5/01/2018

Projekt denko 1 kwartał 2018

Nikt się nie spodziewał, że projekt denko pojawi się o czasie. 
Zwłaszcza, że sporo się nazbierało, uczciwie z kilku długich miesięcy. Zimowych miesięcy, dlatego niech Was nie zdziwi solidna porcja kąpielowych umilaczy i olejków zużytych (hmm) w ilościach hurtowych :) Kto jak kto ale wiem, że Wy zrozumiecie ;)


KąpieLOVE - tanie jak barszcz płyny do kąpieli Isana są niezłe, aczkolwiek ani zapach się dłużej nie utrzymuje ani specjalnie pielęgnujące to one nie są. Mleczko do kąpieli naturalnej firmy Bentley Organic było zaś super delikatne, super, super, aż nawet może trochę za bardzo. Lubię dużo piany. Dużo pachnącej piany! To wszystko dostałam podane w formie Przytulnej kąpieli Kneipp, utopione w dość mocnym aromacie imbiru.


Isanowe kąpiele wzbogacałam cudownie pachnącym olejkiem Tajemnica piękna Kneipp i było cudnie :)


O śmierdzielach z Biolove pisałam ostatnio. Zjełczały. FUJA!


Fantastyczny nawilżający żel do mycia rąk Sylveco był doskonały. Jedyną jego wadą było to, że szybko się skończył. Z całą pewnością przewiduję powrót. 


Duet Palmer's - kokosowy balsam do ciała oraz krem do pielęgnacji biustu. Mam do nich stosunek ambiwalentny. Wiem, że nie mają za dobrych składów i parafinę wysoko w składzie, której staram się unikać, to jednak skłamałabym pisząc, że jestem na nie. Z nieznanych przyczyn, lubię to!.

O masce do twarzy Rapan beauty pisałam recenzję. Jest doskonała. Używałam dwojako - raz jako maseczkę, dwa jako czyścik do twarzy. Cieszę się, że mam w zanadrzu jeszcze inną wersję.


Olej kokosowy rafinowany z Nacomi miałam ze sto lat. Zdecydowanie wolę wersję nierafinowaną a tego gagatka wykorzystałam do wzbogacania masła do ciała zimą wymęczonego :) 


O masakrze jaką zafundował mi szampon Petal Fresh z olejkiem z drzewa herbacianego pisałam także ostatnio. Wciąż zaskakujące jest dlaczego zrobił mi kuku na sam koniec swojej szamponowej egzystencji ;/
Trochę próbek i próbeczek - duet z Joico K-Pak jest cudowny.
Pirolamem leczyłam zbolały skalp - nawet pomógł!

Maska winogrona i keratyna do włosów średnioporowatych Anwen - to nieporozumienie. Nie i jeszcze raz nie!

Robiłam porządki w kolorówce i bez żalu żegnamy się. Czarny cień Becca miło wspominam ale mam go chyba z pięć lat i jakoś dziwnie się zbielił :/

Żegnam się też z czarnym Beauty Blenderem - wolę wersję różową! W przygotowaniu mam tekst o gąbeczkach także niebawem napiszę więcej. 

Skąd ja to mam to pojęcia nie mam ;)

Solennie zużytkowane. Ba! powiem więcej - radość z używania była. Cień z Bourjouis w jakimś ultra jaśniutkim kolorze, bronzer Matte Bronze z Maca po raz drugim i kultowe Gimme Brow
z Benefitu.
 
Kokosowy żel pod prysznic z The Body Shop był poprawny. Zapach ciut chemiczny ale mi osobiście nie przeszkadzał. A propos Dove to czytając te wszystkie zachwyty na blogach myślałam, że udoskonalili coś w swoich formułach i nie są aż tak strasznie wysuszające jakimi je zapamiętałam. Błąd. Nadal są. Nigdy więcej. Zużyłam do prania skarpetek.

Odżywczy peeling do ciała Vianek był moim ulubieńcem i pisałam o tym nie raz i nie dwa. Peeling do stóp Organic Shop również był super i finalnie zużyłam go do peelingu całego ciała. Kryształki może ciut większe niż w klasycznej formule ale nie tyle, żeby zrobić krzywdę. 


Lubiłam nawilżający płyn micelarny Vianek i mam już nowy egzemplarz. Wodę termalna Vichy stosowałam głównie podczas maskowania z glinkami a krem do twarzy Uriage to prawdziwy zimowy ratownik i z całą pewnością do niego wrócę. Ma postać twardego plastra miodu i wystarczy na bardzo, bardzo długo. Polecam wrażliwcom bardzo serdecznie.

Olejek Caudalie - pięknie pachnie. cudownie pachnie. I tyle mam do powiedzenia w tym temacie. Aha, pięknie pachnie :) 


Krem pod oczy z witaminą C Lumene z roll - on bardzo lubiłam, jak jeszcze lubiłam markę.
Po beznadziejnej akcji reklamowej mój sentyment się ulotnił. Szczęśliwie skończyłam drugi egzemplarz kremu i już nie przewiduję powrotu. Mechanizm roll  - on bardzo na tak, zwłaszcza w gorące dni, podany prosto z lodówki :) 


Kończę nieśmiertelny deo  Nivea Dry Comfort ...jeszcze tylko dwa, które mam w zapasie i już nigdy więcej. Kiedyś lubiłam bardzo. Nagle, okazało się, że nie spełnia swojej funkcji. W sumie dobrze się stało, bo szukając alternatywy, odkryłam (dzięki Agnieszce z Kosmetyczny Fronesis - klik) fantastyczny, naturalny deo, o którym również opowiem niebawem.



Znacie coś ? Jak Wasze denkowanie ? Jak Majówka? Bo ja ją przełożyłam na czerwiec i to na całe trzy tygodnie :)

20 komentarzy:

  1. Ja też zbieram duże denko, bo pokazywanie kilku kosmetyków nie ma dla mnie większego sensu :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z przyjemnoscia poczytam o gabeczkach ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mało! :D czekam na post o gąbkach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się nie chce prać skarpetek ręcznie, ale jak jakiś żel czy szampon mi nie pasuje to piorę bluzki, które puszczają kolor czy swetry w tym ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kilka rzeczy miałam, a peelingi OS bardzo lubię i też wolę nierafinowaną wersję oleju kokosowego :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie duże denko! Lubię produkty z palmers niektórych produktów niestety nie znam. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Imponujące denko. Śmierdzielom mówię NIE. Szampon zawsze można użyć do podłogi lub do prania ręcznego. Bardzo lubię Kneipp i ianek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w tym miesiącu nie zdenkowałam niczego, co w sumie teraz mnie zdziwiło. Nie używałam chyba żadnego z powyższych produktów, ale to może dobrze, bo po tym jak niektóre się Tobie nie sprawdziły (a na te akurat miałam chęć) to ja też wolę ich nie próbować. Kupię tylko tą wodę termalną z Vichy, bo wiele osób mi ją polecało.
    Ps. Bardzo fajny post, wszystko dokładnie opisane.
    Zapraszam także do mnie.
    http://akilegna-kib.blogspot.com/2018/04/you-have-one-life-not-nine_28.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo konkretne denko:)

    Ja już porzuciłam tego typu posty u siebie, choć może powinnam jednak wrócić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaciekawiła mnie nieudana akcja Lumene. Napiszesz proszę coś więcej?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Sporo się tego uzbierało ale u siebie akurat z tych produktów nic nie mam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tego wszystkiego znam jedynie wodę Vichy :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Spore denko! Ja również lubię olejek z kappa... świetnie pachnie!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  15. A mi ten deo Nivea nigdy sie nie sprawdzał , zaczynając od delikatnego ciepła a koncząc na upale ;/

    OdpowiedzUsuń
  16. wow, mnie nigdy nie udało się zużyć do końca bronzera/ różu/ rozświetlacza

    OdpowiedzUsuń
  17. Yhhh, komentarz mi zjadło. Pytałam, jaki to ten naturalny deo, bo po Nivei nie mogę zapełnić luki :(. Obecnie męczę Rexonę w sprayu i w sztyfcie i obie mocno poniżej oczekiwań (czasem nawet swędzą mnie pachy, ochrona też mocno średnia).

    Widzę, że wywalasz korektor Lirene – ja jeszcze używam, bo lubię jego właściwości, ale opakowanie jest koszmarne, no i czemu dali tylko jeden kolor na rynek??

    Niezmiennie zazdroszczę Ci wanny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaskoczyłaś mnie tą masakrą jaką wyrządził Ci szampon Petal Fresh. U mnie sprawdza się świetnie, ale tak to już bywa z naturalnymi kosmetykami.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger