wtorek, 30 sierpnia 2016

Naturalnie! zupełnie nieprzypadkowe spotkanie w Pomylonych :)

Hej :)


Po całkiem sporej przerwie, (spowodowanej szeroko rozumianym wypoczynkiem) przychodzę naładowana pozytywnymi emocjami i energię, która wystarczyłaby do rozpalenia niejednej elektrowni ciepłowniczej..

Emocje nie zdążyły jeszcze ostygnąć po  niespodziewanym, intensywnym wypoczynku w Chorwacji,  a w sobotę miałam możliwość uczestniczyć we wspaniałym, kameralnym spotkaniu.


Spotkanie zorganizowała Żaneta - najbardziej Uśmiechnięte oczy blogsfery - klik - orędowniczka naturalnej pielęgnacji i zdrowego stylu życia, której uśmiech zaraża nawet największych malkontentów (czyli mua np. :D) 

Miejsce, które wybrała Żan było zupełnie nieprzypadkowe. 
Fantastyczne wegańskie bistro jest od sobotny stałym miejscem moich kulinarnych wędrówek po mieście. 
POMYLONE GARY  - czyż ta nazwa nie jest doskonała...!
Mam ambitny plan zjedzenia wszystkiego :D Zaczęłam od omletu kukurydziano - ciecierzycowego z toną boczniaków, kiełków i roślin. Ogromna porcja, pochłonięta została kilkoma podejściami. 
Czas z dziewczynami płyną przemiło, po drodze degustowałam jeszcze Fritz kole i bananową matę mate. Skusiłam się także na piwko z czerwoną porzeczką (omomomom).



Czas mijał nam na rozmowach na temat i nie na temat. Wiecie jak to jest, jak spotykają się ludzie o podobnej wrażliwości i otwartości na nowe.. Wiek nie ma znaczenia, Płeć nie ma znaczenia, Doświadczenie nie ma znaczenia. Czas nie ma znaczenia. Jest flow i płyniemy;) 
Nie zapominając oczywiście o głównej idei spotkania - czyli promocji naturalnej pielęgnacji i zdrowego, czytaj świadomego stylu życia. 
Żanetka opowiedziała nam o zaletach makijażu mineralnego. Wymiana doświadczeń własnych, plus możliwość przetestowania mineralnych pudrów Earthnicity na nowo rozpaliły we mnie ochotę na eksperymenty w tym zakresie :). 

W spotkaniu udział wzięły:
Organizatorka - Żanetausmiechnieteoczy.blogspot.com
no i ja Esy - we własnej osobie :) 


To było spotkanie NATURALNIE! zupełnie nieprzypadkowe ..także w aspekcie wyboru sponsorów,  którzy postanowili w nim uczestniczyć. Myślę, że to obietnica nowej przygody...o której już wkrótce...


Czas upłynął nam nieprzyzwoicie szybko. Naprawdę! pięć godzin w tak doborowym towarzystwie, to pestka! a raczej lawenda...której przepiękny aromat towarzyszył nam podczas spotkania. 
To był cudownie spędzony wspólny czas <3 

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Urodzinowy konkurs Esa

Hej...
Urodziny, urodziny moje i bloga - to czas na celebrowanie wspólnie spędzonych chwil.
W tym roku przygotowałam dla Was wyjątkową nagrodę (taką mam nadzieję).




Do wygrania:

 1. Pełnowymiarowa pianka Rituals - The Ritual of Dao - pianki Rituals nie mają sobie równych. Wie to każdy, kto choć raz je spróbował na własnej skórze!
2. Krem do rąk - ogórkowy The Secret Soap Store 
3. Animal Mask Maseczka w płacie Skin79 Dry Monkey 
4. Baby Silky Foot Holika, Holika - maseczka w płacie do stóp. 


Co zrobić aby wziąć udział w zabawie ? 
Wystarczy być publicznym obserwatorem bloga i odpowiedzieć na pytanie:

- Jaki jest Twój ulubiony rytuał pielęgnacyjny?

Jeśli chcecie zwiększyć swoje szanse na wygraną, możecie też dodatkowo: 
- obserwować mój profil na Facebooku (+1 punkt) 
- obserwować mój profil na Instagramie (+1 punkt) 
- dodać mojego blog do blogrolla (+2 punkt) 
- udostępnić informację o rozdaniu na Facebooku (+1 punkt) 
- udostępnić informację o rozdaniu na Instagramie (+1 punkt) 
- napisać notkę na blogu z informacją o rozdaniu (+1 punkt)
- zamieścić na blogu banner konkursowy (+1 punkt)




Schemat  zgłoszenia:

1. Obserwuję blog jako....
2. Lubię na Facebooku jako...
3. Obserwuję esyfloresy77 na Instagramie jako...
4. Dodanie blog 77fantasmagorie77 do blogrolla - TAK/NIE
5. Udostępnienie informacji o zabawie na FB - TAK/NIE - link
6. Udostępnienie informacji o zabawie na Instagramie - TAK/NIE - link
7. Napisanie informacji o zabawie na blogu - TAK/NIE - link
8. Baner konkursowy na blogu - TAK/NIE - link
9. Odpowiedź na pytanie -  Mój ulubiony rytuał pielęgnacyjny to...


Zabawa trwa do 31 sierpnia 2018 r. do północy. Wyniki ogłoszę w ciągu tygodnia od zakończenia konkursu. Czekam na dane adresowe zwycięzcy do 3 dni . Nagrodę wyślę w przeciągu 5 dni roboczych, na mój koszt - tylko na terenie Polski.

ZAPRASZAM.



niedziela, 31 lipca 2016

Boski olejek czy seksowne perfumy?

Od kiedy po raz pierwszy powąchałam olejek Divine Caudalie przepadłam z kretesem.
To kwintesencja lata zamknięta w szklanej butelce. Rozgrzany piasek, słońce, wiatr, wysuszone drewno wyrzucone na brzeg morza...

                                                            Po prostu upalne, leniwe lato. 




Ten wielofunkcyjny olejek nawilża, odżywia i uszlachetnia skórę dzięki unikalnej kompozycji 4 wyjątkowych olejów - winogronowego, hibiskusowego, sezamowego, arganowego) oraz polifenoli o działaniu antyoksydacyjnym. 
Założycielka marki Caudalie - Mathilde Thomas zwykła podkreślać, że prawdziwe złoto pochodzi z winnic, gdyż trudno nie dostrzec prawdziwe dobrodziejstwo płynące z winogron.
Olejek, który jest z nich pozyskiwany, jest bogaty w kway omega 6 oraz w witaminę E i ma tym samym właściwości odżywcze i regenerujące. 


Skład:
VITIS VINIFERA (GRAPE) SEED OIL*, SESAMUM INDICUM (SESAME) SEED OIL*, ISOAMYL COCOATE*, COCO-CAPRYLATE*, PARFUM (FRAGRANCE), ETHYLHEXYL PALMITATE*, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER EXTRACT*, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL*, HIBISUCUS SABDARIFFA SEED OIL*, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL*, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE (OCTINOXATE), BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE (AVOBENZONE), TOCOPHEROL*, ETHYLHEXYL SALICYLATE (OCTISALATE), PALMITOYL GRAPE SEED EXTRACT*, SOLANUM LYCOPERSICUM (TOMATO) FRUT/LEAF/STEM EXTRACT*, CITRIC ACID*, BENZYL SALICYLATE, LINALOOL, HYDROXYCITRONELLAL, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, LIMONENE, CITRONELLOL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, GERANIOL *Plant origin



Olejek jest zamknięty w szklanej, efektownej butelce (z fikuśnie wytłoczonym kształtem winogron). Mimo, iż atomizer działa bez zarzutu, to mówicie co chcecie, szklana butelka olejku napawa stresem podczas aplikacji.


Sucha formuła olejku świetnie sprawdza się latem. Szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy. Największym atutem jest zapach. Z powodzeniem może zastąpić perfumy. Ciepły, zmysłowy, rozpieszcza skórę letnimi akordami.  Utrzymuje się całkiem długi czas na skórze. Nie jest niestety zbyt wydajny. 
Mimo, iż producent zachęca do używania olejku także na twarz i włosy, to ja jednak nie zdecydowałam się i stosuję wyłącznie na ciało. 



Jeśli mam być szczera, to wartości pielęgnacyjne są tutaj na drugim planie. Owszem olejek delikatnie odżywia skórę, ale zauważyłam, że ta domaga się mocniejszej porcji odżywienia.



Przyznam Wam, że traktuję Divine Caudalie jako swoiste perfumy w olejku :) Wiem, że są na rynku perfumy o tym zapachu. Miałam nawet próbkę, jednak nie umywają się do oryginału. Dlaczego więc świadomie odrzucać ideał ;) 

Dla tak przepięknego zapachu, przymykam oko na przeciętne właściwości pielęgnacyjne i ...seksownie pachnę latem :) 




Lubicie formułę suchych olejków? Macie swoich ulubieńców?

niedziela, 24 lipca 2016

Detox! Trzy razy proszę ...

Czasem czuję, że wszystkiego jest za dużo. Za dużo emocji, za dużo kosmetyków. W takich chwilach potrzebny jest reset. O ile psychologicznie jest on znacznie trudniejszy do wykonania (przynajmniej w moim przypadku), to kosmetycznie jest dostępny od zaraz.
W tym czasie redukuję kosmetyki do absolutnego minimum.
Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o dwóch takich, którzy skradli moje serce (to nie będą bliźniaki, żeby było jasne! :) 


CAUDALIE Polyphenol C15 olejek detox na noc





Overnight Detox Oil z serii Polyphenol C15 to w 100% naturalny olejek, który działa naprawczo na skórę podczas snu. Ma za zadanie regenerować komórki skóry i eliminować z niej szkodliwe toksyny. Olejek ma w składzie mieszankę 5 olejków eterycznych (piżmo, lawenda, neroli, drzewo sandałowe i marchewka) oraz 3 roślinnych (różany, winogronowy, migdałowy). 


Skład: Caprylic/Capric Triglyceride*, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil*, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil*, Rosa Canina Fruit Oil*, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Leaf/Twig Oil*, Daucus Carota Sativa (Carrot) Seed Oil*, Santalum Album (Sandalwood) Oil*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Oil*, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil*, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract*, Linalool*, Geraniol*, Limonene*, Farnesol*.


*Organic origin.


Szklana zielona butelka z taką samą pipetą jest utylitarne. Jest wygodne i bezproblemowe w użytkowaniu. Wystarczy kilka kropel (producent zaleca 6 ) aplikowane na noc. Na wstępie, należy wspomnieć o zapachu. Jest on bardzo intensywny, dlatego zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdemu przypadnie do gustu. Mocno, mocno ziołowy, leśny. Jestem wrażliwcem jeśli chodzi o "naturalne" aromaty, ale muszę przyznać, że zapach olejku jest dla mnie miły i pełni rolę wręcz aromaterapeutyczną (zapewne jest to zasługa lawendy i rozmarynu). Mocny, acz kojący. Najważniejsze jest jednak działanie! Olejek świetnie sprawdza się wyśmienicie na mojej mieszanej cerze. Ma suchą formułę, dlatego nie obawiajcie się, że będzie a ciężki i komadogenny. Nic z tych rzeczy. 
Po nocnej aplikacji skóra jest nienagannie odżywiona, napięta, koloryt ujednolicony, pory wyraźnie zmniejszone. Co szczególnie cenne rumień jest mocno przygaszony. Jestem bardzo usatysfakcjonowana. Plus, olejek jest bardzo, bardzo, ale to baaaardzo wydajny. 



Do ciała, w celach detoksykacyjnych używam 


Rhassoul Somptueux au Miel

Wzbogacona miodem rhassoul  została specjalnie opracowana do stosowania na skórę,  dając natychmiastowy efekt luminancji i jedwabista miękkość. Dostałam ją od Kasi z samego Maroko :) 
Miód to zmiękczanie i właściwości regenerujące w efekcie czego skóra jest miękka i jedwabista, natomiast specjalnie opracowana formuła plus małe ziarenka  delikatnie oczyszczają i pobudzają zmysły zapachem pomarańczy..
Po nałożeniu na ciało lub twarz, możemy odkryć jego moc - skóra jest idealnie oczyszczona, świeża i rozjaśniona. 
Oczywistym jest, że czerwona glinka pachnie specyficznie ale tutaj jest przełamana lekko miodowym i cytrusowym aromatem, co sprawia, że nasza pielęgnacja jest przyjemna. 
Można powiedzieć - MIODZIO ! 



Zabiegi pielęgnacyjne dopełnia odpowiednia herbatka. Nie jest tajemnicą, że preferuję mocno ziołową kompozycję Pukka - detox. 

Co sprawia, że  Pukka Detox jest wspaniałym wsparciem dla zmęczonego organizmu - działa oczyszczająco i odtruwająco, reguluje procesy trawienne, pozytywnie wpływa na pracę układu pokarmowego. Koi, łagodzi napięcia i problemy żołądkowe.

Skład: nasiona anyżu (40%), nasiona kopru włoskiego (20%), nasiona kardamonu (15%), korzeń lukrecji, nasiona kolendry, nasiona selera. Bez kofeiny. 100% składników pochodzi z ekologicznych, zrównoważonych upraw.

Herbata Pukka Detox zrodziła się z obszernej wiedzy zielarskiej i bogatego doświadczenia w komponowaniu herbat ziołowych o unikalnych właściwościach terapeutycznych dla zrównoważenia zdrowia.
Lukrecja już w starożytności uchodziła za roślinę leczniczą o magicznej wręcz mocy. Wykazuje właściwości przeciwzapalne oraz doskonale chroni wątrobę przed marskością i otłuszczeniem, a także przed toksynami.
Koper włoski ma działanie rozkurczowe, jest stosowany przy wzdęciach i bólach brzucha, przywraca prawidłowy przebieg procesów trawiennych.
Anyż jest niezwykle cenioną przyprawą, z powodu jego wyjątkowego aromatu. Pobudza apetyt i reguluje trawienie, poleca się go przy wzdęciach, zaparciach i bólach brzucha ze względu na właściwości rozkurczowe. Łagodzi bóle gardła oraz nieżyty dróg oddechowych.
Kardamon działa wzmacniająco na żołądek, poprawia trawienie, pobudza apetyt, wspomaga wchłanianie pokarmów. Posiada charakterystyczny, cytrynowo-eukaliptusowy smak, co czyni go popularną przyprawą





W celach detoksykacyjnych staram się pić też dużo wody oraz nie jem mięsa. Muszę powiedzieć, że te proste zabiegi efektywnie wpływają na moje samopoczucie i co tu dużo mówić kondycję.


A jak u Was przebiega detox? Fundujecie sobie czasem taki oczyszczający minimalizm? 

niedziela, 10 lipca 2016

#Tag Moja makijażowa historia

Do #Tagu Moja makijażowa historia zaprosiła mnie Mazgoo  

Wywołana do tablicy chętnie odpowiadam:



1. Czy pamiętasz swój pierwszy kosmetyczny zakup?

To było tak dawno temu, że jak przez mgłę majaczą mi cienie Constance Caroll, niebieski tusz Pierre Rene...ale nie! przypomniało mi się, moim pierwszym zakupem a nie kradziejstwem od Mamy był puder w kamieniu Yardley'a. Czytelniczki w moim przedziale wiekowym na pewno wiedzą, że ten z przed lat był niezrównany i niezastąpiony z tym wszystkim co mamy obecnie. Ideał.. albo ja go tak zapamiętałam..


2. Opisz swoją najlepszą maskarę. Czy znalazłaś taką, która spełnia Twoje wymagania?
To Masterpiece Max Factor - testowałam wiele, i tańszych i droższych... Ta jedna jedyna sprawdza się u mnie idealnie. Chociaż mam teraz miniaturkę Estee Lauder i też jest super, ale raczej nie kupię. MF jest dla mnie w sam raz. 




3. Jaki rodzaj krycia preferujesz w podkładzie?

Uwielbiam azjatyckie kremy  bb - lubię ich naturalność, delikatny glow. Aktualnie skupiłam się na Skin79 (skończyłam różowy a obecnie mam złoty). Nie mam większych problemów z cerą, nie potrzebuję mocnego krycia. 




4. Ulubiona marka luksusowa?

Luksus to pojęcie względne. Szczególnym uczuciem darzę Guerlain, ale nie jestem bezkrytyczna. Uważam, że lakiery do paznokci czy szminki z serii La petit noir robe są po prostu odpustowe 



5. Jakie firmy kosmetyczne chcesz wypróbować a jeszcze tego nie zrobiłaś?

Narsa! i czekoladę Too Faced 


6. Ulubiona firma drogeryjna?

Bardzo lubię szminki Bourjois Rouge Edition Velvet i wspomniany tusz Max Factor. Całkiem niedawnym odkryciem jest rewelacyjny eyeliner Eveline.


7. Czy nosisz sztuczne rzęsy?
Nie!!! 
Powiem więcej  - nigdy nie zamierzam nawet. Może dlatego, że noszę okulary, może dlatego, że mam wrażliwe oczy, a może dlatego, że śmieszą mnie te sztuczne kępy na oczach różowych, sztucznych lasek. Zresztą świadomość obcego na powiece..blee no nie! nie i już..

Tak wiem, efekt może być elegancki, ale i tak tego nie kupuję ;) 

8. Czy jest makijaż, w którym nie wyszłabyś z domu?

Nie wyszłabym w neonowych kolorach i ....czerwonych ustach. Takich krwisto czerwonych. Czuję się przerysowana i bardzo źle. Jakkolwiek bardzo mi się u kogoś innego podobają, zwłaszcza w zestawieniu do sportowego looku..na zasadzie kontrastu. 

9. Jaki kosmetyk jest przez Ciebie najbardziej wielbiony?

Przez lata wzdychałam do meteorytów Guerlaina. Są wyznacznikiem luksusu, kobiecej zachcianki. Nieoczywiste i jedyne w swoim rodzaju. Irenka spełniła to marzenie i jestem posiadaczką dwóch rodzajów. Oddaję im cześć i uwielbienie, bo są zupełnie niepodobne do reszty moich kolorowych kosmetyków. 

10. Jak często kupujesz kosmetyki do makijażu? Czy lubisz kupować od czasu do czasu czy wszystko na raz?

Raczej pozwalam sobie na zakup czegoś raz na jakiś czas. Nie używam tony kosmetyków do makijażu i bardzo wolno je zużywam. Nie czuję potrzeby posiadania iluś tam palet cieni czy podkładów. Szybko i łatwo się przyzwyczajam i jestem raczej wierna.
 Szminki to moja bardzo słaba strona.I tak jak czuję potrzebę sezonowego odświeżania garderoby, to równie mocno pragnę nowej szminki ;) 

11. Czy masz „makijażowy budżet” czy kupujesz swobodnie?

Nie, nie mam jakieś puli pieniężnej przeznaczonej li tylko na makijaż. Nie mogę też sobie pozwolić na swobodne kupowanie, bo dawno poszłabym z torbami.. 

12. Czy wykorzystujesz rabaty, kupony, punkty z kart kupując kosmetyki?
Oj cienka jestem w te klocki.. Nie umiem kombinować z rabatami i tego typu zabawą. Zbieram punkty przy okazji zakupów i czasem coś się uzbiera, ale nie są to zabiegi celowe.

13. Jaki typ produktu kupujesz najczęściej?

Hmm... z racji tego, że mam naprawdę spore zapasy to muszę stwierdzić, że najczęściej są to jednak produkty stricte higieniczne. 
Ale nie przechodzę obojętnie obok nowych peelingów ;) 

14. Czy jest jakaś firma, której nie możesz znieść?
Nie przepadam za Clinique - miałam kilka produktów które zupełnie się u mnie nie sprawdziły. Poza tym reaguje odwrotnie do natarczywej reklamy, nie działa to na mnie. 


15. Czy unikasz pewnych składników w kosmetykach, takich jak parabeny czy siarczany?

Nie demonizuję chemii w kosmetykach. Unikam parafiny, ponieważ bardzo źle ją toleruję, zwłaszcza w obrębie dłoni czy stóp.

16. Czy masz ulubione miejsce gdzie kupujesz kosmetyki do makijażu?

Klasycznie, stacjonarnie - Sephora, Douglas, Mac. Online to głównie Minti Shop.

17. Czy lubisz próbować nowych kosmetyków pielęgnacyjnych czy trzymasz się rutyny?

Oj eksploruję, testuję...kosmetyki pielęgnacyjne to moja największa słabość. 


18. Ulubiona marka do ciała i do kąpieli? 

Kneipp, Rituals,Lush - niech mówią co chcą, ale kąpiel z Lushem to prawdziwa przygoda, ba! sztuka nawet. Jestem fanką totalną.

 

19. Gdybyś mogła kupować kosmetyki tylko z jednej firmy to jaka by to była?

Lush! Byłam w sklepie i po prostu moje zmysły oszalały! Chciałam wszystko. Maseczki, czyściki do twarzy, mgiełki, szampony, odżywki, peelingi do ciała, do ust, fenomenalne kule do kąpieli. Mogłabym tam zamieszkać. 





20. Jaka firma według Ciebie ma najlepsze opakowania?
Uwielbiam surowy minimalizm klasycznych opakować Maca i naszego rodzimego Inglota. Nie podobają mi się papierowe opakowania typu Balm czy Benefit.

21. Jaka celebrytka ma zawsze perfekcyjny makijaż?
Ojej, nie mam pojęcia... lubie delikatny makijaż.. Kurczę, no pojęcia nie mam - ooo wiem. Oglądałam Agenta - duże wrażenie wywarła na mnie Macadamian Girl (chyba pod celebrytkę już podlega ?) zawsze perfekcyjna, ale i w swoim stylu. 

22. Czy należysz do jakiejś internetowej, makijażowej społeczności?

Nie. Makijaż nie jest moją pasją. Nie mam ku temu ani warunków ani umiejętności. 

23.   5 ulubionych urodowych guru.
Nie mam urodowych guru. 

24. Czy lubisz produkty wielozadaniowe tak jak stainy do ust i policzków?
yyyyy co to są stainy :) 


25. Czy jesteś niezdarna podczas nakładania makijażu?
Oj tak - zwłaszcza jak jestem bez okularów...zdarza mi się dziobnąć w oko, rozsypać cień czy puder....szminka czasem też ląduje nie tam gdzie trzeba..





26. Czy używasz bazy pod makijaż, na oczy?
Kiedyś używałam bazy Lumene - bardzo ją sobie chwaliłam, używałam praktycznie do każdego makijażu. Kiedy się skończyła, kupiłam Smashboxa - jest do kitu! Nagle odkryłam, że można bez...i teraz wcale nie używam. I jest ok.


27. Jak dużo produktów do włosów używasz w typowy dzień?
Myję włosy co drugi dzień, borykam się z łzs, wrażliwym i swędzącym skalpem. Unikam wszystkiego co mogłoby pogorszyć stan skóry głowy. Sięgam jedynie po odżywkę ( i to nie zawsze). W razie awarii mam też zawsze suchy szampon - Batiste. Produktów do stylizacji wcale nie używam. 


28. Co pierwsze nakładasz korektor czy podkład?
Używam kremu BB, rzadko kiedy korektora ..jak już to punktowo przed położeniem bebika. 

29. Czy myślałaś kiedyś nad lekcjami z makijażu?
Nie. Lubię tylko popatrzeć - zwłaszcza na prace Marty 

30. Co kochasz w makijażu?

Za to, że pozwala na korekcję niedoskonałości i akcentowanie mocnych stron. Dla Makijaż to także kreacja wizerunku, w zależności od nastrojów. I wcale nie trzeba wielkich umiejętności, czas wystarczy focus na usta czy oczy, żeby poczuć się wyjątkowo.



Mam nadzieję, że ktoś wytrwał do samego końca;) Dajcie znać czy mamy wspólne cechy, albo całkiem inne, jestem bardzo ciekawa.
Jeśli macie ochotę na zabawę to śmiało, śmiało...wiecie, że nie lubię typować :* 

Figa i lawenda - dwie sztuki mydła

 Moja słabość do mydeł w kostkach nie osiąga jakiś monstrualnych rozmiarów. Nie szaleję i nie dokupuję coraz to nowych sztuk. Akurat TEN aspekt nie wymyka się z pod kontroli. Niemniej oprócz armii rozmaitych żeli, galaretek, pianek pod prysznic, zawsze mam pod ręką mydło w kostce. Dlaczego? Mam dziwaczne wyobrażenie, że tylko takie mydło naprawdę myje hehe:)
Pokażę Wam dwie sztuki, które w ostatnim czasie nie tylko myły ale i pielęgnowały skórę.


Ręcznie robione mydło Lush Figs and Leaves - dostałam w prezencie od Irenki (dziękuję raz jeszcze:*)


Oprócz funkcji myjących i nawilżających mydło pełniło rolę peelingu. I to całkiem, całkiem mocnego.. Zobaczcie jak bardzo naszpikowane było kawałkami listków. Naturalny, delikatny figowy zapach otulał skórę na kilka chwil. Zbyt długo się jednak nie utrzymywał. Niestety. Dzięki mydełku skóra jest jedwabiście gładka, oczyszczona tak, że "piszczy". Mało się pieniło.



Zapach ciszy - naturalne mydło lawendowe jest szczególnie polecane na noc, koi i uspakaja cialo, przywraca równowagę przygotowując do snu. Delikatna, naturalna piana oraz zapach potwierdza fakt, że jest to 100% naturalne, łagodne mydełko.


Kwiaty suszonej lawendy także pełniły rolę delikatnego peelingu, czyniąc mydło wielofunkcyjnym. 
Podobnie jak w przypadku lushowego poprzednika, skóra umyta mydłem jest gładka, wyraźnie oczyszczona. Jako lawendowa fanka szczególnie cenię sobie piękny, naturalny aromat, który faktycznie koi zmysły. 

Do kupienia tutaj - klik 



Lubicie mydła w kostce?
Macie swoich ulubieńców?

sobota, 9 lipca 2016

Skinflex - ratownik dla suchej skóry

Nie wiem jak Wasza, ale moja skóra,  narażona na promienie słoneczne, różne (nie zawsze udane przygody z kolorowymi i mocno perfumowanymi balsamami), podrażniona depilacją, od czasu do czasu wymaga solidniejszej dawki pielęgnacji.
Sięgam wówczas po profesjonalne specyfiki, których zadaniem jest ekstremalna ochrona i pielęgnacja suchej i wrażliwej skóry.
W ostatnim czasie towarzyszy mi:
 
Skinflex - specjalistyczny krem do suchej skóry PODOPHARM MED 
 
 

Po prezentacji na majowym Secrets of Beauty  firma PODOPHARM, za sprawą wystąpienia założycielki wywarła na mnie ogromne wrażenie.  Mało kto potrafi opowiadać o swoim biznesie z taką pasją i przekonaniem, że sukcesy odnoszone na całym świecie cieszą jak swoje własne.
Bogata oferta specjalistycznych kosmetyków, dostosowana jest to tych bardziej wymagających klientów - klik
 
SKINFLEX  to specjalistyczny preparat przeznaczony  do  pielęgnacji dłoni, stóp i ciała. Zawiera bogacą recepturę, której kluczowym składnikiem jest chlorowodorek oktenidyny w 1% stężeniu. Polecany do skóry bardzo suchej, skłonnej do podrażnień oraz alergicznej. Krem jest doskonale tolerowany przez najbardziej wrażliwą skórę. Polecany dla diabetyków.
 
 
Efekty jakie obiecuje producent to = klik:
  • intensywne i długotrwałe nawilżenie,
  • regeneracja podrażnień i pęknięć na skórze,
  • zmniejszenie skłonności do nadmiernego złuszczania,
  • eliminacja swędzenia, pieczenia, uczucia napięcia i ściągnięcia skóry,
  • wzmocnienie warstwy ochronnej, odbudowa płaszcza hydrolipidowego

Skład:

Składniki aktywne:
 
  • Chlowodorek oktenidyny (1%) posiada szerokie spektrum działania wobec mikroorganizmów występujących na powierzchni skóry, regeneruje uszkodzony naskórek odbudowując go oraz łagodzi podrażnienia związane z otarciami i pękaniem skóry.
  • Mocznik (8%) intensywnie nawilża,Zmiękcza suchy i zrogowaciały naskórek zwiększając przenikanie innych składników aktywnych z preparatu.
  • D- pantenol działa łagodząco i kojąco na podrażnioną skórę oraz skutecznie ją nawilża nadając jej miękkość i elastyczność.
  • Olej z pestek winogron jest najbogatszym źródłem kwasu linolowego i witaminy E, intensywnie i długotrwale nawilża nie pozostawiając na powierzchni naskórka tłustego filmu, dodatkowo posiada właściwości łagodzące i regenerujące podrażnienia.
  • Ekstrakt z zielonej herbaty posiada silne właściwości antyoksydacyjne, spowalnia rozpad włókien kolagenowych oraz chroni skórę przed niekorzystnym działaniem promieniowania UV. Wydatnie spowalnia procesy starzenia i fotostarzenia.



Zalecany sposób użycia: Krem delikatnie wmasować na czystą i osuszoną skórę dłoni, stóp i ciała. Stosować rano i wieczorem przez okres od 4 do 6 tygodni. W razie potrzeby zastosować ponownie po przerwie 3-4 tygodni.

 
Powiem krótko - ratownik!...Działa łagodząco na podrażnioną skórę, eliminuje swędzenie (którego dorobiłam się po krótkiej, acz nazbyt intensywnej przygodzie z perfumowanym balsamem indygo o której niebawem opowiem). Fantastycznie odżywia wysuszoną skórę, która rewanżuje się odpowiednim balansem nawilżenia i napięcia. Eliminuje łuszczenie się skóry, także  po zabiegach (stosowałam go także na nos :) Ma bardzo delikatny, przyjemny zapach.
Fakt, że krem polecany jest dla diabetyków, tylko podkreśla jak bardzo jest skuteczny w swoim odżywczym działaniu.
Bardzo polecam - jeśli borykacie się z podrażnioną suchą skórą.
Znacie markę?
Jakim macie ratowników - czyli kosmetyków, po które sięgacie gdy dzieje się coś złego i potrzebujecie pomocy natychmiast?