2/01/2015

Think pink


Odyseja kąpielowa cz.4 


Witajcie w lutym :)

W dzisiejszej odsłonie kąpielowego cyklu występuje mała kula  Pink Small Lush - którą dostałam w prezencie gwiazdkowym od Karo :) 

Przyznam, że nie wiedziałam co mnie czeka podczas kąpieli ....


Trudno zgadnąć na pierwszy rzut oka, że ta mała różowa kulka, nie wyróżniająca się niczym niezwykłym, skrywa w sobie tajemnicę i obietnicę miłości ....


Cudny kwiatowo - orzeźwiający aromat wysuwa się na pierwszy plan zaraz po wyjęciu kuli z folii ...
W kontakcie z wodą kula szybko rozpuszcza się barwiąc wodę na różowo ...w końcu nazwa zobowiązuje ;)



Nie trzeba długo czekać aż dokona się serduszkowe szaleństwo...To niecodzienne konfetti było dla mnie naprawdę radosnym zaskoczeniem :)


Jak wszystkie produkty kąpielowe Lush - także Pink  rozpieszcza wielosensorycznie - skóra po kąpieli jest świetnie odżywiona i nie wymaga balsamowania. Kwiatowo - orzeźwiający aromat rozpieszcza i koi zmysły a serduszkowy bonus jest taki uroczy :)


Znacie Lushowego Pinka?
Lubicie takie niespodzianki?
Jeśli macie dostęp do Lusha to ta kula jest świetnym pomysłem na nadchodzące walentynki :)
Miłej, jak najdłuższej Niedzieli ...

27 komentarzy:

  1. Wygląda cudnie! Te serduszka są doprawdy urocze!

    OdpowiedzUsuń
  2. oj poleżałabym w takiej różowej kąpieli, kulka jest boska!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglada cudownie kusząco taka kula i kąpiel w niej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. wow genialny! jeszcze tego nie miałam ale musze to szybko nadrobić!

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż łezka się w oku kręci, że nie mam wanny - szczególnie, że nie trzeba się po niej balsamować, bo szczerze powiedziawszy nie bardzo lubię tą czynność pielęgnacyjną, albo nie znalazłam po prostu jeszcze swojego idealnego balsamu. Już czuję ten piękny zapach i zazdroszczę, ach, zazdroszczę tej wanny... Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialna niespodzianka! <3 Takimi kulkami myłabym się nawet pod prysznicem. :D:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejciu, jejciu, jejciu... Ależ bym ją kochała <3 Chyba trzeba jakąś petycję do Lush wystosować, żeby się w końcu przestali ociagać i otworzyli w Polsce salon :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie słodkie! *.* A te serduszka się potem rozpuściły czy były przez cały czas kąpieli?

    OdpowiedzUsuń
  9. chciałabym ją mieć ;) a potem wprosić się do kogoś wanny :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety nie znam ale to serduszkowe konfetti które wyłoniło się podczas rozpuszczania kuli przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Torturujesz nas tymi mało dostępnymi produktami :( Wrócę z wakacji z całą torbą produktów lush. I żal mi się będzie w nich kąpać :D Muszę iść jutro do stenders po jakąś kulkę, bo już się dzisiaj tyle naoglądałam lushowych dopieszczaczy, że będzie mi smutno, że nie mam różowej piany w wannie :)!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam jedną kulę, ale rozwalam ją na kawałki, nawet wtedy mam niesamowicie dużo piany :)

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo ja lubie za zapach i za ten efekt specjalny ;D
    ciesze sie ze Tobie sie równiez spodobala :)
    teraz wiem, ze umilaczami do kapieli zawsze moge Ci sprawic przyjemnosc :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten efekt pływających serduszek musi być świetny...taka kula to w sam raz np. na zbliżające się Walentynki.;):)

    OdpowiedzUsuń
  15. Słoodko :D Sporo czytałam o Lushu, szczególnie peany na temat właśnie kul. Może kiedyś dorobię się własnych historii na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger