4/23/2018

Naturalnie! ale jestem na 4 x NIE - czyli 4 x naturalne kity

Dawno, naprawdę dawno nie pisałam nic o kosmetycznych niewypałach, bo zwyczajnie w świecie
w moim kosmetycznym poletku hasały jednorożce i grał tęczowy music box.
Poważnie rzecz mówiąc coraz rzadziej trafiam na kosmetyki, które z różnych powodów mnie nie satysfakcjonują.
Rzadko - nie oznacza jednak nigdy. Tak więc przed nami cztery rozczarowujące naturalne gagatki, którym mówię głośne i stanowcze

NIE< NIE < NIE i jeszcze raz <Najn. 


1. Półkule do kąpieli Biolove z Kontigo. Uwielbiam kosmetyki do kąpieli i zużywam je w ilościach hurtowych. Bardzo lubię wszelkie nowości do tychże zabaw. I tak oto skusiłam się na naturalne półkule Biolove, które kilka dni (naprawdę kilka dni!) po dotarciu do mnie zjełczały!!! Nigdy wcześniej nie zepsuły mi się kosmetyki do kąpieli, bo używam na bieżąco. Tutaj był jeden wielki smród, który sprawił, że nawet nie spojrzę nigdy więcej w ich kierunku . Dodam, że nie były one przecenione. Nie powinno tak być, to pewne. 


2. Maska 360 kojąco - liftingująca Naturativ - żelowa paskuda. Nie jestem typem, że łyka wszystko co 'wegańskie', 'naturalne" i podarowane bez żadnego ale. Tym sposobem omijają mnie blogerskie hiper paczki dziękczynne i inne typu atrakcji ale mam to daleko w podejrzeniu. Nie potrafię wmawiać komuś ani sobie, że coś jest fajne jak nie jest. 
Maseczka ma żelową formułę, która jest okropnie lepiąca, strasznie trudno się mi ją zmywało. Wręcz musiałam szorować twarz, co prowadziło do dyskomfortu. Mało tego, zafundowała mi wysuszenie w okolicy bardzo newralgicznej a mianowicie w okolicy bruzd nosowych. Z pewnością nie była kojąca. Lifting miał miejsce tylko wtedy gdy była nałożona na twarz a potem...szkoda gadać.
W przygotowaniu mam pełniejszą recenzję i porównanie z inną maseczką tej firmy, którą dostałam od Anuli :) 


3. Szampon z olejkiem z drzewa herbacianego Petal Fresh - to prawdziwy łobuz! Podstępny, bo na samym początku byłam wręcz zachwycona z jego działania. Niemniej na sam koniec naszej przygody zafundował mi okropny łupież i świąd skalpu. Musiałam ratować się specjalistycznymi szamponami, co totalnie wyprowadziło mnie z równowagi, bo cieszyłam się z dobrej kondycji
i ujarzmieniu łzs. No to było minęło. PF nienawidzę Cię - nigdy więcej! 

4. Maska Anwen Winogrona i Kreatyna do włosów średnioporowatych - okropny zawód :( tak bardzo na nią liczyłam. Mimo, iż nie miałam całego opakowania to trzy próbki starczyło na wyrobienie sobie zdania i skuteczne odstraszenie. Wszystkie znaki na niebie i ziemi (oraz test wykonany na stronie Anwen) potwierdzają, że mam włosy średnioporowate. Także takie, którym ta maska jest dedykowana. Skutek - puszenie a la pudel, nieestetyczne strąki, brak jakiegokolwiek połysku (dopiero woda z octem uratowała włosy). Bardzo na nie. Uprzedzając pytania, próbowałam stosować różne porcje maski. Za każdym razem efekt był zły. Cieszę się, bo próbki uchroniły mnie przed wyrzuceniem pieniędzy w błoto. 



Mieliście do czynienia z kosmetycznym nieporozumieniem ostatnio? Co Was wkurzyło, niezadowoliło? Jakie są Wasze kosmetyczne kity?
A może znacie wymienione przeze mnie kosmetyki? Jakie są Wasze doświadczenia?

30 komentarzy:

  1. Jestem w szoku co do 3 i 4 - wszędzie o nich takie pozytywne opinie! A te półkule to mnie w ogóle zabiły, miałam na nie wielką chrapkę. :/

    OdpowiedzUsuń
  2. O nie na ten szampon się kiedyś prawie skusiłam, dobrze, że nie wpadł do koszyczka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Często mam tak, że wielkie hity z blogosfery zupełnie się u mnie nie sprawdzają. Tych produktów nie miałam i na razie nie kuszą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana bede na nie uwazac, a co do kul to masakra, zamiast spa mialas wychodek hihihi <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Z biolove też już miałam jeden przypał kosmetyczny przez co euforia na ich produkty mi przeszła 😅
    Za to mam dokładnie tę samą maskę Naturativ i jest okropna 😂😂 pojęcia nie mam za co ją chwalą 😅
    Za to o Anwen jeszcze się przekonam. Obecnie jedynie sprawdziłam wersję do włosów wysokoporowatych i włosy są zadowolone 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. petal fresh to zuo! ich szampon niemal spalił mi skórę głowy :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic nie miałam z tej gromadki, ale jak widać nie wszystko złoto, co się świeci :P. O ile jestem w stanie zrozumieć, że różne produkty, różnie działają u poszczególnych osób, to ciężko mi zrozumieć, że sprzedają takie półkule. Pewnie to kwestia przechowywania, albo znalezienia jakiś starych sztuk w magazynie i wrzucenia na półkę. Tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Maskę Anwen miałam kiedyś w swojej pielęgnacji i moje włosy były w fatalnej kondycji po niej, też nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  9. akurat nie miałam żadnego z tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  10. W zeszłym tygodniu przyszły do mnie pomarańczowe pół kule Biolove i jeszcze ich nie użyłam. Mam nadzieje, że nic się z nimi nie stało. Aż sprawdzę dzisiaj :o

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam półkule i wspominam je dobrze - musiałaś trafić na jakaś bublową partię :/ i się w sumie nie dziwię Twojej reakcji, bo sama pewnie miałabym taką samą...
    Co u mnie z naturalnych się ostatnio nie sprawdziło, hmm... Krem do rąk Biolaven. Tzn. on nie jest zły, ale nie dał radę u mnie zimą, kiedy poza krakowską wodą był okropny mróz. Ale resztki stosowane na wiosnę już działały tak, jak oczekiwałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Biolaven i Anwen- u mnie niemal wszystko od nich to buble😂

    OdpowiedzUsuń
  13. Taaaa.... moje zdane na temat maski 360 jest tak samo pochlebne jak Twoje :DDDDD normalnie hit :DDDD
    Napędziłaś mi stracha, boję się, że ta ode mnie dostanie lanie :D oby Ci tylko krzywdy nie zrobiła!
    Kule biolove kupowałam koleżankom i były zadowolone. Może jakaś felerna partia Ci się trafiła?? CO nie zmienia faktu, że też bym się na markę obraziła!

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam kilka kitów z naturalnych kosmetyków szczególnie zawiodłam się na balsamach do włosów Organic Shop. Dobrze że je przetestowałam w zimie bo włosy były pod czapką,włosy po nich były matowe i ciężko było je rozczesać

    OdpowiedzUsuń
  15. O szamponie ostatnio myślałam, ale ostatecznie nie doszło do zakupu. Kule z Biolove miałam, ale na szczęście bez takich ekscesów.

    OdpowiedzUsuń
  16. Znam maseczkę i mi nie zrobiła szkody, ale i jakiejś rewelacji po niej nie ma :( zużyję latem, bo po lodowce przyjemnie chłodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie ten Petal Fresh spisał się super - chociaż rzeczywiście gorzej, niż na przykład wersja z rozmarynem ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Psujące się półkule, tego nawet w erze nie było 😂 Dzięki za uświadomienie, będę omijać z daleka. Jak ja dawno żadnej paczki nie dostałam, nikt mnie nie lubi, co za pech 😆

    OdpowiedzUsuń
  19. Z szamponu i maski Anwen ja z kolei byłam bardzo zadowolona. Ba! Ta maska jako jedyna ostatnio potrafi okiełznać moje włosy!

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie miałam okazji wypróbować żadnego z prezentowanych przez Ciebie kosmetyków, ale nie ukrywam, że maski Anwen bardzo mnie kuszą. Prawdopodobnie za jakiś czas dam im szansę i mam nadzieję, że dołączę do osób, które je chwalą :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie znamy - i chyba raczej nie mamy ochoty poznać - tych produktów. Szkoda, że kule zjełczały... tak ładnie wyglądają.

    OdpowiedzUsuń
  22. Na szczęście nie miałam żadnego z tych kosmetyków....
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  23. U mnie maska Anven działa cuda :) Innych produktów chyba nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  24. Fuj, a to paskudy :/ Maski Anwen co prawda i tak mam ochotę wypróbować, ale resztę będę omijać. Szczególnie z tymi kulami Biolove wyszło paskudnie :/ U mnie ostatnio z naturalnych zawodów mogłabym wymienić serum wygładzające Resibo - no nic dobrego z moją skórą nie robi i tylko dostawałam od niego pryszczy :/ W połowie opakowania uznałam, że czas przestać się męczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Maskę używałam i także zdecydowanie nie polecam. Co do kulek do kąpieli musiałaś trafić naprawdę zle bo ja używałam często i z chęcią wróce ale oczywiście inna firma :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam żadnego z nich, a moje największe naturalne rozczarowanie w ostatnich czasach to lipowy płyn micelarny Sylveco, który wszyscy lubią, a mnie zapach przerastał (a kupiłam go dla zapachu, bo myślałam, że naprawdę pachnie lipą ;-))

    OdpowiedzUsuń
  27. Tych kosmetyków nie znam ale dla mnie KITEM naturalnych kosmetyków są niektóre "kulki pod pachy".... robią straszne plamy pod pachami z potu ...

    OdpowiedzUsuń
  28. Miałam inną wersję Petal Fresh i byłam zadowolona, szkoda że u Ciebie tak się stało :( No i w sumie tyczy się to każdego z powyższych...

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger