11/29/2015

Kiss kiss bang bang Marc Jacobs

Jakiś czas temu moją małą, szminkową armię zasiliła nowość (dla mnie) od Marc Jacobs'a 

Kiss kiss bang bang 


Przyznam szczerze, że zakupiłam tą szminkę bez żadnego planu. Znacie na pewno ten stan, kiedy po ciężkim, parszywym dniu, macie ochotę na coś miłego. 
Moją uwagę przykuła szafka MJ. Obejrzałam wszystkie kolory i byłam nieco zaskoczona, że kolory pomadek są bardzo ciemne. Nawet te "różowe róże", które kojarzą mi się z ledwo widocznym zabarwieniem ust, w przypadku Marca, mają moc. 
Miałam ochotę na coś bardziej hmmm, odważnego - może jakiś lekki fiolet, fuksja - ale jak zawsze ostatecznie się wycofałam i wybrałam ten oto kolor..



Modny ostatnio mauve... Zastanawiałyście się kiedyś, że mając do wyboru milion kolorów, zawsze wybieracie ten, w którym czujecie się najlepiej. Ja tak mam, bez dwóch zdań. 


Ten brudny róż jest doskonale napigmentowany. Kiss kiss bang bang już po pierwszej warstwie pokazuje swoją moc. Kremowa formuła nie wysusza ust, nawet w najmniejszym stopniu. Satynowe wykończenie wygląda naturalnie i ożywia kolor, dając wrażenie większych ust. Pomadka wytrzymuje u mnie około 4 godzin (nawet podczas jedzenia i picia). Schodzi równomiernie. 
Uwielbiam takie treściwe, masełkowate formuły, które sprawiają, że usta wyglądają dobrze bez specjalnych fajerwerków. 
Nie polecałabym kupowania szminek Marca Jacobsa bez uprzednich testów, gdyż tak jak mówiłam, kolory są bardzo mocno napigmentowane i ciemne. 


Macie szminki Marca? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?
Podoba Wam się ten odcień?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger