2/01/2015

Projekt denko 1'15

Po niekoniecznie regularnej końcówce ubiegłego roku, jeśli chodzi o zużywanie kosmetyków postanowiłam wskrzesić w sobie ja-denkującą :)
I szczerze mówiąc przyłożylam się do tego zadania w tym miesiącu całkiem, całkiem.
Idea fix było zużywanie próbek i próbeczek, które gromadnie przedstawiłam tutaj - .klik
Wasz odzew sprawił, że poczułam się zdopingowana i zmotywowana i Się zużywa ;)

Zatem zapraszam na pierwsze denko tego roku :) 


Sporą gromadkę stanowią kosmetyki do szeroko rozumianej pielęgnacji twarzy :)
Ulubiony płyn micelarny Bioderma - wiadomo :)
Zagapiłam się i nie napisałam nic o piance do mycia twarzy Caudalie - niestety troszkę mnie podsuszała - nie planuję powrotu.
Polubiłam się natomiast z myjącym pudrem Yasumi - klik 
O nawilżającej serii Wrażliwa Natura AA opowiem wktórce.

Sonia obadarowała mnie żelem do mycia twarzy z wycofywanej już marki Yest to ..cucumbers ..żel pachniał bosko - bardzo świeżo zieloną herbatą i ogórkiem ale niestety mnie wysuszał :( 
Mielone migdały Make me Bio zdecydowanie przypadły mi do gustu - klik


It's Skin z wit. C był odkryciem 2014 r - zrobił bardzo dobrze mojej zmęczonej cerze - klik
Lekki krem nagietkowy Sylveco także dobrze współpracował z moją kapryśną cera - klik
O kremie Elizabeth Visible Difference Refining Moisture Cream Complex natomiast chce jak najszybciej zapomnieć - klik  
Krem do twarzy z nagietkiem Yves Rocher Pure Calendula to kolejne nieporozumienie - tłusty jak diabli, zapychający, nie zużyłam do końca i nie mam zamiaru - do worka z nim! 
Enzymatyczny peeling   Dermedic dobrze sprawdzał się w swojej nudnej roli - klik



Dream Cream Lush - to dobry nawilżający krem  (klik) ale Buche de Noel to prawdziwa miłość - klik 

 Krem Nivea się przeterminował :D
Żel pod prysznic Born to Bio Monoi Coco - ani ładnie nie pachniał ani nie miał specjalnych właściwości.
Krem do stóp Balea był zaskakująco dobry.
Body lotion The richteous butter pięknie pachniał i na tym skończmy :)


Ulubiony deo - wiadomo Nivea Dry Comfort - następna buteleczka w użyciu i kilka dla pewności czekające :)
Pasta do zębów Himalaya - zazwyczaj nie pokazuję tego typu produktów ale to dla mnie nowość. Była obrzydliwa. Wolałabym myć zęby pastą do butów. Jednak sprawowała się wyśmienicie - moje wrażliwe dziąsła są jej wdzięczne - kubki smakowe na języku - nienawidzą ..i bądź tu mądry ;)


Basenowe zużywanie ...
Żel pod prysznic Shea z TBS - ślicznie pachniał i był bardzo przyjemny.. Jak spotkam go na drodze w przyjaznej cenie to chętnie przygarnę :)
Żel pod prysznic i masło Korres zachęciły mnie do bliższego przyjrzenia się tej marce.


Wiem na pewno, że moja cera nie lubi się z Estee - cokoliwek jej funduję reaguje źle. Jestem wdzięczna, że mogłam wypróbować zanim umoczyłabym grube pieniądze w preparaty które mnie zatykają i fundują skórze efekt sztucznej mask. Z tego też powodu nie wierzę w posty reklamowe, które tak gorąco je zachwalają...zwłaszcza u dziewczyn z sucha skórą ..phi..
Podobna sprawa ma się z Diorem - moja cera go nie lubi..z Kiehl'sem podobnie...Caudalie najlepiej wypadło wśród tej gromadki, bo LRP to krem leczniczy ..za mała ilość by poznać skutek.

 Ulubione holenderskie płatki do zmywania lakieru :) Jestem spokojna bo dzięki Kasi mam zapas :*
Miniaturka tuszu do rzęs Clinique przypadła mi do gustu, nie lubię jednak tej firmy i nie kupię pełnowymiarowej wersji. Bo co - bo tak :) Mam inne skarby do używania :)
Eyeliner firmy Paese miał cudny granatowy kolor z drobinkami - Agata   wie co dobre :) Niestety upadł mi i się potrzaskał cały w środku...żal :(



Wśród saszetkowych kremów do twarzy moją uwagę O DZIWO!! zwróciła Idealia Vichy oraz krem Korres - bardzo fajnie nawilżoną miałam cerę po aplikacji tych kremów. Reszta bez sensacji.


Jeśli chodzi o kremy pod oczy to żaden z tu wyeksploatowanych mnie nie uczulił a to wielka rzecz w moim wydaniu :) Także na plus..


Kremy i balsamy do ciała...cóż.. Honey Touch z Rituals pięknie pachnie...ale Elancyl będzie mój :)


 Swoją przygodę z Schollem skończyłam jakiś czas temu...uważam, że w ogóle nic już nie ma do powiedzenia w tym przypadku.. zero..nul...nie będzie powrotów ..


Woskowe przyjemności..


Trzy maseczki i z każdej jestem zadowolona :)
Holenderska róża Van der Hoog  nie była jak to róża śmierdząca i naprawdę pięknie ukoiła mi skórę podobnie jak błotko z tej firmy :)
Tołpa też w porządku.


Zdenkowałam nawet małą świecę z Wood Wicka :) tą naj najmniejsza ;)
I odkryłam fajną sól do kąpieli Isana


Saszetkowe próbki zapachów to moim zdaniem pomyłka ...jak tego używać? wszystko wylatuje nie tam gdzie by sobie człowiek tego życzył :D

Postanowiłam się też pożegnać z ubijającymi śmierdzielami :) 



Sporo - prawda? powiedzcie, że tak :D
Jak Wasze denkowanie? Sprawia Wam to wciąż przyjemność? Bo mi tak, zdecydowanie!
Znacie omawiane wyżej kosmetyki? Coś zwróciło szczególnie Waszą uwagę?

31 komentarzy:

  1. No, no spore denko. Miałam kilka kosmetyków, które dobrze wspominam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. sporo, sporo, kiedy ty to zużyłaś?? zaciekawił mnie ten It's Skin, zaraz o nim poczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Duże denko :) Lubię tą sól z Isany, ma fajny zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Buche de Noel - koooocham! I rozpaczam, że nie mam dostępu do kosmetyków Lusha...

    OdpowiedzUsuń
  5. ogromne to denko, moja mama uzywała tego kremu z YR i bardzo go chwaliła ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Same fajne rzeczy! Czaję się na The Body Shop, ale u mnie w mieście jestbiestety niedostępny :/ a tego tuszu Clinique nie cierpię...chyba w ogóle ta firma nie jest dla mnie..tak samo Dior

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładnie Ci poszło zużywanie, gratuluję :)
    U mnie się ta pasta do zębów Himalaya nie sprawdziła, szczypał mnie po niej język, nie wiem dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba coś z tym nagietkowym kremem z YR rzeczywiście jest coś nie tak bo sporo osób się na niego skarży.

    Moja skóra również nie przepada za pielęgnacją EL. Na szczęście podobnie jak ty miałam tylko do czynienia z próbkami. Miałam jakiś krem na dzień co już samą swoją perłowo-różowo- fioletowo kolorystyką mnie przerażał a po nałożeniu miałam wrażenie, że moja skóra się pod nim "poci". Miałam jeszcze ich słynny krem pod oczy w formie kilku próbek ale miałam wrażenie jakbym posmarowała się wazeliną a dodatkowo oczy mnie piekły niemiłosiernie.

    Ja zazwyczaj takie saszetkowe perfumy wkładam do szafy :D Przynajmniej przez jakiś czas ładnie pachnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam tą sól z Isany ;D sporo zuzyłas próbek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sporo to zdecydowanie mało powiedziane :) Ogromne to Twoje denko - ja lubię zele Kamill tylko mogłyby być ciut gęstsze :) A sól z ISANY będę musiała wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zazdroszczę,że umiesz zużywać próbki, próbeczki i dupeczki w małych opakowaniach, których potem nie da się zamknąć. Ja ich wprost nienawidzę i zazwyczaj ofiarowuję komuś innemu, no chyba, że dany produkt mocno mnie zainteresuje. Mnóstwo teeeego ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem z Ciebie dumna! :) Ileż denek, ojojoj... :) Puder z Make Me Bio, serum z witaminką C i produkty Lush dodaję do swojej listy oczekujących właśnie dzięki Tobie. Mój portfel nie będzie zadowolony. :(

    OdpowiedzUsuń
  13. yes to cucumbers <3 i znowu lush <3 cudowne denko. Często jest tak, że wysokopółkowe produkty, które są zachwalane pod niebiosa przez większość u mnie są zwyczajną klapą w pielęgnacji. Pielęgnacja Clinique u mnie pogorszyła co tylko mogła, ale to i tak nic cenowo, w porównaniu z serum EL.

    OdpowiedzUsuń
  14. dużo! u mnie próbki od razu lecą do kosza a to błąd! :O a Buche bardzo bardzo chcę! :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Z tego wszystkiego używałam tylko kulki z nivei i tuszu z clinique :) Był mega jak troszkę osechł
    ale masz mega duzo próbek!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Sporo tego czyscik z Lusha Buche de Noel bardzo lubiłam tez skończyłam ;(

    OdpowiedzUsuń
  17. ładne denko! :) ja z tego wszystkiego mam tylko tusz z clinique i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow ile tego! Ja właśnie przygotowuję swoje zużycia, ale ilość jest mikroskopijna, aż wstyd :P
    Ja się mam zamiar skusić na tą piankę Caudalie, bo szukam teraz czegoś do mycia buźki :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Sporo i to bardzo!:) Ja chcę wypróbować ten krem z Sylveco.

    OdpowiedzUsuń
  20. a tak zachwalana ta wysokopółkowa pielęgnacja... faktycznie dobrze się stało, że miałaś miniaturki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Palazzo śmierdzielem? Łamiesz mi serce :P Ten żel z ogórkami planowałam kiedyś kupić. A denko ogromne!

    OdpowiedzUsuń
  22. O matko, ale gigant! I ile próbek! Ja wciąż nie mogę się zebrać żeby zacząć je zużywać... xD
    Ja też się polubiłam z pudrem myjącym Yasumi :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wow Esku! Istne szaleństwo! Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  24. o em dżi :D gigantyczne, a nie wielkie! mnie udało się zużyć tylko 11 rzeczy, co i tak oceniam dosyć dobrze. już od dawna kusi mnie Make Me Bio i Lush, do tego pierwszego mam jeszcze dostęp, ale drugi niestety nieosiągalny ;-) podziwiam Cię za zużywanie próbek, mnie to raczej opornie idzie

    OdpowiedzUsuń
  25. Ogromniaste denko! :)
    Też dzielnie zużywam próbki i to głównie je wykończyłam w styczniu. Jeszcze intensywny luty i będę miała już tylko pełnowymiarowe opakowania, w dodatku dobrze działających specyfików. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Faktycznie się przyłożyłaś :) Ilość zużytych próbek naprawdę budzi podziw!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger