5/28/2017

Nie polecam

Buble, niewypały, anty-ulubione....Ktoś słusznie zauważył, że powinno się wystrzegać słowa "buble", bo powiedzcie sami, czyż jest coś bardziej subiektywnego niż kosmetyki. U jednego się sprawdzają wyśmienicie, u drugiego nie. Niemniej uważam, że warto mówić dlaczego tak się dzieje. Bo to nie jest sytuacja - typu "nie, bo nie"
Były ulubione kosmetyki do pielęgnacji, to teraz, przed Wami gromadka kosmetyków [kolorowych] nie spełniły moich oczekiwań, rozczarowały bądź poległy na całej linii. Być może, ktoś będzie miał inne zdanie, inne doświadczenie, chętnie porozmawiam :)


Epickie rzęsy?  False Lash Epic Max Factora, czyli pogrubiający tusz do rzęs, kupiłam przypadkiem (w promocji Super Pharm 1+1). Może dodam, że jestem wierną fanką Masterpiece MF
i uważam go za najlepszy tusz pod słońcem. Powiem tak, to nie jest zły tusz. Wydłuża, pogrubia, nie skleja (przy minimum jakichś tam umiejętności). Nie rozmazuje się i nie kruszy. Ale...jedno grube ale...SZCZOTECZKA, jest po prostu fatalna. Jak smok dwugłowy, tak i ona funduje po pierwsze - nieuchronne dziobnięcie się w oko! po drugie trudność w dotarciu do tych małych rzęsek w kąciku oka.. Nie wiem, może dobrze byłoby nią umalować naszą szkapę albo mućkę (te wieeeelkie oczy
i długie rzęsiska). W sytuacji moich, malutkich, ta szczoteczka to SAME ZŁO. Radzę sobie w ten sposób, że wypożyczam szczoteczkę z Masterpiece i tak dziobię.


Dior, Addict, Fluid Stick, 575 Wonderland - posiadam już od trzech lat (sic!) a szczerze mówiąc miałam na ustach może z pięć razy. W zasadzie to wystarczy na anty - rekomendację. Jest to bardzo kłopotliwy gadżet. Wymusza na nas wielokrotne poprawki, migruje poza kontur ust, nierówno się ściera, lepi,  a na dodatek podsusza usta. Na plus jest ciekawy, oryginalny kolor, który zmienia się
w zależności od światła oraz...długości noszenia. Boli mnie myśl o wyrzuceniu go precz, ale jestem tego coraz bliższa, bo gagatek zaczyna brzydko, chemicznie podśmierdywać. Widocznie doskwiera mu najciemniejsze miejsce w mojej szminkowej szufladzie.


Clarins Ladylike Ombre Matte  - no nie mam szczęścia do cieni w kremie. Albo się u mnie zupełnie nie trzymają (choć nie narzekam szczególnie na problemy z powiekami - hehehe, to brzmi niedorzecznie :D)
Ten śliczny, zimny taupek po prostu zamienił się w kamień .. Z biegiem czasu twardniał i twardniał, a teraz trudniej byłoby wydobyć go kilofem niż węgiel w kopalni. Żal.pl


Lubicie lakiery do paznokci China Glaze? a w szczególności ten biały? Bo ja nie. Osiem warstw, żeby ujednolicić kolor to jednak o sześć za dużo. Jak dla mnie :D
Pierwsza warstwa - wygląda jak odżywka, druga też, trzecia odrobinę pokrywa nierówności na paznokciach, jeśli masz większe, prędziutko przechodzisz do czwartej. Piąta pokrywa płytkę ale są przejaśnienia. Na szóstej smuży trochę. Siódma może być (jeśli masz szczęście i pozostałe wyschną bez uszczerbków) no, a ósma to top. Wytrzyma dwa dni ..a jak zechcesz zmyć naczynia to zlezie tego samego.


Znacie? Jakie macie doświadczenia?
Co Was ostatnio wkurza najmocniej? Czy raczej u Was pełna szczęśliwości i harmonijnego doboru kosmetyków ;) ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger