poniedziałek, 26 września 2016

X muza - czyli seans filmowy

Od czasów ostatniego wpisu z cyklu X muza upłynęło stanowczo zbyt długo czasu. Co ciekawe, ostatnio też się kajałam dlaczego tak pusto i w ogóle. Jakoś tak wychodzi. Sami wiecie.. To nie  tak, że nie oglądam. Oglądam..ale jakoś mi umyka...

Wczoraj jednak miałam być okazję zobaczyć film Ostatnia rodzina - czyli historię Zdzisława
i Tomasza Beksińskich. Jak dla mnie to fantastyczny obraz, na który czekałam od momentu, kiedy dowiedziałam się, że będzie adaptacja filmowa. Role Seweryna i Ogrodnika są fenomenalne. Śmieszą mnie reakcje ludzi, którzy twierdzą, że Ogrodnik zagrał Tomka "za bardzo" ..histerycznie tak, z pewnością. Obraz wprost zieje niepokojem. Każdy kto choć trochę miał do czynienia ze sztuką Z.B czy też słuchał audycji Tomka wie, dlaczego. Moim zdaniem słabą stroną filmu jest muzyka, tak przecież ważna. Bardzo polecam dla fanów i nie tylko. Psychologiczne studium depresji, demonów
i sztuki.




Julieta - czyli najnowszy film Pedro Almodovara. Mam z tym filmem kłopot. Czytając recenzje naczytałam sie, że to wielki powrót starego, dobrego Pedro. Powrót w wielkim stylu. Możliwe, że miałam za duże wymagania. Przyznam, że obraz wcale nie zapadł mi w głowę. Przepłynął bez większego śladu. Nie zaskoczył, nie zaintrygował (jak zdecydowana większość obrazów Almodova). Relacje matki z córką, trudne....aż do przewidzenia.




The Hateful Eight - to obraz Tarantino - nieznośnie podobny do Django (mojego ulubionego). Dla wielu obraz wybitny. Dla mnie,  kolejne rozczarowanie. Nie będę klaskać tylko dlatego, że to Tarantino. Niektórzy porównują ten film do sztuki teatralnej. Możliwe. Niemniej nuda jest nudną. Przewidywalne, przedłużone, taki hmm ślizg "podjangowej" świetności moim zdaniem. 



Pitbull. Nowe porządki. Jako komedia fajny. Innych kategorii nie potrafię podać. Ciekawe doświadczenie zobaczyć Maję Ostaszewska z komarem na tyłku :D 





Oglądaliście coś ciekawego w ostatnim czasie? A może widzieliście wymienione przeze mnie filmy i macie inne zdanie na ich temat? 

sobota, 24 września 2016

Angels on bare skin LUSH

Wiele dobrego słyszałam o słynnych "aniołkach" lushowych. Nic więc dziwnego, że gdy tylko miałam możliwość postanowiłam sprawdzić ich  działanie osobiście. I tak od lipca codziennie używałam:
Angels on bare skin LUSH


Czyścik to nic innego jak pasta z glinki, mielonych migdałów, suszonej lawendy i mieszanki olejków, która ma za zadanie po pierwsze oczyścić, po drugie właściwie nawilżyć i odżywić skórę. 
Mam już doświadczenie z tego formą pielęgnacją - swego czasu używałam boskiego Buche de Noel - klik 



W połączeniu z wodą, pasta zmienia swoją stałą konsystencję na bardziej płynną.



Suszone kwiaty lawendy fundują nam delikatny peeling. 
Pielęgnacji towarzyszy  naturalny, ziołowy aromat. Jak dla mnie to skrzyżowanie mokrej glinki, lawendy i ziół. Bardzo relaksujący. 
Jak widzicie ..nie tylko mnie się spodobał ;) 


Działanie czyścika oceniam na szóstkę z plusem. Po pierwsze primo, fenomenalnie oczyszcza cerę
z nadmiaru sebum, wszelkich zanieczyszczeń, martwego naskórka. Praktycznie w ogóle nie ma potrzeby dodatkowego posiłkowania się innymi peelingami. Nawet w przypadku wrażliwej cery
(i naczynkowej) śmiało można go stosować codziennie. 
Po drugie zapewnia przyjemne odświeżenie cery, zapach jest relaksujący i wprowadzający w dobry nastrój. Po trzecie doskonale nawilża skórę, która odwdzięcza się zmniejszonymi porami oraz poprawą i ujednoliceniem kolorytu.

 
Czyścika można stosować na dwa sposoby - jako pastę czyszczącą...U mnie jest to zazwyczaj trzeci etap demakijażu. 
Można go także stosować jako świeżą maseczkę.. Zostawiony na twarzy ok. 15 minut fantastycznie ją nawilża i odświeża. Przyznam, że w letnie, gorące noce rezygnowałam już z kremu.. także o czymś to świadczy :) 



Ma tylko jedną, ogromną wadę - nie jest dostępny w Polsce :(

Znacie czyściki z Lush ? Macie swojego faworyta?
A może sami kręcicie podobne oczyszczające pasty? Lub też znacie inne firmy, które mają podobne kosmetyki w asortymencie - wiem, że coś podobnego ma na pewno Make me Bio - pisałam o tym tu. 

środa, 21 września 2016

Peeling do rąk - konieczność czy fanaberia?

Czy peeling do rąk jest kosmetykiem niezbędnym? Oczywiście, że nie....
Czy jest przydatnym? Wystarczy wziąć garść cukru brązowego z olejem kokosowym i zapewne efekt będzie porównywalny..

aleee czyż nie jest uroczy - szybki i bezproblemowy?

Ultra Rich hand peeling P2 dostałam w prezencie od kochanej Justynki - klik 


Używam regularnie i z przyjemnością od kilku miesięcy.
Nie spodziewałam się, że tak się z nim polubię. Zabijcie mnie, ale w ciągu swojego długiego życia,
na palcach jednej ręki mogłabym policzyć wykonane peelingi dłoni..
Może dlatego, że mam dość wrażliwe dłonie...


Peeling do rąk P2 to tak naprawdę dość treściwy krem z małymi drobinkami, które delikatnie, acz skutecznie złuszcza martwy naskórek pozostawiając skórę dłoni gładką a nawet gładziutką.
Co ważne, nie pozostawia tłustej warstwy (która dla mnie osobiście jest nie do przeskoczenia
w przypadku dłoni - no nie jestem w stanie czekać.

Skład:




A poza tym jest taki różowo  - uroczy, czyż nie?
Stosujecie peelingi do rąk czy uważacie to za absurd?

wtorek, 13 września 2016

Pielęgnacyjny duet Ziaja

Pielęgnacyjny duet Ziaja towarzyszy mi od kilku dobrych tygodni.

Na samym początku muszę powiedzieć, że jestem absolutną fanką zapachu serii kakaowej. Uwielbiam bezgranicznie. Słodki aromat zdecydowanie poprawia mi nastrój. 




Czekoladowy peeling myjący gruboziarnisty z masłem kakaowym:

  • złuszcza martwe komórki naskórka,
  • dokładnie wygładza skórę,
  • poprawia krążenie w skutek dotlenienie komórek skóry,
  • regeneruje lipo - strukturę, poprawia gładkość i elastyczność naskórka,
  • precyzyjnie wspomaga redukcję cellulitu.





Peeling otrzymujemy  w charakterystycznym dla firmy plastikowym słoiku (dodatkowo jest zabezpieczony sreberkiem). Aplikacja czekoladowo łatwa i przyjemna.


Grubą przesadą jest stwierdzenie, że jest to peeling gruboziarnisty -  drobinki są delikatne, co wcale nie przeszkadza im prawidłowo wywiązywać się ze swej myjąco - masującej roli. Peeling mocno się pieni, nie wysusza skóry ani też nie zostawia tłustego fimu. Skóra jest widocznie wygładzona.





Może być spokojnie stosowany nawet codziennie. AAaaaaaa zapach jest boski! Czekoladowa rozpusta bez wyrzutów sumienia.

Cena za 200 ml - 13,53 zł w internetowym sklepie Ziaja - klik

Skład: 





Masło Multimodeling  do ciała ujędrniające nogi, brzuch, pośladki 


Masło w połączeniu z masażem (klik):

  •  wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej, 
  •  ujędrnia, zwiększa spoistość i elastyczność naskórka, 
  • delikatnie napina i wygładza skórę oraz skutecznie zapobiega jej wiotczeniu, 
  • aktywnie modeluje i poprawia wygląd sylwetki.

Zawiera harmonijne połączenie kwiatowo - orientalnej kompozycji kumquatu, kwiatów davana, drzewa massoina i cynamonu oraz anyżu. 




Dość gęste masło łatwo się aplikuje i rozprowadza na skórze, nie bieli i szybko się wchłania. Natłuszcza skórę, przy czym faktycznie ładnie ją napina. Przyjemny, kwiatowy aromat z nutką orientalnego cynamonu i anyżu uprzyjemnia codzienną pielęgnację. 
Jeśli chodzi o modelowanie sylwetki, to hmmm....wiecie jak się sprawy mają ;) 
Jako wspomagacz naszych trudów i znojów sprawuje się całkiem dobrze. 


Skład:


Do kupienia w sklepie internetowym Ziaja 200 ml - 16,60 - klik 


Warto dodać, że kosmetyki Ziaja nie są testowane na zwierzętach. 



Co powiecie na ten duet?
Lubicie kosmetyki Ziaja? Co możecie polecić?

sobota, 3 września 2016

Po-spotkaniowe naturalne nowości

Zobaczcie jako naturalne nowości, zawitały do mnie po spotkaniu Naturalnie! 



Rozpoczynam przygodę z kosmetykami mineralnymi na poważnie, po zachwytach dziewczyn jestem zdecydowana :) 


Wytwórnia mydła..relaksujący mus do ciała jest fenomenalny - prawdziwy musik :)
Wytwórnia MydłaFB



IVA NATURA - organiczny tonik do twarzy. 
IVA NaturaFB


Pszczela Dolinka - mydełko Miód i kwiat pomarańczy 
Pszczela DolinkaFB



I kolejne mydełko - Marchew i bergamotka Soap Deli

Soap DeliFB




Zestaw maseczek Babuszki Agafii oraz mydło marsylskie o zniewalającym waniliowym zapachu od Zielonego Kredensu  

Zielony KredensFB



Korana - brzoskwiniowy płyn do kąpieli plus sympatyczne testerki :)

KoranaFB



Znam już maseczki Dermaglin i ogromnie się cieszę, że się ponownie spotykamy. Moje stopy też się radują ;)
DermaglinFB






Znacie te marki? Wpadło Wam coś szczególnie w oko? O czym chcielibyście przeczytać najpierw?

Naturalnie na cellulit - Vialise

 Kilka miesięcy temu otrzymałam od serwisu Uroda i Zdrowie do testowania:

  Naturalne serum antycellulitowe Vialise. 


Po intensywnym i regularnym używaniu czas napisać o nim swoją opinię.




Od pierwszego spojrzenia uwagę przykuwa śliczne, delikatne opakowanie z moimi ukochanymi chabrami :).
Wygodna butelka, typu air less jest bardzo poręczna i praktyczna w użytkowaniu. Dodatkowo jest zapakowana w kartonik z taką samą szatą graficzną.


Nie wiem jak Wy, ale mnie kosmetyki antycellulitowe zawsze kojarzyły się z mocno inwazyjnymi formułami, którymi trzeba było katować naszą skórę. 
Cudownie, że jest bardziej naturalna propozycja. 


Skład:


Formuła Vialise  oparta jest na wyciągach z roślin, które w naturalny sposób stymulują procesy zachodzące w organizmie. Składniki poprawiają krążenie krwi, wzmacniają ściany naczyń krwionośnych chroniąc je przed uszkodzeniami i pęknięciami. Oczyszczają i regenerują skórę sprawiając, że staje się ona elastyczna i jędrna.

Roślinne składniki aktywne:

Ekstrakt z bluszczu - wzmacnia naczynia krwionośne i poprawia krążenie, zapobiega pękaniu naczyń krwionośnych, działa oczyszczająco i ujędrniająco, skóra  staje się napięta i elastyczna, przynosi ulgę zmniejszając obrzęki;
Ekstrakt z  kasztanowca - doskonale wzmacnia i uszczelnia naczynia krwionośne, eliminuje stany zapalne i powstawanie żylaków, poprawia krążenie krwi i spowalnia proces starzenia się skóry;
Ekstrakt z bylicy boże drzewkostymuluje i poprawia przepływ krwi, reguluje metabolizm, działa przeciwzapalnie;
Ekstrakt z ruszczyka kolczastego -wzmacnia i uelastycznia naczynia krwionośne, zmniejsza ich widoczność, pobudza przepływ krwi;
Wyciągi z alg przyspieszają rozpad tłuszczów, przez co łatwiej zwalczyć cellulit, nawilżają i ujędrniają skórę, wzmacniają naczynia krwionośne, eliminują obrzęki
Kofeinazawarta w ekstrakcie z guarany bardzo dobrze pobudza krążenie, ułatwia rozpad tłuszczów i zapobiega ich ponownemu gromadzeniu się, regeneruje zwiotczałą skórę
Rutyna -  składnik wzmacniający i uszczelniający naczynia krwionośne
Kwas askorbinowy - jeden z najlepszych naturalnych przeciwutleniaczy, chroni skórę przed wolnymi rodnikami.


Serum ma postać bezbarwnego żelu, który jest dość rzadko, ale za to szybko i łatwo się rozprowadza i wchłania.
Zapach który towarzyszy aplikacji określiłabym jako świeżo - ziołowy. Nie mogę sobie teraz przypomnieć jak pachną chabry, ale gdzieś w tle majaczą właśnie delikatn kwiatowe, łąkowe kwiaty.


Od producenta - Vialise: - klik

  • przywraca prawidłowe krążenie, 
  • wzmacnia tkanki, 
  • spowalnia proces starzenia się skóry,
  • przyśpiesza rozpad tłuszczów, 
  • utwardza naczynia krwionośne, 
  • wygładza i ujędrnia skórę.
Moim zdaniem:

Powiedzmy sobie szczerze - wiara w to, że istnieją kosmetyki, które są sprzymierzeńcami w walce o piękniejsze ciało jest nam szczególnie potrzebna. I nawet jeśli to jest li tylko placebo, to codziennie stosowane (przy energicznym masażu) to i tak jest efekt terapeutyczny.
W przypadku Vialise należy stwierdzić, że skoncentrowane serum działa ujędrniająco. Skóra w trakcie używania uległa widocznemu napięciu, jest gładsza. 
Powiem Wam szczerze, że przed tym serum używałam Elancylu - i muszę potwierdzić, to co słyszałam od koleżanek. Elancyl sprawdza się dobrze ale tylko wtedy gdy jest regularnie stosowany. Potem stan skóry się znacząco pogorszył. Kiedy preparat się skończył - pojawiły się "górki i pagórki" zwłaszcza na udach. Nie muszę mówić, że byłam mocno zdenerwowana :/ Przystąpiłam do akcji naprawczej właśnie przy pomocy Vialise i ...suchej szczotki. I są efekty! Skóra została wygładzona,pewnie dlatego, że poprawiła się cyrkulacja krążenia krwi. 



Naturalne serum antycellulitowe Vialise to fantastyczna propozycja dla osób zmagających się ze skórką pomarańczową, jak również pragnących ujędrnić swoją skórę. Tym bardziej, że sprzyja nam moc naturalnych składników.  
Oczywiście, terapeutyczne działanie serum będzie tym większe gdy będzie prowadzone wieloetapowo - zbilansowana dieta, dużo ruchu oraz masaże. Wszystko to wpłynie korzystnie na stan naszej skóry, jak również poprawę samopoczucie. Lubimy przecież o siebie dbać :) 


Znacie naturalne sposoby na cellulit?
Znacie Vialise?

wtorek, 30 sierpnia 2016

Naturalnie! zupełnie nieprzypadkowe spotkanie w Pomylonych :)

Hej :)


Po całkiem sporej przerwie, (spowodowanej szeroko rozumianym wypoczynkiem) przychodzę naładowana pozytywnymi emocjami i energię, która wystarczyłaby do rozpalenia niejednej elektrowni ciepłowniczej..

Emocje nie zdążyły jeszcze ostygnąć po  niespodziewanym, intensywnym wypoczynku w Chorwacji,  a w sobotę miałam możliwość uczestniczyć we wspaniałym, kameralnym spotkaniu.


Spotkanie zorganizowała Żaneta - najbardziej Uśmiechnięte oczy blogsfery - klik - orędowniczka naturalnej pielęgnacji i zdrowego stylu życia, której uśmiech zaraża nawet największych malkontentów (czyli mua np. :D) 

Miejsce, które wybrała Żan było zupełnie nieprzypadkowe. 
Fantastyczne wegańskie bistro jest od sobotny stałym miejscem moich kulinarnych wędrówek po mieście. 
POMYLONE GARY  - czyż ta nazwa nie jest doskonała...!
Mam ambitny plan zjedzenia wszystkiego :D Zaczęłam od omletu kukurydziano - ciecierzycowego z toną boczniaków, kiełków i roślin. Ogromna porcja, pochłonięta została kilkoma podejściami. 
Czas z dziewczynami płyną przemiło, po drodze degustowałam jeszcze Fritz kole i bananową matę mate. Skusiłam się także na piwko z czerwoną porzeczką (omomomom).



Czas mijał nam na rozmowach na temat i nie na temat. Wiecie jak to jest, jak spotykają się ludzie o podobnej wrażliwości i otwartości na nowe.. Wiek nie ma znaczenia, Płeć nie ma znaczenia, Doświadczenie nie ma znaczenia. Czas nie ma znaczenia. Jest flow i płyniemy;) 
Nie zapominając oczywiście o głównej idei spotkania - czyli promocji naturalnej pielęgnacji i zdrowego, czytaj świadomego stylu życia. 
Żanetka opowiedziała nam o zaletach makijażu mineralnego. Wymiana doświadczeń własnych, plus możliwość przetestowania mineralnych pudrów Earthnicity na nowo rozpaliły we mnie ochotę na eksperymenty w tym zakresie :). 

W spotkaniu udział wzięły:
Organizatorka - Żanetausmiechnieteoczy.blogspot.com
no i ja Esy - we własnej osobie :) 


To było spotkanie NATURALNIE! zupełnie nieprzypadkowe ..także w aspekcie wyboru sponsorów,  którzy postanowili w nim uczestniczyć. Myślę, że to obietnica nowej przygody...o której już wkrótce...


Czas upłynął nam nieprzyzwoicie szybko. Naprawdę! pięć godzin w tak doborowym towarzystwie, to pestka! a raczej lawenda...której przepiękny aromat towarzyszył nam podczas spotkania. 
To był cudownie spędzony wspólny czas <3