6/26/2017

Czasem świnie siedzą w kinie

Uwielbiam chodzić do kina. Czasem na film, czasem do kina. Czujecie chyba tą różnicę?

Czuję dreszczyk podekscytowania przed seansem, który ma się rozpocząć. Ta nieokreślona niepewność, czy dobrze siadło. Ulga kiedy nikt Cię nie przegoni. Kiedy masz tą pewność, że przed tobą nie usiadł ktoś z drużyny koszykarskiej albo świeżo po trwałej ondulacji.
Przebrniesz przez cykl reklam, które na dużym ekranie wydają się być jakieś takie - nawet - wciągające. Potem jeszcze pół godziny zwiastunów nadchodzących nowości, gasną światła i ...




1. CHRUP, MLASK, SIORB

Założę się o podwójny zestaw, że każdy z nas czuł przypływającą falę nienawiści do siedzącej obok istoty jedzącej, chrupiącej, mlaskającej i siorbającej we wszystkie możliwe sposoby. Ja miałam tak wczoraj, czułam jak pulsuje mi krew i naprawdę tylko resztką swojej silnej, słabej woli nie rzuciłam się do tętnicy.
I chrupią i chrupią. Romantyczna scena albo poważna albo Batman wyrusza właśnie na finałową batalię. I CHRUP I ĆMAK!
I te szeleszczące papierki, ciągnięte w ciemności w myśl zasady jak nie widać to nie słychać. Irytacja podnosi ciśnienie tętnicze i znowu masz ochotę krzyknąć - Hej wyciągnij to do cholery, odwiń i zjedz!
Nachosy to zbrodnia. Jedzone tak apetycznie chcąc nie chcąc pobudzają nasz ośrodek głodu, wysyłając sygnał, że też musisz coś hapsnąć, chociaż przed wyjściem zjadło się konia z kopytami (żeby nie być głodnym).
Żeby nie wiem jak wciągający jest film, kątem oka obserwujesz kiedy chrupanie się skończy, już słyszysz dudnienie po plastikowym opakowaniu, świadczące o tym, że koniec bliski.. Pomału, pomału się odprężasz, zatapiasz w fotelu i ....widzisz jak wychodzi po dokładkę! Nie chciałabym mieć selfie własnej twarzy w tym momencie! Chociaż nie jesz poziom żółci znacząco się podnosi.

Albo ....

2. Widziałaś, widziałeś.... widziałeś kolor tej sukienki, no nie! ale jej powiedział! widziałaś jak jej powiedział. Nooo nie kurde, stary nie idź nie idź do piwnicy, on jest za rogiem. O nieee, nieee nie mogę tego oglądać, jaaaaaaa nieee , nieee, co za tępa dzida..
Komentujących każdą scenę należałoby przymusowo zakneblować albo skazać na jedzenie popcornu cały seans! Tego niedobrego z mikrofali!
No szlag trafia człowieka na siedząco. Skupić się nie można, bo siłą rzeczy słuchasz co mówią ci za plecami. Baa! bywają takie filmy, że scena za tobą jest o wiele ciekawsza niż to co widzisz na ekranie. Niemniej w końcu nie po to się przyszło do kina!

3. Ukradkowe dotknięcia. Rzadko to rzadko, ale zdarzają się pełne sale. Wiecie, takie na full, po brzegi wypełnione ludźmi. Te nieznośne sytuacje, kiedy mylą ci się ręce. I odskakiwanie i wiercenie jakby się dotknęło co najmniej  nagiej klaty Golluma.. Z drugiej strony takie ukradkowe styki rąk mogą być zapowiedzią czegoś znacznie bardziej obiecującego ale o tym przy innej okazji.


4. Śmieszki i chichotki - koszmar z krainy chichów... nie ma to jak śmiech syreni w najmniej oczywistych momentach. Czasem nachodzą mnie refleksje, że albo ze mną coś jest nie tak albo z połową ludności. Czy wy też tak macie, że nie śmiejecie się z tego co wszyscy. I siedzisz taki sam, samiuśki pośród rżących niczym stado hien ludzi i się zaczynasz bać, bo nie masz pojęcia z czego u diabła! jest ten rechot. Oddzielna kategoria to indywidualni śmieszkujacy  vide punkt.2, I hiii hiii haaa i heee hehee ale ma ale maaa. widziałaś ale sprzęt, nooo ja go bym...oj weź, no weź.

5. Koniki skaczące - bynajmniej nie - polne. Swoją drogą to mój największy koszmar. Budzę się w nocy kiedy mi się to śni! w sensie, że muszę iść do toalety w trakcie seansu. Wiecie nie podczas reklam, tylko normalnie, filmu. Przeprosić cały rząd ludzi oglądających film, bo zwykle już jak potrzeba się pojawi to trzeba konikować, i przeskakiwać przed nogami zgromadzonych. Nigdy to mi się co prawda nie zdarzyło. Ale właśnie z tego powodu nie piję nigdy przed seansem kawy ani w ogóle niczego. Najlepiej przez cały dzień, miesiąc, rok, może dwa. No uważam. Bardzo! Ale koników widocznie nie dotyczą takie zgryzoty, bo wesoło hulają w tą i tamtą podczas filmu nawet kilka razy. Kiedyś miałam wyrzuty sumienia, że mnie to denerwowało - bo może mają chore nerki albo zapalenie pęcherza a ja mam w głowie obrazy podcinające im ścięgna.. No ale przecież można celować w miejsce z brzegu i nikomu nie przeszkadzać. Chyba, że chodzi żeby się posmyrać trochę przy tych skokach ;)


Na czym byliście ostatnio w kinie? Lubicie chodzić do kina czy na film?
Ps. Ja byłam wczoraj na Piratach z Karaibów. Doświadczyłam punktów 1, 2, 4. Przy punkcie 1 naprawdę miałam mordercze wizje.
Co Was drażni najbardziej?

1 komentarz:

  1. O bosz w koreańskich kinach to jest koszmar... koreańczycy ogólnie bardzo BARDZO głośno jedzą... to sobie teraz wyobraź tą kakofonię dzwięków nad uchem...

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger