11/02/2014

Migawki z Instagrama

Idea dokumentowania migawek z codziennego życia stała się mi bardzo bliska. Z przyjemnością dodaję zdjęcia które są daną chwilą. Nie obchodzi mnie że nie są idealne. Lubię gromadkę znajomych, których życie również podglądam i nie liczy się czy jest to zdjęcie jedzenia czy nowych butów. Po prostu..lubię to.
Nie spinam się i nie obserwuję tych których "wypada" by być na bieżąco..jestem od tego daleka. Czysta przestrzeń przyjemności. Ot co..otaczam się tymi których lubię - reszta jest milczeniem.
Stracić moją sympatię jest łatwo - kiedy mnie ignorujesz...nie chcę się truć myslami dlaczego - wolę powiedzieć: pa, pa..
Zastanawiałam się nad tym czy pokazać takie moje małe the best off... bo przecież najbliżsi widzieli na bieżąco..ale są też tacy, którzy konta nie mają a że jest mnie mniej na blogu to chciałabym dodać trochę prywaty o którą zresztą wnosiliście w ankiecie. Poza tym robię porządek w zdjęciach ;)

Zatem - tym którzy widzieli nie zawracam głowy...dla tych którzy nie widzieli zapraszam do Esowego nudnego życia z Bellą, jedzeniem i małymi przyjemnościami w roli głównej.

Bella najbardziej lubi jeść, psuć i spać - w takiej właśnie kolejności.. Mimo że nie jest już szczeniaczkiem (5 lat!!!) nadal uwielbia destrukcje o różnych obliczach, ze złości potrafi się zsiakać ale wiadomo, że jest przekochana :)


Cóż...jaki pies taka pani albo na odwrót ;) Jedzenie to także moja wielka i zgubna namiętność ;)
Po raz pierwszy w życiu próbowałam jadalnych kasztanów..były obrzydliwe bleh.


Otaczam się przyrodą jak tylko mogę ...w tym roku nie byłam na urlopie...ale nawet w mieście można odnaleźć przyjazne korzenie, drzewa i kwiaty. Spacery z Bellą sa do tego doskonałą sposobnością. Fakt, że do pracy chodzę pieszo też nie jest bez znaczenia.


Małe przyjemności dnia codziennego - herbata, kawa, kąpiel, relaks z książką.

 Moja osobista destrukcja...Jestem CHPD bez dwóch zdań ;)

 Szpitalne biżu ...
Szpitalne żywienie........

Selfie też się zdarzają - na dowód że CZASEM  i ja się pomaluję ;) haha



Oczywista kosmetyki też są :) Te najważniejsze - dostane od przyjaciół :)) wygrane, kupione oraz otrzymane w ramach współpracy (oznaczone jako #prezent #kupioneniedostane #dostaneniekupione) - taka koncepcja została wymyślona przez nas - mnie, Hunger for beauty oraz Hexx i jest klawo..bo wiadomo co i jak ;) 

I tak leci dzień za dniem .....:) klik

Ukochane konta na Insta? te co obserwuję hehe 
Jaki jest Wasz stosunek do Instagramu? Lubicie czy nie? Macie swoje konta? Jakie Wy lubicie oglądać profile. Chętnie spojrzę ..



71 komentarzy:

  1. Skądś znam podobne sytuacje ze zwierzętami w roli głównej - ale Bella jest przecudowna :) Wiesz ciekawi mnie tylko czy zjadłaś to co Ci dali w szpitalu bo ja bym chyba wolała być głodna :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś TY! żeby było śmieszniej - mam problemy z żołądkiem a tu taki syf...musiałam to uwiecznić ;)
    Kaszanka na gastrologii hahahha :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile pysznego jedzenia :D Oj , to szpitalne jest okropne ... A kasztany jadłam raz, ale takie kupione co samemu trzeba zrobić w piekarniku i były dobre, w smaku przypominały mi pieczone ziemniaczki z ogniska ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam fb, nie mam instagramu...
    Psinka słodka :))))
    Ślicznie wyglądasz na zdjęciach!
    Zmartwiła mnie wzmianka o szpitalu - mam nadzieję, że wszystko już dobrze *:
    Ja pamiętam, że w szpitalu dawali kaszankę na oddziale położniczym :D kobietom po porodzie :D bardzo odżywcze - i dla młodej mamy i dla dzieciaczków ciągnących cycka :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się uzależniłam od Instagramu, ale tyle pracuję, że nawet nie mam co i kiedy tam często wrzucać ;) Za to Ciebie oczywiście podglądam, i widząc Bellę tęsknię za moją psinką..

    OdpowiedzUsuń
  6. Niby widzę Cię na Insta, ale tak w zestawieniu też fajnie ^^
    Czy ja widzę książkę o Maybelline w paszczy potwora? ;) Fajna?

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubie Instagram. Nie ogladam namietnie, ale lubie. Sama czasem tez cos wrzuce ale nie za duzo. Cudna Bella :) Najgorsze to jedzenie szpitalne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Instagram i z przyjemnością obserwuję także twoje konto :-) Przyłapuję się na tym, że Insta to druga rzecz zaraz po mailu, którą sprawdzam codziennie rano ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z Insta korzystam umiarkowanie, czasami coś wrzucam ale niedużo. Fajne zdjęcia i piesio cudny. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bym chciała kiedyś spróbować kszatanów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam Instagram :) wole takie migawki tam niz ten caly syf na fejsie ;D
    Bella jest wspaniala i jej biale giczalki sa przeslodkie :))))
    Buziaki i milej niedzielki :****

    OdpowiedzUsuń
  12. Prówbowałam ostatnio założyć konto na Instagramie, ale mi się nie udało. Jednak w najbliższym czasie znowu spróbuję.
    Biedna jesteś, że musiałaś być w szpitalu:(

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mam instagramu więc cieszę się że zamieszczasz te zdjecia i tutaj :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajnie, że zebrałaś swoje foto tutaj, bo ja jeszcze instagrama nie mam. Myślałam o tym mając smartfona, ale zdążył mi się zepsuc zanim się zdecydowałam. A teraz mam najzwyczajniejszy telefon na świecie, więc nie mam możliwości założenia. A kupować nowy tylko dla intagrama - do tego stopnia mnie jeszcze nie pokręciło :D Czasem podglądam, ale nie mając konta jest mi niewygodnie, więc rzadko się to zdarza.

    OdpowiedzUsuń
  15. nie mam konta na insta i nie planuję. dla mnie to kolejny pożeracz czasu, który wolę poświęcić rodzinie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zwykle nie przepadam za tego typu wpisami, ale Twój pochłonęłam z przyjmenością (jak Ty to robisz?) :) Instagram wciąga, mnie wciągnął bardziej niź fb, którego wciąż traktuje po macoszemu ;) A Twoją Bellę mogłabym oglądać godzinami <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Też lubię takie zdjęciowe zwyczajności :) A jedzenie widzę w większości szpitali takie same. Bleee...W zeszłym roku moja mama leżała i dosłownie tylko chleb był jadalny. Wszystko inne, nawet najzwyklejsze ziemniaki, były w zasadzie do wyrzucenia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Szpitalne jedzenie to jest jakaś tragedia. Widzę jakieś cudeńko do kąpieli od Lush <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam profil, ale w sumie z niego jeszcze nie korzystam i czekam aż mnie natchnie ;) ja jadalne kssztany bardzo lubię ;D

    OdpowiedzUsuń
  20. Łączę się w bólu, też uśmierciłam kwiatka - kolejnego storczyka. Eh, pocieszam się, że nie do końca z mojej winy.

    OdpowiedzUsuń
  21. ahahaha, szpitalne jedzonko jest genialne ;) Ja ostatnio miałam "przyjemność" leżeć dwa razy po 6 dni. Raz na początku miesiąca, po urodzeniu syna i raz jeszcze w ciąży, 7 tygodni przed rozwiązaniem

    OdpowiedzUsuń
  22. Może właśnie źle zrobiłam te kasztany hmm :/ zjadłam tak na "sucho" z torebeczki..może trzeba było odgrzać ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziękuję Anulko = tak wszystko pod kontrolą - trzeba się czasem przebadać od stóp do głów ;)
    Matkoo kochana...odżywcza kaszana :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie zapracuj się tylko Luthienn :) na pewno niedługo zobaczysz swojego futrzaka :)

    OdpowiedzUsuń
  25. :*
    Noooo książka z biblioteki..niee nudna jak flaki z olejem - żal mi dupkę ściska jak pomyślę, że muszę ją odkupić...:(

    OdpowiedzUsuń
  26. Nooo jedzenie paskudztwo - jadłam głownie chlebek ale z korzyścią dla mnie hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dokładnie! ja też rozpoczynam rajdzik od odpalenia maila i Insta właśnie :*

    OdpowiedzUsuń
  28. :) Dziękuję Daisy - najważniejszy jest własny rytm :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Właśnie i ja się napaliłam że spróbuję kasztanów ale chyba coś z nimi nie ten tego było...może na ciepło byłyby lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. :) hmm ja wziełam po prostu z telefonu miałam ich strasznie dużo i chciałam uporządkowac...tych obrobionych insta to też nie umiem ..
    Nie umiem też z komputera na insta dawać ...sorki Hungerku :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Dokładnie :) ja mam wrażenie że się spotykamy na kawkę we własnym gronie :) takie dzień dobry i dobry wieczór - bardzo to lubię "robić z Wami " hehe :)
    Giczałki aaaaaaale fajne słowo :)))))) :**** Miłego tygodnia Karuś :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Marto na pewno się uda ..ja też w te klocki jestem straszny lewus...i rozruch trochę trwał ;)
    Szpital szybko zleciał ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. :) a nie myślałaś o założeniu? chętnie podpatrywałabym jak pracujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Dobrze wiedzieć! W takim razie będę miała na uwadze na przyszłość i skompletuję jakiś sympatyczny przegląd jeszcze raz :)
    Nieee no bez przesady ale może jak zmienisz telefon ...mówię Ci fajnie jest :)

    OdpowiedzUsuń
  35. moim telefon nie da się robić zdjęć to raz, dwa nie mam w nim internetu ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. No tak, rozumiem Cię doskonale Simpluniu :) Pocałuj Małą od cioci Esa ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. :))) awwww banan na ryjku ;) szczerze przyznaję, że miałam obiekcje ..no ale się przełamałam i kilka komentarzy ugruntowało mnie w przekonaniu że raz na jakiś czas taki przegląd nie zaszkodzi :)
    Bella poleca się na przyszłość - chrapiąc i cicho popierdując tuż koło mnie :) :D
    Dokładnie mam tak samo z fb - nie czuję się tam dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  38. :) dokładnie - głównie chlebek ale spoko nie wyszlo mi to na złe..kilka kilko poszłooo ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. A był, był robocik od Lusha a wczoraj była Karma bubble ..Lush jest absolutnie najlepszy w te kąpielowe klocki ..nic się z nim nie może równać ani Bomb Cosmetics ani Organique..jest wyjątkowy..
    Mialaś może jakieś bubble bary?

    OdpowiedzUsuń
  40. Może natchnie ;) A jak przygotowujesz te kasztany? na ciepło? możliwe że źle z nimi postąpiłam ...:/

    OdpowiedzUsuń
  41. Iwetto to na pewno nie Twoja wina ...storczyki to trudna sprawa..może jeszcze odrośnie..
    Ja swojego po prostu zasuszyłam ale Mama go odreanimowała ;) ja wyjątkowo nie mam ręki do kwiatów doniczkowych, bo z kolei cięte ładnie się przy mnie trzymają hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Jak to mówią - trzeba mieć zdrowie chorować - bezwzględnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. melduję, że Viki została wycałowana :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Uwielbiam Instagrama i sama wiesz że do Ciebie zaglądam, a Ty do mnie :)
    i cieszy mnie to niesamowicie bo uwielbiam takich ludzi jak Ty
    :*
    ściskam mocno i mam nadzieję, że nie będziesz musiała jeść już tego szpitalnego "jedzenia"

    OdpowiedzUsuń
  45. Całe wakacje miałam dostęp do Lush i tak chodziłam nie mogłam się zebrać co by tam kupić, bo najchętniej wszystko no i jakoś tak sie złożyło, że w końcu nie kupiłam nic :( I jak tylko będę miała szanse to teraz już mam listę zrobioną i sztywno trzymam się jej i już nie będzie takiej sytuacji :p Chociaż jestem nastawiona na ich maseczki <3

    OdpowiedzUsuń
  46. Wiesz co ja robiłam je chyba w najbardziej banalny sposób z możliwych, w piekarniku ;) Tylko porobilam do nich rożne sosy i najbardziej smakowały mi w wersji na słodko, z dołem miodowo-musztardowym. Wiesz, ja nie jestem mistrzem kulinarnym i zazwyczaj stawiam na najprostsze rozwiązania ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Gosiku niby zerkam na instagramie co u Ciebie ale kilka zdjęć mi uciekło :* ja mam taki problem, że miejsca w telefonie mało i zdarza mi sie odinstalowywac insta kilka razy w tygodniu ;|

    OdpowiedzUsuń
  48. Uwierz mi, już mam dość :( ale nie mam wyboru niestety

    OdpowiedzUsuń
  49. ja się nigdy tak całkiem nie zakochałam w instagramie i podglądam go... jak mi się przypomni. w praktyce raz na kilka dni. to fajne miejsce, ale jakoś nie wiem sama czemu nie jest bardzo bliskie memu sercu. rzadko coś wrzucam, częściej zachwycam się zdjęciami innych :) Twoje zdjęcia w tych kolażach super – duże wrażenie zrobiła na mnie przyroda, aż trudno uwierzyć, że wszystko to miejskie! jednak psina-niszczyciel to świetna sprawa :D
    :*

    OdpowiedzUsuń
  50. Ostatnio bardzo polubilam Instagram, na tyle, że po macoszemu porzuciłam fb.
    Uwielbiam Twoją Belę, poczciwe z niej stworzenie :) miziaki dla niej ode mnie i mojej gromady :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja lubię oglądać od czasu do czasu profile innych. Sama konta nie posiadam, mam chyba na niego za nudne życie :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Bardzo lubie instagram, bo zazwyczaj jest krotko i na temat.
    Twoje zdjecia zawsze ogladam z namaszczeniem, a jedzonko bym teraz chyba kazde zjadla... Ubzduralam sobie, ze chce frytki na obiad, a tu frytek nie bylo. Zjadlam wiec...nic, a teraz mi brzusio doskwiera :D
    Buziolkuje przeogromnie :****

    OdpowiedzUsuń
  53. Dziękuję pięknie - przesyłam same serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Buu to się trochę pomęczysz..u mnie śmiga bez problemu ale raz na jakiś czzas (np teraz) robię czystki w zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Strasznie żałuję, że mało dajesz fotek - same perełki :) psina -niszczyciel to słodkie utrpienie - no bo jak się gniewać, no jak ...a wizja odkupienia kolejnej książki już nie jest taka zabawna ..zwłaszcza gdy książka kijowa ;/

    OdpowiedzUsuń
  56. Z nieznanych mi bliżej powodów fb mnie peszy...w zasadzie używam tylko do konkursów swojego blogowego konta ;)

    OdpowiedzUsuń
  57. Nawet tak nie myśl...u mnie tez nie dzieje się nic ciekawego..ale nawet proste czynności dnia codziennego podane w formie obrazkowej - jak na przykład picie kawy jakoś tak zbliża sympatycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Noo Ty gwiazda instagrama (u) ? jesteś! Nie głoduj..ach już niedługo pokażesz dobroci szkockie :) Nie wyobrażam sobie, że nie podglądam Twoich migawek, to karma :) BUzioleee :****

    OdpowiedzUsuń
  59. Właśnie chyba mój błąd że ich "nie obrobiłam" że tak powiem :)
    mmmm miodowo - musztardowy sos - brzmi jak poezja :)
    Na pewno jesteś ode mnie lepsza - NA BANK :) wierz mi heheeeh

    OdpowiedzUsuń
  60. Marzę, żeby napaść na ich sklep - szczególnie w okresie świątecznym...te bubble bary ojennyny i Buche Noel :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Mnie to oczy się robią wielkie jak talarki jak wchodzę do Lush i jestem tak przytłoczona tym zapachem wszystkiego, zmieszanego w powietrzu że najchętniej bym kupiła wszystko co tylko by mi wpadło w ręce, a potem portfel płacze :) Najlepiej mieć dostęp na codzień i nie robić chomiczych zapasów :) Może dożyję momentu kiedy Lush będzie w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
  62. Lipka :( To nie będę jej kupować, bo miałam ochotę...

    OdpowiedzUsuń
  63. mój lab to nieustające źródło destrukcji, a uwielbia ją czynić szczególnie na naszych oczach :D A szpitalne jedzonko szał :) nie to że mam coś do kaszanki, bo ja nie z tych wybrednych, ale zdrowym posiłkiem to tego nazwać nie można :D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger