1/09/2019

Ulubieńcy i rozczarowania 2018

Rok 2018 chcę zamknąć tradycyjnym podsumowaniem. Wpis o ulubieńcach 2017 - tutaj 

Jestem bardzo nudną blogerką. Nie używam miliona kremów do twarzy, nie używam kremów do szyi i nie wierzę w odmładzające o 20 lat kosmetyki. Jedno serum męczę już kilka miesięcy i końca nie widać. Praktycznie zrezygnowałam z peelingów i balsamów. Nie potrzebuję ich już.
Łatwo się przywiązuję. Jak coś lubię to wiem, że będę wracać.
Rozczarowaniom - nie daje drugiej szansy.

Generalnie będzie krótko. Esencjonalnie powiedziałabym :)

ULUBIEŃCY 

Dezodorant Pony Hutchen - pojawił się kiedy żar lał się z nieba, kiedy nic nie dawało rady. Nie przypuszczałam, że naturalne może być aż tak skuteczne! Nie brudzi ubrań, nienachalny zapach utrzymuje się dość długo. Przyjaciel totalny, nie zawiódł mnie nawet w najbardziej stresujących i gorących sytuacjach. Ideał.
Masło kawowe Mohani - nie każdemu przypadnie do gustu. Jest bardzo ale to bardzo tłuste. Ja natomiast właśnie takiego kosmetyku poszukiwałam pod oczy. Sprawdza się tutaj wybornie. Dodatkowo kawowy zapach bezkarnie przenosi mnie w bajeczną krainę. Bardzo lubię. Z ogromną przyjemnością używam i używam. 



ROZCZAROWANIA 


Słynny peeling ananasowy MEWA - O matko i córko jakie zuo! Tłusta formuła jak ropa - nienawidzę! Poza tym ogromne kryształy cukru, które dosłownie rysują skórę. Bardzo ostre. Bardzo, bardzo nie lubię. Wiem, że peeling ma grono swoich fanów ale ja z pewnością do nich nie należę. Używam z bólem serca do peelingowania stóp ( i tak fe, bo się potem ślizgam jak pingwin na lodowcu :/)
Nacomi też okazał się tłuściochem, na który kompletnie nie mam pomysłu. I stoi na szafce w łazience jak wyrzut sumienia.

Z tego co obserwuję seria Aloesove zbiera słabe wyniki. Szkoda, bo potencjał był. W każdym razie, żel myjący do twarzy (kupiony z jakąś gazetą - co powinno mi dać do myślenia, bo jakie dobre kosmetyki rozdawane są przy tego typu "okazjach") okazał się wstręciuchem. Nie dość, że nie spełniał swojej podstawowej roli - czyli nie oczyszczał to na dodatek fatalnie wysuszał moją mieszaną cerę, co powodowało bardzo nieprzyjemne uczucie ściągania. ZŁO< ZŁO. Ostatecznie wykorzystałam do prania skarpetek i szmat do podłogi.


Zapachy Sotho - są tak samo słabe jak biżuteria tej firmy, która zczerniała mi po kilku miesiącach. Dla tych śmierdzieli udających znane zapachy  mam tylko jedno przeznaczenie - kibelek.


Masz swoich ulubieńców? Co zapamiętałeś jako rozczarowanie 2018 r? 

14 komentarzy:

  1. Dezodorant i masło kawowe ciekawią. Udających zapachów nie trawię, gazet z dodatkami unikam. Ostatnio nawet gazet unikam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też...nie pamiętam kiedy kupiłam gazetę - chyba właśnie z tym żelem - ale co to było - zabij nie pamiętam :/

      Usuń
  2. też nie lubię tłustych peelingów i o dziwo czasem te z parafiną potrafią mniej utłuścić skórę niż ananas o którym piszesz, dla mnie to tez porażka - a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie z kolei rozczarowaniem była galaretka z Nacomi ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masło kawowe wzbudziło moje zainteresowanie i świetny masz patent z używaniem go pod oczy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Slyszalam wlasnie o tym peelingu Nacomi i u wielu okazal sie bublem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. To masełko kawowe:D Zakochałam się!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam wszystko co tłuste do ciała :D

    OdpowiedzUsuń
  8. a pamiętam, że kiedys chciałam kupic łańcuszek od Sotho, bo podobno miał być taki trwały! ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Doe od Pony też należą do moich ulubieńców

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja czasem jeszcze używam oleju kokosowego, oprócz normalnych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie serum z serii aloesove sprawdza się nienagannie :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger