5/31/2015

SoB nad morzem czyli piaskiem po oczach :)

W dniach 22 - 24 maja uczestniczyłam we wspaniałej nadmorskiej przygodzie - 
"Secrets of beauty - porozmwiajmy o urodzie", której Kapitanem jest Michał 

W podróż do Jastrzębiej Góry wybrałam się z Olą. Nie, nie będę narzekać, że podróż była długa..bo to chyba oczywiste... Dla mnie to akurat zaleta, choć otumaniona lekko aviomarinem tylko dzięki Oli nie zginęłam sromotnie na trasie Lublin - Warszawa - Gdańsk - Gdynia - Jastrzębia Góra.
Było super! i z dreszczykiem ...wszak Ola była jedną nogą w Tczewie - gdyż mój wrodzony podróżniczy talent kazał wskoczyć nie do tego pociągu co trzeba..* dzieci nie próbujcie tego robić sameu ;) 

Ach co to była za podróż - i pociągiem i busem i metrem i SKM i autobusem ...rozkosz, rozkosz podróżnicza :D 

Kto choć raz był na morzem wie, że takie widoki rekompensują każdą uciążliwość transportu...





Po dotarciu na miejsce czyli do Ośrodka "Natura Park" przy ul. Rozewskiej 44 w Jastrzębiej Górze praktycznie od razu spotkałyśmy się z Anią vel Balbina Ogryzek oraz Angel - Kosmetyki bez tajemnic. 
Znacie to uczucie -widzisz kogoś po pierwszy raz w życiu i od pierwszej sekundy czujesz że znacie się latami jak najlepsi znajomi i z biegu nadajecie na tych samych falach? 
Właśnie tak było :) 
Chlip - stare Esie serce wzrusza się łatwo ostatnimi czasy ;) 

Jeszcze tego samego dnia powąchałam kolację (no bo wiecie ten aviomarin;) zaaferowana totalnie przywitałam się z resztą obecnych Uczestników i dorwałam kochane Marysiątko :) 
Za chwilę rozpoczęła się prezentacja firmy ILUA - jej właścicielka Pani Magda Aleksandrowicz z właściwą dla pasjonatów werwą i entuzjazem przedstawiła filozofię marki oraz dała nam spróbować na własnej skórze tych cudnych kosmetyków. Gorąco zachęcam do odwiedzenia strony, któa jest bez dwóch zdań wyjątkowa i magiczna - klik.

Jeśli myślicie że jak konał ten męczący dzień stary Es udał się na spoczynek w objęcia Morfeusza (podróż, napięcie związane z nowo poznanymi ludzmi etc) - HE HE HE - to się grubo mylicie...GRUBO ;)
Czas wolny jednak opiszę nieco dalej..
Na razie pozostańmy w temacie "poważni - grzeczni i uczesani" ...

Drugi dzień upłynął nam warsztatowo 


Na początku prezes marki Biolonica Pani Magdalena Zwolnińska przywitała zgromadzonych oraz zaprezentowała krem "Secrets of beauty", przy którego tworzeniu udział mieli Uczestnicy wcześniejszych edycji wydarzenia.
Następnie Pani Agnieszka Stateczna - Mędrek - główny technolog marki poopowiadała nam o roli olejów w procesie powstawania kosmetyków oraz ich zróżnicowanego działania.
Po teoretycznym wstępie mieliśmy możliwość kręcić, mieszać i dozować. Każdy z nas miał swoje stanowisko pracy.
Wspaniałe jest to, że Michał zorganizował wszystko tak, abyśmy empirycznie mogli poznawać proces tworzenia kosmetyków. Fantastyczna przygoda :) 



 Efektem finalnym był krem wzbogacony olejkami z czarnej porzeczki oraz pestek malin z witaminą E. Każdy z nas sam decydował o zapachu swojego kremu (ps. ja swój nazwałam oddech morza :D ) - ja wybrałam wanilię i yang yang.

Chwila oddechu bo emocjonującym procesie twórczym i pokrzepieniu się smakołykami przygotowanymi przez Michała (bananowe muffiny lof, lof - przepis tutaj klik ) oraz ufundowanymi przez firmę Mieszko
i lecimy dalej..


Energiczne i sympatyczne dziewczyny z Verona Products Professional  przedstawiając swoje propozycje zwróciły na uwagę na fakt, że polskie marki dobrze radzą sobie na całym świecie. To krzepi. Ponadto miałyśmy możliwość poznać kosmetyczne nowości a także wszystkiego same pobróbować..

 Przynam, że cienie Ideal eyes przyciągają ładną kolorystyką..

 Przyciągają nawet najmłodszych Uczestników spotkania ;)

Kolejny punkt programu i Craft'n'Beauty  - połówka zespołu Margareta zapewniła nam zabawę w kreaotra zapachów. Mieliśmy okazję sami pomieszać i stworzyć swoje własne kompozycje zapachowe.

 Tak, wiem, już mówiłam jak bardzo jestem dumna z nazwy pewnego olejku....hehe

 Nie poszalałam za bardzo, ponieważ gotowa receptura Dziewczyn - małpie bąki okazała się być dla mnie cudowna. Na deser pomieszałam mojito z cukierkami pudrowymi i wyszło smaczniaście :) Kompozycji jednak było dużo i zapach towarzyszył nam jeszcze długo..

Krótka przerwa (w tym miejscu idziemy po kawę tudzież herbatę bo będzie jeszcze długo ;)
Szczerze mówiąc nie znałam wcześniej w ogóle asortymentu marki GOSH .. jest naprawdę duży.. Mnie urzekły szminki a szczególnie malinowa, którą doradziła mi wizażystka, bo pewnie sama bym się nie odważyła :) 



 
Mnie urzekły szminki a szczególnie malinowa, którą doradziła mi wizażystka, bo pewnie sama bym się nie odważyła :) podobnież pasuje do szarych oczu :D

 Dziewczyny świetnie się bawiły z zestawami sztucznych rzęs - EYLURE
Z uwagi na fakt, że jestem ślepym kretem czekałam na inny punkt programu...


Myślicie, że blogerki urodowe są zawsze uporządkowane niiiiiieee - hehehe :D
Natomiast prawdą jest ..że pod ręką musi być ON - czyli aparat :D


Chwilę później rozpoczęła się zabawa z ELEGANT TOUCH. To paznokcie samoprzylepne. Stworzenie mani w 10 - 15 minut nawet gdy mamy swoje własne nikczemne ogryzki (Aniu, pardon;) jest teraz banalnie łatwe. Nawet ja potrafię.. Zaszalałam więc na rockowo a co;) 

Przyznam, że to rozwiązanie bardzo mi się spodobało, tym bardziej, że to zdjęcia paznokci używa się po prostu oliwki a nie wymyślnych preparatów, których nazwy sieją grozę ;)




Tym miłym radosnym akcentem i z wiarą, iż nawet ja mogę mieć czasem ładne paznokcie zakończyła się oficjalna cześć warsztatowa. Emocje jeszcze nie opadły a my wyruszyłyśmy w miasto..tzn, na plażę i okoliczne, prawda ekhm, ekhm zabytki ;) 


My w składzie:
Angel, Balbina Ogryzek, Hidiamond i ja Es ..czyli Agnieszka, Ania, Ola i Gosia noo - mieszają mi się te nasze alter- ega hehe :) 
Rządziłyśmy okolicą ooo ^^^^  ;) 



Zwiedziłyśmy na przykład Dom Whisky i to dwukrotnie bo stęskniłyśmy się za barmanem po pół godzinie robienie zdjęć .. zjadłyśmy rybę u Rybaka, łapałyśmy słońce w co się dało i w ogóle bawiłyśmy się przednio - jak babki nad morzem :)
Oczywiście wróciłyśmy się również na ognisko, gdzie reszta gawiedzi wesoło rozprawiała o bycie egzystencjonalnym i związkach międzyludzkich. Kto nie był ten niech żałuję bo Oleeeee nie pojmuje !!
Wyżebrałam od Kasi kromkę chleba i upiekłam sobie w ognisku i tym samym zrealizowałam swoje jedno z wielu jedzeniowych pragnień. Dankee!




A nad Nami wszystkimi czuwała Ona ....!!

pożyczyłam sobie fotkę - niestety nie pamiętam od kogo :/ - no jak od kogo od Pańcia oczywiście !!!
czyli od Michała - dziękuję :)

Marysia - najkochańszy jamnik na świecie, cudowny Miluch i grzeczna dziewczynka, zakochana w swoim Paniu Po swoje długie uszy :)

Dziękuję Sponsorom spotkania ...
 Michałowi za ciepłą atmosferę, mistrzowską organizację i dobry humor :)
a także Towarzyszkom eskapad czasu wolnego- tęsknię za Wami BARDZO!


Jak zapewne się domyślacie czas minął w oka mgnieniu ...zdjęć za dobrych nie mam, bo kto by tam się skupił na fotach.. Nie doszłam jeszcze do etapu żeby celebrować chwilę przez obiektyw.
Wolę je smakować gołym okiem ;) Było cudownie!
Oleeee!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger