9/07/2014

Ulubieńcy sierpnia

Post z ulubieńcami lipca spotkał się z dużą symapatią z Waszej strony, więc postanowiłam ruszyć mózgownicą w te rejony i wyłuszczyć ulubieńców sierpnia, czyli kosmetyki, które najczęściej mi towarzyszyły i które polubiłam najbardziej w tym ostatnim wakacyjnym miesiącu :) 


Jak już wcześniej biadoliłam tu w gorące dni strasznie puchły mi nogi, wybawieniem okazała się być Emerald Cooling Mist - Odświeżająca mgiełka do nóg Yasumi. Nawet mocny kamforowy zapach nie zniechęcił mnie do tego specyfiku, ponieważ jego działanie rekomensowało chwilowe kręcenie w nosie :) 




Daily Energizer Wake-Up Booster Clarins -Tonik energizujący z ekstraktem z czerwonej porzeczki, zielonej kawy i białej herbaty. Przyznaję się bez bicia - wpadłam w uwielbienie. Zachwyty moje dotyczą chyba głównie zapachu tego tonika bo już nie wyobrażam sobie poranków bez niego. Od razu muszę powiedzieć, że kto spodziewa się mocno owocowych tonów - będzie zawiedziony. Więcej nie powiem - oczekujcie recenzji wkrótce :)


Pianka do golenia Balea - Caribbean Dreams - to kokosowy umilacz tej nie lubianej przeze mnie czynności. Powiedzmy sobie szczerze - co do właściwości nadrzędnych to po prostu praktycznie ich nie ma - to znaczy nie zaobserwowałam żadnego spowolnienia odrastania włosków, jakiegoś nawilżenia niee.. za to miły aromat jest tak inny od mojego poprzedniego śmierdziucha tak, że po prostu robię swoję w apetycznej kokosankowej chmurce :) 





Last but not least - czyli pamiętajmy, że ostatni będą pierwszymi - Pianka do mycia "Syrenie pocałunki" by Craft'n'Beauty. Ulubiony myjak ostatnich tygodni. Orzeźwiający niczym morska bryza (zapomniany przeze mnie jakoś - takoś) zapach, doskonale komponował się z upałami dnia codziennego i wnosił
z impetem poranną świeżość do mojego dnia. Ciekawa formuła - inna od tego, co miałam przyjemność stosować dotychczas powoduje, że pianka znalazła zasłużone miejsce w moich ulubieńcach.
Więcej o niej w następnym spotkaniu :) 




Znacie moich ulubieńców? Coś Wam wpadło w oko?
Jaki kosmetyk sprawił, że zapamiętałyście go w sierpniu?

36 komentarzy:

  1. ja teraz kupiłam z balei żel do golenia ozapachu jagód? borówek? Nie mogę się doczekać aż! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam jedynie tonik Clarins, sesese ^^ Widzę, że masz inną buteleczkę niż ja - taką miałam na początku, jak pół opakowania przesłała mi Megdil, a jak sama zamówiłam na Truskawce, przyszła do mnie taka okrągła, smulkejsza ;) Nie narzekam, bo zawartość ta sama, na szczęście :) Też nie wyobrażam sobie już poranków bez niego :)
    No i lubię to, że robisz ulubieńców! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam żadnego z Twoich ulubieńców.

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam Twój tonik z Clarinsa, miałam kiedyś miniaturkę i lubiłam go, chociaż jak bym miała teraz kupić to pewnie z ciekawości wzięłabym ten z irysem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja golę nogi na żel pod prysznic. nie widzę różnicy między tym a pianką :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli pachnie tak jak żel pod prysznic - to siódme niebo gwarantowane ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. to już się boję, że się zakocham ! bo niestety to limitowana edycja : c

    OdpowiedzUsuń
  8. Wciągnęli mnie ulubieńcy! źle kombinowałam do tej pory - teraz po prostu opowiadam o rzeczach, które sprawiały mi największą przyjemność w ostatnim czasie. Co prawda myślę, że miesiące letnie niejako same wyznaczyły rytm a ja ochoczo w niego weszłam :)
    Ciekawa jestem jak prezentuje się nowa butelczyna Clarinsa, mam nadzieję, że nie urwali z obojętności ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ech, jak zawsze kiedy trafi się naprawdę piękny zapach ;( potem to już nie to ...Ja ubolewam nad faktem zaprzestania zapachu porzeczkowego olejku tylko że Alverde - smuteczek ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. W takim razie - zdecydowanie zachęcam do poznania:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wersja z irysem jest chyba do cery tłustej?
    Uwielbiam zapach mojej pomarańczki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mogę się jakoś przekonać - może dlatego, że kiedyś tak strasznie sobie podrażniłam nogi w ten sposób że się skończyło u lekarza..wrastanie mieszków i te sprawy auć ..boli mnie na samo wspomnienie ;)
    Niemniej zdarza mi się zasuwać przy zwykłym mydle :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pianka do mycia musi być obłędna! i jeszcze ta nazwa... :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jest świetna, niebawem pełna recenzja - muszę się spieszyć bo już widać duuuuże denko :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A jak wiadomo - świadczy to o tym, czy coś faktycznie nam przypadlo do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przyjemnie pachnący tonik, to rzeczywiście może być fajny początek dnia. Ja toniki zastąpiłam wodami termalnymi, ale czasami mi się tęskni :)

    OdpowiedzUsuń
  17. To ja czekam niecierpliwie na ta recenzje toniku bo nieźle mnie zaciekawiłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślę od dawna o tym toniku z Clarins :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie znam żadnego z Twoich ulubieńców:) Mgiełką Yasumi już mnie wcześniej zaintrygowałaś, teraz czekam na recenzję toniku:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wiem, że do mieszanej, ale do tłustej chyba też :)
    Ja generalnie nie lubię zapachu pomarańczy w kosmetykach, bo zawsze wydaje mi się taki sztuczny,ale w przypadku tego Clarinsowego toniku to były raczej dla mojego nosa cytrusy bardziej, niż pomarańcze, więc był ok:D

    OdpowiedzUsuń
  21. bo pianki do golenia to ściemy :D ja lubię maszynki taki z paskiem mocno nawilżanym co pozwala mi ominąć kupowanie golących pianek/ zeli:D ale co prawda mocno ich cena jest zawyżona (maszynek owych) :D

    OdpowiedzUsuń
  22. ostatnio się zacięłam goląc na mydle, więc jednak wolę żel ;)

    no cóż, gdybym miałatakie przeżycia jak Ty, pewnie też wybrałabym piankę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam jakąś pomroczność, bo przy dwóch wizytach w DM nie zwróciłam uwagi na piankę balea. Obejdę się smakiem ;]

    OdpowiedzUsuń
  24. Na tą kokosową piankę do golenia Balea sama z chęcią bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zaintrygowała mnie odświeżająca mgiełka do stóp:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie znam tych kosmetyków, ale tym tonikiem z Clarinsa poczułam się skuszona.

    OdpowiedzUsuń
  27. ooo, ciekawi mnie ta pianka :) A jeśli chodzi o puchnięcie nóg latem to też miałam problemy. Nie dość, że mam tendencję do gromadzenia wody w organizmie, jak wielbłąd, to jeszcze do tego ciąża. W okresie tych upałów w ogóle nie było widać moich kostek i musiałąm kupić szersze japonki ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Chcę się więcej dowiedzieć o piance, czekam na post. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie znam Twoich ulubieńców ale szczególnie dwa ostatnie mnie zaciekawiły :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie wiem czy powinnam to pisać ale syrenie pocałunki brzmią kusząco ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie znam zadnego z opisanych przez Ciebie produktow, ale z checia bym sprobowala tej pianki :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger