziej przebadaną grupą konserwantów we współczesnej kosmetyce. To, że firmy z uporem maniaka je elimunują nie świadczy zawsze o ich wyjątkowości i wspaniałości - po prostu zastępują je innymi konserwantami. Takie magiczne sztuczki, żeby nam namieszać w głowach. 
Pani Anna szczegółowo opowiadała o sztandarowych produktach marki, która prężnie się rozwija. 



Miałam już okazję używać intensywnego wypełniacza do zmarszczek i byłam bardzo zadowolona. Marka, ma jeszcze dwa inne preparaty w formie strzykawki, która daję słowo z prawdziwą ma wspólny tylko wygląd. Aplikacja nie boli nic a nic. Wiążę duże nadzieje z eliksirem pod oczy, które dostałam jako prezent od firmy i na pewno się z Wami podzielę swoimi doznaniami. 





Po wykładzie mieliśmy okazję ukręcić samemu peeling, według własnych upodobań.


Brązowy cukier, olej i aromat - voila Peeling DIY banalnie prostu a jaki przyjemny. Zawsze jest dużo radości we własnoręcznym robieniu kosmetyków.


Profesjonalnie przygotowane szkolenie zakończyło się wręczeniem certyfikatów.



Po krótkiej przerwie - związanej z konsumpcją Michałowych muffinów (które zniknęły w tempie zastraszającym) oraz small talków z uczestnikami, na kolejną prezentację zaprosiła nas Pani Ania Mucha - mistrzyni makijażu i główna makijażystka GOSH COPENHAGEN.




Na przykładzie uroczej modelki, Pani Ania zapoznała nas z technikami konturowania a dzięki otrzymanym kosmetykom..


...była okazja do indywidualnych zajęć. W między czasie, Pani Ania służyła radami ...dla mnie okazały się kluczowe dla mojego jestestwa! okazało się bowiem, że mam prostokątną twarz - całe, CAŁE swoje życie myślałam, że mam okrągłą jak księżyc w pełni heh. W każdym razie dowiedziałam się jak mam aplikować brązer oraz róż. Bardzo, bardzo przydatne rady. 



Pięknie Agata - pięknie - dziubek zawodowy :*  ta mina przypomina teorię Darwina :) KTC <3


Kolejna prezentacja to królestwo Sylveco, macierzystej marki Biolaven,Vianek. Przesympatyczna Pani Agnieszka omówiła sztandarowe produkty. Omawiając typy i podtypy skóry trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem w doborze pielęgnacji.

Przyznam Wam, że pierwszy raz widziałam tyle produktów rodzimej marki w jednym miejscu. Wszystko można było pooglądać, powąchać ..




Ogromnie mnie cieszy, że polska marka ma tak dużo do zaproponowania. Wydawało mi się, że sporo kosmetyków znam a okazało się, że to kropla w tym naturalnym morzu.


Wiecie już na pewno, że jestem fanką peelingów... 
Chcę je wszystkie! :) 



Kolejna prelegentka - Pani Marta Ziubińska, szefowa PR Aromedy - marki, która wprowadziła naturalne kosmetyki pod szyldem Pat& Rub - na pewno słyszeliście o rozłamie i wewnętrznym konflikcie z Kingą Rusin -  o sprawie możecie poczytać  u Margarety - klik  oraz tutaj ocochodzizpatandrub.pl. Dość powiedzieć, że sytuacja jest skomplikowana. 
W każdym razie, jeśli wierzyć Pani Marcie,  Naturativ to superfood dla naszej skóry!



Dobrodziejstwo naturalnych, ekologicznych składników w znanych formułach a nowych opakowaniach...





Na koniec jeszcze raz głos zabrał Jacek z Polskich Świec  rozdając nam pachnące upominki zaprosił na koncert zespołu U Pana Boga za piecem. Tym samym rozpoczynając wieczorną integrację..



Uczestnicy VI Secrets of beauty:

Michał – Twoje Źródło Urody 
Magda – Mazgoo



Margareta – Life In Colour
Paulina – Zakochana w kolorkach
Paulina – Czarszka 

Monika – Moment urody
Ania – Kolorowy kraj
Monika – Blog Moniszona
Aleksandra – Arsenic
Dobrusia – Dobrul bloguje
Alina – TrendDash

Klaudyna – Ekstrawagancka

Kinga – Delightful
Patrycja – Interendo
Marta – Tosinkowo
Bożena – Mama Trójki
Natalia – Centrum Stylu


oraz Marysia

i Krysia



a także maleńka córeczka Margarety, która była grzeczna jak nie wiem co :)


Czyż to nie jest rodzina?

Tradycyjnie, żałuję, że nie udało się porozmawiać z każdym osobno ..bla, bla, ale bądźmy szczerzy - z kim się chciało, z tym się porozmawiało LOL :D
Dziękuję, że mogłabym uczestniczyć w tym wyjątkowym wydarzeniu. Było jak zawsze u Michała - mądrze, radośnie, refleksyjnie. Nie sposób oddać tej energii, które wnoszą do mojego życia takie spotkania.

Zachęcam do dołączenia! - Secrets of beauty 

środa, 9 listopada 2016

Niech stanie się światło - Warsztaty świecowe 28.X


28 października w podkatowickiej miejscowości Łaziska Górne - tam gdzie siedzibę mają Polskie Świece odbyły się wyjątkowe, jesienne warsztaty świecowe, w których miałam okazję uczestniczyć w ramach Secrets of Beauty pod batutą Michała - klik  




Czym są dla Was świece?
Przedmiotem użytkowym, który nie gra szczególnie ważnej roli  - jest po prostu źródłem światła?
Czy może ozdobnym elementem wyposażenia, czy też niezbędnym umilaczem chwil, które chcemy celebrować?
Mnogość zapachów, kolorów, kształtów, popularnych marek przyprawia o zawrót głowy. 
Nie inaczej jest w królestwie Jacka - właściciela firmy, która otworzyła nam swoje podwoje.


Dotychczas oglądałam - wąchałam - podziwiałam jedynie finalny efekt czyli gotowy do sprzedaży produkt.

Tym razem była okazja popatrzeć jak to się wszystko kręci...

Tego przedpołudnia wnętrze fabryki pokazało nam skrawek swojej tajemnicy..



Aranżacja wnętrza - tak cudownie jesienna dodawała aury tajemniczości...



Pierwsze zadanie polegało na wykonaniu lampionu, spersonalizowanego według własnych upodobań z tego co było dostępne na stole i pod stołem :)



 Pod czujnym okiem Jacka przygotowane formy, zalane parafiną, po wystygnięciu, zostały zrulowane i zahartowane wodą. Mój efekt finalny daleki był od doskonałości, przez to był bardzo Esowy :)


Światło wydobyło natomiast pożądaną, jesienną aurę tajemniczości ...nieprawdaż?



Gdy emocje jeszcze nie ostygnęły, przyszło nam się zmierzyć z kolejnym zadaniem...tym razem w magiczny sposób miał powstać świąteczny hmm lampion? w kształcie łódki z motywem świątecznym.


Nie wiem czy Was, ale mnie zachwyca przemiana cieczy w ciało stałe.. niech zwą to fizyką, dla mnie to magia i już ;)


 Kilkanaście minut sypania brokatu, przecierek i kilka ciastek później wyszedł całkiem zgrabny lampionik...czyż nie? CZYŻ NIE? <dajcie trochę miłości> : D


Cyku, myku ...jestę chirurgę ;)


Foto. Angel 


Zabawa była przednia....



Foto  - Mazgoo 



Niektórzy się zasnęli snem sprawiedliwego :)


Uczestnicy warsztatów:
Michał - Twoje Źródło Urody 
Angel - Kosmetyki bez tajemnic 
Margareta - Life in Colour 
Magda - Mazgoo 
Dobrusia - DobrulBloguje 
Klaudyna - Ekstawagancka
Paulina - Czarszka  - zobaczcie koniecznie film o naszych warsztatach - klik !

oraz oczywiście Grześ z dziewczynkami, czyli Marysią i Krysią <3 


To była fascynująca przygoda, cudownie spędzony czas i nowe doświadczenie...a to był dopiero początek przygody...

...ciąg dalszy nastąpi...

Aha, aha, aha - uprzejmie donoszę, iż do końca roku przy zakupach powyżej 50 zł obowiązuje darmowa wysyłka ze sklepu Polskie Świece na hasło SOB2016  - także bierzcie i palcie :D 



niedziela, 6 listopada 2016

Czy Ziaja na oczy pomaga?

Dzisiejszy post dedykuję dwóm kremom pod oczy Ziaja 
W moim przypadku okolice pod oczami są dość wymagające. Widoczne już zmarszczki oraz cienka skóra to największe przypadłości.
Od wielu miesięcy szukam kremu doskonałego...
Na swojej drodze spotkałam dwa kremy pod oczy marki Ziaja o których chcę opowiedzieć, gdyż uważam, że śmiało mogą konkurować z droższymi markami (a na pewno z La roche posay).




1. Krem pod oczy z witaminą E
2. Jaśmin w kremie przeciw zmarszczkom pod oczy i na powieki.



Jaśmin w kremie przeciw zmarszczkom 50+ pod oczy i na powieki 

Według producenta :

mikro-kolagen genisteina hydroksyprolina - poprawia gęstość skóry:
- skutecznie wzmacnia włókna kolagenu i elastyny
- organizuje prawidłowe usieciowanie włókien białkowych
- wyraźnie zwiększa gęstość i spoistość tkanki łącznej
calcium, kwas hialuronowy, proteiny long-lifting - doskonale uelastycznia oraz zapobiega utracie
sprężystości, zapobiega wiotczeniu, wygładza zmarszczki:
- regenerując funkcję podporową skóry zapobiega jej wiotczeniu
- redukuje głębokość zmarszczek głębokich i powierzchniowych
- trwale nawilża naskórek oraz głębsze warstwy skóry
- poprawia napięcie i zmniejsza szorstkość naskórka
masło jaśminowe nnkt z oleju oliwkowego, palmowego i canola - liporegeneruje naskórek:
- reguluje funkcje bariery ochronnej skóry
- uzupełnia niedobory fizjologicznych lipidów
- wyraźnie odżywia i zmiękcza naskórek
- zmniejsza widoczność ceni pod oczami
kompleks tonujący o odcieniu naturalnym:
- wyrównuje nierównomierny koloryt skóry
- korygując cienie zapewnia zdrowy wygląd

Jak widać krem ma postać beżowej emulsji, szybko się wchłania. Stapia się ze skórą idealnie dając naturalny efekt.
Delikatnie nawilża skórę i dobrze napina, co daje efekt wygładzenia drobnych zmarszczek.

Do kupienia tutaj - klik 


Krem pod oczy z witaminą E 

Według producenta ma za zadanie wyraźnie wygładzać zmarszczki i zapobiegać ich powstawaniu, intensywnie nawilżyć i tonizować naskórek a także zmniejszyć obrzęki wokół oczu.

Krem ma postać rzadkiej emulsji, która ekspresowo wchłania się i nie pozostawia żadnych śladów, nie roluje się pod oczami, nie uczula i nie podrażnia oka. 
Jak na moje potrzeby formuła okazała się za za słaba. Zdecydowanie wolę bardziej treściwe kremy pod oczy ale myślę, że dla młodszych cer jest całkiem przyzwoity. 

Cena zdecydowanie zachęca do eksperymentów - klik



Nadal szukam idealnego kremu pod oczy. Niemniej uważam, że wspomniane kremy pod oczy warte są uwagi. Niska cena sprzyja indywidualnym testom a nuż formuły sprawdzą się u Was i nie trzeba będzie płacić grubych pieniędzy za podobny lub lepszy efekt... Zachęcam..