1/05/2015

Odkrycie 2014 - It's Skin

Wczorajsza pogawędka z Anulą - klik - zmusiła mnie do jakże trudnej refleksji - co było dla mnie odkryciem 2014... no jak to tak to - tak jedną albo dwie pozycje podać... Ci, którzy mnie znają dość dobrze, wiedzą już, że wybory, planowanie i organizacja to naprawdę nie są moje mocne strony. Co więcej ja się tego wcale nie wstydzę. Tak samo jak nie wstydzę się, że  nie jestem i nie będę minimalistką oraz jak to, że nie jestem  i nie będę weganką i biegać też nie będę.. Hyyyy - jestem sobie więc outsiderem wziętym w nawias hehe ..
Ale, ale ..nie o tym miało być. Wszak Anula to przeurocza dziewczyna - choć co prawda nie zawsze mogę tam u Niej (na blogu) coś konstruktywnego powiedzieć (bo Anula używa tylko naturalnych kosmetyków a ja eeee różnie :D) to  miłe Dziewczę nigdy nie daje mi odczuć, że jestem tępakiem w te klocki a co dziwniejsze, zawsze nam się rozmowa klei.. Uwielbiam takich ludzi!!! 

hmm w sumie też nie o tym chciałam...
Wróćmy do pierwotnej myśli...nad pytaniem Anulki zastanawiałam się aż ze dwie minuty, po czym doznałam olśnienia.

Niewątpliwie odkryciem minionego roku okazał się dla mnie wodny krem It's Skin z witaminą C.




Kupiłam go gdzieś na początku roku (albo nawet w końcówce 2013) nie pamiętam (w zasadzie kupiła go dla mnie Magda bo ja wtedy nie wiedziałam co to jest ebay). Kosztował wówczas śmieszne ok. 35 zł.
Leżał sobie skromnie w szufladzie aż w październiku przeczytałam niezbyt pochlebną recenzję u Kasi - klik.
Jako, że jestem odwrotnie tresowana oraz to, że Kasiulec ma zgoła odmienną ode mnie cerę - poczyłam przypływ ciężkodostępnej u mnie ochoty, by go wreszcie spróbować.

Opakowanie kremu jest typowe dla serum - szklane z pipetką. Od razu mówię, że pipetką to sobie możemy...herbatę zamieszać co najwyżej (to jedyny minus).



Konsystencja kremu jest jak wskazuje na to jego nazwa - wodniska, dość lepka, koloru delikatnie mlecznego. Z uwagi na badziewiastą pipetkę trzeba uważać, żeby nie zafundować sobie cytrynowej kąpieli. Aplikacji towarzyszy bardzo delikatny, acz wyczuwalny cytrynowy zapach. Przyjemny.


Azjatycki bazar - klik:

Czytamy..."
Krem wodny z witaminą C - Jest wiele produktów na rynku, które obiecują dostarczyć naszej cerze witaminę C. Jednak jest to bardzo niestabilny składnik i w większości kosmetyków ulegnie ona rozpadowi, zanim dotrze do naszej skóry. Wodny krem It's Skin z witaminą C i wyciągiem z zielonej herbaty jest pierwszym kremem, po którym zauważałam na twarzy obiecywane przez wielu producentów efekty. Co może zrobić witamina C dla naszej skóry? Witamina C poprawia metabolizm skóry, pobudzając ją do regeneracji. Ma właściwości delikatnie złuszczające, co przeciwdziała zatykaniu się porów oraz sprzyja wygładzeniu skóry. Pobudzające działanie witaminy C oznacza też, że przyspiesza ona znikanie potrądzikowych pigmentacji i płytkich zmarszczek ("fine lines"). Przede wszystkim jednak daje efekt rozświetlonej, pełnej życia cery"


 Skład - jeśli wierzyć Wizażowi to klik.. Bo koreańskich domków czytać niestety nie umiem :/
Water, Butylene Glycol, Glycerin, Polyglutamic Acid, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Methylparaben, Triethanolamine, Carbomer, Camellia Sinensis (Green Tea) Extract, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Chlorphenesin, Fragrance, Disodium EDTA


Krem It's skin z witaminą C okazał się być dla mnie strzałem w dziesiątkę ;)
Stosowałam go na wieczór najczęściej solo a czasem pod krem. Mam wrażenie, że solo był dla mnie łaskawszy - zazdrośnik jeden ;)

Plusy:
-Ma lekką, wodnistą konsystencję dzięki czemu dobrze się wchłania. Wspomniana lepkość nie jest wyczuwalna na cerze.
-Cera jest ładnie nawilżona i bardziej jędrna
-CO DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZE - skończyły się problemami z suchymi skórkami
-Cera jest po nim wyrównana, rozświetlona
-Wydaje mi się, że rozszerzone pory  nieznacznie zostały pomniejszone a zmarszczki (szczególnie te w okolicy ust uległy spłyceniu)
- Cera wydaje się po nim rzeczywiście bardziej promienna, rozjaśniona, jednakże nie zauważyłam żeby zmniejszył widoczność zmarszczek
- Nie zapycha (choć obecność BUTYLENE GLYCOL, GLYCERIN, METHYLPARABEN, TRIETHANOLAMINE - może wskazywać na działanie komadogenne).

Minusy.
- Niewygodna pipetka
-Fakt, że polscy sprzedawcy robią nas w balona chcąc sprzedawać w/w kosmetyk w podwójnej a nawet wyższej cenie!
- Myśle, że dla wielu skład będzie kiepski - ale mi to lotto jak działa :D

* Ci którzy myślą, że krem zmienia rysy i zmienia nas w bladolice azjatyckie piękności mogą czuć się zawiedzeni* : D 

Pozytywnie zaskoczona czuję się zachęcona do poznawania się z kosmetykami z wit. C.
Nie przypuszczałabym, że będzie się tak dobrze sprawdzać na mojej skórze.
Dla przypomnienia - mam cerę wrażliwą, mieszanką w kierunku suchej ale zanieczyszoną, pozbawioną blasku, naczynkową z tendencją do łuszczzenia się  :) dojrzałą  - taki kwiat :D

Macie doświadczenie z azjatyckimi kosmetykami? Jakie są Wasze wrażenia?
A może próbowałyście It's Skin? Jeśli jak to który wariant?

21 komentarzy:

  1. Ja osobiscie nie zakupiłam jeszcze azjatyckiego kosmetyku - ale jak działa ten 'krem wodny z wit. C' to mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie azjatycka pielęgnacja i ebay to czarna magia. Mimo to ciesze się, że Tobie serum pomaga i znalazłaś tak dobry kosmetyk :) gdybym miała wybrać taką perełkę to chyba jednak z kolorówki byłoby mi łatwiej niż z pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham to serum! U mnie też świetnie dawało sobie radę :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. hm, chyba w przyszłości poznam się z nim bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam It's Skin za krem BB Prestige Creme d'Escargot ze śluzem ślimaka. O tym ślimaku dowiedziałam się później, nawet nie wiedziałam, że tam siedzi. Kremów wodnych nie kupiłam, choć miałam ochotę. Niestety, zbyt wielkie zapasy skutecznie mnie odwiodły, ale ponoć co się odwlecze... aczkolwiek moja cera nieco inna od Twojej – mieszany tłuścioch. to nic, i tak spróbuję :) a Tobie, Esku, polecam serum Auriga Flavo-C Forte – nie nawilża, ale napina, wyrównuje koloryt i tworzy insze cuda.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam o tym kremie, i zaraz go poszukam na ebay :D

    OdpowiedzUsuń
  7. :DDDD
    Oj tam, oj tam :) jak nic nie powiemy naszym chłopom to może się udać :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam próbeczkę tego kremu, ale cena mnie zniechęciła do zakupu. Faktycznie rodacy podwindowali ją na maksa. Niemniej jednak próbka była bardzo przyjemna.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze niestety nie miałam okazji go stosować, ale za 35 zł na pewno bym się skusiła <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja skóra lubi się z kosmetykami z witaminą C, nawet po używaniu kropelek dla dzieci jako serum była wyraźnie ładniejsza. Ten kosmetyk też pewnie przypadłby jej do gustu, szkoda tylko, że sprzedawcy aż tak zawyżają cenę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tego kosmetyku, ale zachęcającow ygląda, tylko ta cena :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja miałam ale się zupełnie nie pokochaliśmy, zdecyduje się kiedyś może na tą wersję z lukrecją :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam jeszcze nic z Azjatyckich kosmetyków..Zachęciłas mnie do przyjrzenia się im bliżej

    OdpowiedzUsuń
  14. Doświadczenia z azjatyckimi kosmetykami nie mam absolutnie żadnego ;-)
    Cieszę się, że krem okazał się być takim hiciorem :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Widziałam próbeczkę od it's skin w tym MORZU od Ciebie, to będzie pierwsza rozpakowana. Witaminę C lubię i nie lubię. Znaczy się wszystkie kosmetyki z jej zawartością, jakich używałam, działały świetnie... przez jakiś czas. A potem (zapewne inne niż witaminka składniki) psuły mi cerę i efekty uboczne dominowały nad pozytywami. Teraz mam wszystkie składniki, żeby ukręcić sobie serum z formą olejową, muszę się za to zabrać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam zupełnie ale szukam właśnie jakiegoś przyjemnego sposobu na zaaplikowanie sobie wit.C .Przyjrzę się bliżej temu kremowi/niekremowi :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten produkt pierwszy raz widzę właśnie u Ciebie i kurcze....fajowy jest :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla mnie azjatyckie kosmetyki nadal są nie znane głównie przez te zawyżone ceny w PL.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger