1/28/2018

Smaki Tajlandii - no spicy, no sugar - aaa co będzie...

Na wstępie powiem, że nie wszystkie dania, które zjadłam zostały udokumentowane hehe. Naprawdę trudno w ogóle było sięgać mi po telefon, kiedy przede mną stawiano coraz to nowe przysmaki. Nie mam ani jednego zdjęcia pad thai, które jadłam najczęściej hehee (makarony o których nie miałam bladego pojęcia, że istnieją były p r z e p y s z n e)
Nie znajdziecie tutaj dziwnych stworów z morskich głębin, smażonego mięsa itp, skorpionów czy robaków. Nie jadłam. Nie chciałam. Nie umarłam z głodu! Wręcz przeciwnie - było smacznie, kolorowo i inaczej niż u nas...

1. Ostro. Oczywista oczywistość - w Tajlandii jedzą na ostro. Nawet jak powiesz no spicy i tak jest trochę spicy...a w zasadzie jak się sypnie ;) Mam wrażenie, że w kuchni tajskiej nie obowiązują żadne reguły! Zupełnie jak z przechodzeniem przez ulicę.. po prostu zamykasz oczy i aaaaaaa   .....co ciekawe, wypadki zdarzają się rzadko i jakoś wszystko się układa ;)
2. Słodko. Po drugie -cukier! Tajlandczycy wyznają kult cukru w każdej postaci! Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy zamówiłam pad thai i dostałam pół talerza brązowego cukru. Tak samo sprawa ma się w przypadku dosładzania i tak słodkich przecież owoców czy soków owocowych. Proste rozwiązanie - trzeba mówić no sugier ;) Ale nie zawsze ;)...Koniecznie trzeba spróbować soku z trzciny cukrowej w towarzystwie smażonych bananów czy też obłędny mango sticky rice z przepysznie słodkim sosem z mleczka kokosowego.
3. Doprawianie! to prawdziwa sztuka kulinarna i w tym tkwi sekret tej jednej z najwspanialszych kuchni świata. Budowanie smaku na zasadzie ostro - słodko - kwaśno to nie lada wyzwanie. Przyznam się, że mi brakowało cierpliwości i czasu...wiem też, że dużo straciłam...i wiem, też, że kiedy pojadę kolejny raz w te rejony nauczę się jak wykreować danie marzeń.
4. Bardziej! Mocniej! Inaczej! Poza tym, trzeba sobie zdać sprawę...że nic nie smakuje tak jak u nas. Owoce są bardziej słodkie, bardziej soczyste, ryż bardziej pachnie a makaronów miliony. Oczywiście jest miliony potraw o których nie mam pojęcia i niespecjalnie drążyłam ich pochodzenie.
5.Na ulicy! Wszystko to co słyszeliście o street food w Tajlandii to prawda! Tu się jada na ulicy. Tajowie nie posiadają kuchni w domach, po prostu stołują się na mieście. Koniecznie trzeba jeść tam gdzie lokalsi, wtedy jest gwarancja, że wszystko jest świeże i praktycznie sprzedawane od ręki. Robione na naszych oczach. Owszem warunki przygotowywania posiłków są dalekie od naszych europejskich standardów ale jakoś mi się nic nie stało. Myślę sobie, że to kwestia ognia i świeżości potraw. Myślę sobie, że w tej kwestii trzeba kierować się intuicją. Były miejsca w których nie miałam ochoty na próbowanie czegokolwiek a także stragany gdzie spędziłabym cały swój czas hehe.

Zobaczcie zatem co udało mi się uwiecznić na zdjęciach ;)

Jaśminowy ryż z gorącym ananasem i warzywami. Boooshe jakiż ten ryż miał zapach! Czysty obłęd. Nic do szczęścia mi więcej nie było potrzebne. Jeśli chodzi o ananasa, to śmiało mogę powiedzieć, że to chyba najwspanialszy owoc, który jadłam. Nigdy nie byłam szczególną fanką ananasa w Polsce a tam...bajeczka! Przywiozłam nawet do Polski...soczysty, słodki...miodzioooo


2. Ryż z sosem sojowym ze świeżą kolendrą (tak wiem, że przypominał wam robaki - to już wasz problem hehe) sałatka grzybkowa i ryż z orzeszkami nerkowca na ostro. Koleżanka zamówiłam medium spicy i niestety nie dała rady.. ale Tajowie mieli radochę ;)

 3. Tutaj (omomom, na wspomnienie przełykam ślinkę) kotleciki z kukurydzy i jajka posypane kruszonymi orzechami ze szczypiorkiem i limonką.

 4. I znowu ryż :) no nie mogłam się najeść. Zwykły ryż z warzywami a dla mnie - raj dla podniebienia.
 5. Ja naprawdę jadłam więcej makaronu hehehe - tutaj z warzywami, cebulką i orzechami nerkowca. Trochę spicy było ...dobrze, że dali ogórka na zagrychę :)

6. Właśnie...Tajowie są bardzo otwartym narodem i często widząc jak biały dziki człowiek się skręca od ostrych potraw ratują zdrową zagryzką - podobnież nic tak nie gasi pożaru jak ogórek, pędy bambusa i ...ryż.. Bo właśnie...lokalsi jedząc zawsze zamawiają dodatkową porcję ryżu..zwyczajowo zamawiając potrawy stawia się je na środku stołu i każdy je to na co ma ochotę..w sensie bierze łyżkę zupy, miesza z porcja ryżu już na swoim talerzu i smacznego! Bardzo mi się to podobało.

7. Mango sticky rice - o b ł ę d n e ! Kleisty ryż, słodkie mango i sos z mleczka kokosowego i trzciny cukrowej ale wierzcie mi, że ostatnimi siłami zrobiłam na szybko tą fotkę, bo zjadłam w tempie ekspresowym. Na ulicy. O tak o ..i wylizałam pudełko! No baja po prostu!!!

8. Kolejne obłędne placuszki, robione na naszych oczach z karmelizowanym albo kokosem albo mango w sosie słodko - pikantnym. P r z e p y s z n e ..a koszt ok. 2 zł...



Nie wiem, czy udało mi się załadować filmik ..tak to mniej więcej wyglądało





Może macie jakieś pytania, chętnie opowiem.
Z racji tego, że nie przepadam za mięsem - niestety nie pokażę Wam mięsnych potraw - ale ludzie z mojej ekipy byli wniebowzięci ;)

Planuję napisać jeszcze oddzielny post o owocach, które jadłam pierwszy raz w życiu - w tym o smoczych owocach, smoczym oku i mini banankach :)

Jesteście otwarci na nowe kuchnie czy raczej tylko schabowy z golonką ? :P


27 komentarzy:

  1. Dajesz kolejne wpisy! 😊 O mamo, tyle dobrego i kokosowo ❤️😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* :* Noo kokosowy raj...ogólnie to pierwszy raz w życiu piłam wodę kokosową prosto z kokosa :) no i te lody...jejuś! a shake kokosowy też był boski..

      Usuń
  2. wow, te jedzonko jest bardzo egzotyczne, zupełnie inne od naszej kuchni. lubię zarówno słodkie jak i ostre smaki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale mi narobiłaś smaka! Jestem ciekawa tego wpisu o owocach!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Żałuję, że nie zdążyłam spróbować wszystkich owoców,ale to niewykonalne po prostu :) są jednak takie, które spróbowałam po raz pierwszy w życiu :)

      Usuń
  4. Jakie pyszności! Oczami wyjadałam z Twojego talerza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Na żywo było jeszcze lepiej - bo cała ta oprawa, była po prostu magiczna :)

      Usuń
  5. Fantastyczna wyprawa! Pod każdym względem :) ślinka cieknie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale bym zjadła, narobiłaś mi smaka!

    OdpowiedzUsuń
  7. kochm tajską kuchnię i mam nadzieję, że sama kiedyś spróbuję tych potraw tam na miejscu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O mamo! jak ja kocham kokosy :) a te Twoje smaki to czysta poezja ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oprócz tego ostrego:D to kuchnia idealna dla mnie! strasznego smaka mi narobiłaś:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojejku! Ależ ja Ci zazdroszczę tej podróży. Koniecznie proszę o więcej wpisów made in Thailand:)

    OdpowiedzUsuń
  11. No nie i teraz caly tydzien bede marzyc o azjatyckim jedzonku... ryz z ananasem to zupelnie moje smaki <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj czuję, że byłabym wniebowzięta :) Masz rację, takie świeże dania, przed chwilą przyrządzone, smakują bosko, a w sumie krótki czas przygotowania pozytywnie odbija się na zachowaniu wartości odżywczych składników - pyszne, zdrowe, kolorowe - RAJ! Taka dieta ( świeże owoce, warzywa, ryby, mięso, ryż, makarony i dużo ostrych przypraw ) chyba pozytywnie odbija się na wyglądzie tajów, mimo dużej ilości cukru ( naturalnego ) są tacy szczupli ( co zauważyłam oglądając programy podróżnicze ) czy jest inaczej?

    OdpowiedzUsuń
  13. Eeeeejjjjjj fajnieeee!
    Ostatnio tak strasznie Ci marudziłam, że umarłabym z głodu, ale tak w praktyce, jak już napisałaś po polsku co to jest, to zjadłabym wszystko poza sałatką grzybową :)
    Tak naprawdę to nie jadam tylko ryb (i niczego co z wody, owoce morza itd.) i grzybów - spodziewałam się, że zobaczę tu same takie potrawy, a tu takie zaskoczenie. Z kolei chętnie jadam mięsko, więc dołączyłabym do Twoich towarzyszy :D
    Czyli mogę jechać, nie umrę z głodu :D

    OdpowiedzUsuń
  14. O rany, jakie to wszystko musi być pyszne! Teraz mam ochotę na jakieś jedzenie z kuchni tajskiej, może sobie niedługo pad thai zrobię. Choć wiadomo że w Polsce nigdy nie będzie takie dobre jak tam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kotleciki z kukurydzy mnie zainteresowały :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Takie jedzenie to coś dla mnie, w domu pichcę podobnie od czasu do czasu ;) a co do ananasa to wierzę , że tam smakował lepiej niż tu u nas

    OdpowiedzUsuń
  17. O matko! Mam pustą lodówkę z lenistwa, a tu tyle smakołyków! Zaraz pójdę do kuchni posiekać lodówkę :D

    OdpowiedzUsuń
  18. oj jak ja ci zazdroszczę tej wyprawy pełnej smaku :) JA lubię mięsko więc pewnie musiałbym pęc :D żeby spróbować jeszcze mięsnych smaczków :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Boże jak to wszystko smakowicie wygląda! Street food...marzę aby kiedyś tego wszystkiego spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  20. wow all these foods look so delicious , I would love to visit..
    https://clicknorder.pk online shopping in lahore

    OdpowiedzUsuń
  21. Och ale bym jadła <3 i świeże mango ach ach! Planuję już powoli podróż! W tym roku Japonia, ale później kolejne kraje azji :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ależ pyszności :) I jakże wspaniale, że nie musi być to mięcho jak to u nas bywa :/ Pożarłabym sobie takiego jadła :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger