3/31/2015

Zapachniało...

Wymyśliłam sobie, że cykl postów o zapachach, które w jakiś sposób mnie zauroczyły będzie nosił miano "Zapachniało" :) Podoba mi się hehe :)



Cykl otwiera zapach, który wszedł w moje posiadania drogą powiedzmy, losową, gdyż otrzymałam go od Pachnącej Wanny


ROSEMARY LAVENDER to zapach z wiosennej kolekcji Village Candle



"Swieża lawenda, irys i rozmaryn.tworzą spokojną i przytulną atmosferę. Z odpowiednią ilością przypraw. Aromatyczne goździki i mandarynka w tym połączeniu sprawią ucztę Twoim zmysłom" klik


Uwielbiam zapach lawendy i staram się nim otaczać jak tylko mogę. Muszę jednak zaznaczyć, że zapach zapachowi nierówny. Są lawendowe saszetki, które duszą i powodują oczu łzawienie. Są lawendowe kosmetyki które słodyczą i chemiczną nutą ubijają człowieka jak mola w moherowym berecie słuchaczki ojca dyrektora..
Lawenda występuje też w różnym towarzystwie. Nie zawsze dobranym. Na przykład nie lubię kiedy zadaje się z wanilią, bo ta druga ją przytłacza. Lemon to łobuz, który często sprowadza delikatną lawendę do poziomu kostki do toalety.

Przyznam szczerze, że połączenie rozmarynu z lawendą zaintrygowało mnie od razu, jak tylko zobaczyłam tą kolekcję Village Candle. Uwielbiam rozmaryn jako zioło i byłam bardzo ciekawa tego miksu.
Nie zawidołam się na swoich ulubieńcach. W gorącym uścisku oddają to co mają najpiękniejsze; lawenda jednocześnie swoją delikatność i naturalną świeżość a rozmaryn odrobinie pikantnie wykańcza i przedłuża aromat, nadając mu ziołowego charakteru. Gdzieś daleko, tłem są goździki oraz słodka mandarynka. Wszystko to sprawia, że zapach jest głęboko relaksujący, pozwalający na wyciszenie wszystkich zmysłów. 
Prześliczna etykieta sprawia, że mam ochotę na dużą świecę. 
Wyobrażam sobie jak pięknie będzie pachniało na balkonie w gorące wieczory :)
Sampler paliłam dwojako  - normalnie jak świeczkę a potem żeby wydłużyć przyjemność pokroiłam i topiłam jak wosk. W każdym przypadku moc jest średnia, tak jak lubię najbardziej. Zapach jest tłem do normalnego trybu życia, nie przytłacza i nie wywołuje bólu głowy. 
Sampler Village Candle wystarczy na 18 godzin palenia i kosztuje 11 PLN  - do kupienia w Pachnącej Wannie - klik

Druga propozycja to:

Bridgewater Candle Snow Day 



Wieeeeem, wieeeem, że macie dość zimy... ale ten zapach nie jest absolutnie chłodny. Wręcz przeciwnie :)

"Magiczna jazda na sankach wypełniona zapachem świeżych kwiatów, podkreślona wanilią i drzewem sandałowym" klik

Śliczny miętowo - pastelowy kolor nie kojarzy się z zimą. Dla mnie to czysta wiosna. Równie dobrze mógłby się nazywać Spring Day.. Na pierwszym planie wyczuwam białe, świeże kwiaty (może lilia, może białe tulipany). Szczerze mówiąc nie czuję ani wanilii ani drzewa sandałowego. Zapach jest wybitnie świeży, odprężający. Wyczuwam też nuty wodne.
Niestety nie utrzymje się zbyt długo. Podczas palenia jest bardzo ale to bardzo delikatny. Ciekawe czy w świecy jest mocniejszy? Miał może ktoś świece  Bridgewater? Jak z mocą?

Sampler Bridgewater Candle to koszt 10 PLN - aktualnie nie ma go w ofercie Pachnącej Wanny ale jeśli jesteście zainteresowani to na pewno właściciele coś wymyślą - klik



Jakie zapachy wybieracie na wiosnę? Macie swoich ulubieńców?
A może znacie opisane wyżej aromaty? Jakie jest Wasze zdanie?




Jednocześnie informuję Was, że wyjeżdzam do sanatorium poszpitalnego - nie będzie mnie jakiś czas :) Wrócę wypoczęta i wybiczowana :) 
Cya 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger