9/28/2014

Różowe pokuszenie Bomb Cosmetics

Bomb Cosmetics to marka którą darzę specyficznym sentymentem. Tak się dzieje, kiedy owładnięta zapachem wypieram z podświadomości średnie działanie i przymykam oko na kilka istotnych spraw.
Tutaj liczy się zapach (toczka w toczkę identycznie jest w przypadku kosmetyków BBW).
Rozpieszczony zmysł powonienia potrafi rozbujać moją wyobraźnię do rozmiarów gigantycznej huśtawki, na której dosięgam zielonych migdałów.
Jak to się dzieje, że różowy staje się dla mnie najbardziej pożądanych kolorem świata? Tylko dzięki zapachowi, który przenosi mnie w krainę słodyczy, niewinności i bezkarności..
Tak właśnie pachnie:

Lotion do ciała IN THE PINK Bomb Cosmetics - klik

Choć w opisie zapachowej kompozycji jest ujęty rozmaryn i grepefruit to NA PEWNO nie znajdziemy tu tych akordów. Przynajmniej mój nos nie znajduje...
Tutaj pachnie, Proszę Państwa cukierkowo słodko z lekką nutą świeżości, która sprawia, że nie jest mdło :)


Lotion jest uzbrojony w pompkę co uważam za doskonały wynalazek dla wszystkich lubiących się smarować w sposób szybki, higieniczny i bezproblemowy. Pompala działa bez zarzutu, nic się nie zapycha. Odpowiada mi również konsystencja - nie za gęsta, nie za rzadka - tak gdzieś pomiędzy :) 
Zapach pozostaje na ubraniu nawet na drugi dzień - na skórze przez kilka godzin. 
Bardzo mi się podoba, że na stronie Pachnącej Wanny klik  nie ma szumnych obietnic ..."Dzięki swojej lekkości doskonale się wchłania, a dzięki pompce jest tez praktyczny i wydajny"
Dokładnie tak jest - lekka konsytencja wchłania się natychmiastowo.
Skóra po aplikacji jest przyjemna w dotyku, nawilżenie nie jest jednak długotrawałe i raczej iluzoryczne  


Z całą pewnością nie jest to propozycja dla osób ceniących sobie naturalność :) 
Wysoko w składzie jest nielubiana przeze mnie parafina, jest i PEG ...ech ...no co zrobisz jak nic nie zrobisz;)

Skład:


Jestem rozdarta pisząc tą recenzję albowiem wiem, że nie powinnam skupiać się tylko na zapachu.
Wiem, też, że wielu z Was nie przeszkadza parafina i wogóle skład kosmetyku ale wiem też, że jest grupa, która uważnie analizuje to co na siebie nakłada. 
No cóż....będę więc sobą :)
Powiem tak - mam w swoim domowym arsenale typowo naturalne mazidła, mazidła apteczne do ratowania mnie z opresji ale mam też miejsce na takie słodkie, niewinne cudaki, które po prostu umilają mi czas, stosowane od czasu, do czasu nie wyrządzają krzywdy. Wiem, że nie mogę spodziewać się tutaj oszałamiającego nawilżenia.
Niemniej ochoczo funduję sobie tą chmurkę z różowej waty i jest mi ...weselej :) po prostu.
Lotion do ciała IN THE PINK Bomb Cosmetics otrzymałam od sklepu:





 Idealogia Keep calm and have a bath - jest moim życiowym mottem hehee :)



Znacie kosmetyki Bomb Cosmetics? Macie swoich faworytów?
Na ile interesuje Was skład kosmetyków? Czego staracie się unikać?
Czy zapach też potrfi Was wodzić na pokuszenie jak mnie?

Ps. Specjalnie do celów w/w receznji zakupiłam urocze pudrowe cukiereczki (zapach, zapach, zapach!!!).
Kulisy sesji...


54 komentarze:

  1. nie miałam nic z tej firmy, ale też często mam tak, że kupuję coś tylko dla zapachu :) Czasami dobrze jest tak się porozpieszczać :) Dlatego czasami właśnie kupuję kosmetyki The Body Shop. Generalnie mnie nie urzekają, ale czasami zapach mi tak zawróci w głowie, że po prostu muszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Belka biedna, taka niedożywiona, że aż rekwizyty musi zjadać :(
    Pamiętam, jak pokazałaś ten balsam i zachwyciłam się rozmarynem i grejfrutem ;) Potem jak zobaczyłam skłąd, to mi przeszło, bo nie lubię się z parafiną ;) Aleee, ostatnio u Pączka zobaczyłam różane masełko z Bomb i mam nowe chciejstwo ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko byłoby pięknie jakby nie ta parafina :( nie lubie się z nią, i o ile na ustach czy stopach to histeryczna panika, to na ciało i twarz najgorsza rzecz dla mojej skóry.
    Belcia potraktowała cukieaski jakp zapłąte za pomoc przy sesji :D ktoś w końcu musiał Cie dopilnować żeby tak piękne fociszki wyszły, a psi pyszczek spoziera najlepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam kosmetyki, które po prostu używam dla zapachu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. W takim razie - mam wrażenie, że doskonale się rozumiemy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. niom :( na ustach, na rękach i na stopach wyrządza mi po prostu krzywdkę. W przypadku ciała - stosowana od czasu do czasu - nie ale też staram się unkać ;)
    noo ba...Belcia to modelka pierwszej ligi, niestety tylko za opłatą. Sowitą najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. hehee :) podejrzewam, że w różanym też jest parafina - bo to BOMb po prostu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dokładnie tak jest - mnie zapachy TBS tak nie porywają jak Bomb czy BBW ale mechanizm jest taki sam heh :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O tak :D ja ostatnio płaciłam kiełbasą za wykorzystywanie izerunku Librowego w internetach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. krzywdkę - omg ;) to przez te cukierki - tak słodzę hehehehe

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, ze całkiem dobrze ;) W końcu jakoś się dogadujemy :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Esku wydaje mi się, że w masełku nie ma. Chyba, że się ukrywa gdzieś? Zerknij proszę :)
    Aqua (woda), masło Butyrospermum
    Parkii (Shea), Polysorbate 80, Steareth-2, Parfum (Fragrance),
    Phenoxyethanol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Sodium
    Polyacrylate, Ethylhexyl Stearate, Ethylhexylglycerin, Trideceth-6,
    Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Pelargonium Graveolens
    Flower Oil, Benzyl Salicylate, Alpha-isomethyl Ionone, Hydroxyisohexyl
    3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Eugenol,
    Benzyl Benzoate, Citronellol, Geraniol, Linalool, CI 14700 (Red 4), CI
    17200 (Red 33).

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedy zamawiałam sobie mazidło do ust to zauważyłam, że Kuracja ma lepszy skład niż właśnie balsam. Może to taka zgadywajka? :)
    aaa i przypominam, ze ja sie nie znam na skladach i tyle co mi sie tam wydaje ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Belcia jest słodziutka! Pokazywałam kiedyś jak moje pieseły wyjadły kwiatki i scrub pat&rub :))

    Ja się przyznaje, moje kosmetyki muszą mieć piękny zapach! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam w planach zakręcić się koło tej marki :-) Zapachy ogromnie mnie ciekawią :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba nie ma :D Ja też się Pączuniu nie znam - jestem tylko wyczulona na tą parafinę (wysoko w składzie tzn w pierwszych linikach) bo mi kiedyś narobiła jesień średniowiecza na dłoniach i stopach więc podchodzę jak pies do jeża :) a czekaj z ciekawośći zobaczę ten peeling co go lubię czy ma - nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Powiem Ci, że nie jestem w stanie "przebrnąć" przez niektóre naturalne zapchy - jak np savon noir - no nIE DAM RADY ..to już moje drugie podejście i odpuszczam - wolę być zaklejona chemią ale ładnie pachnieć :D
    Piesełki mają ósmy zmysł - hehe :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Wybór zapachów jest faktycznie ogromny i ..smakowity :)

    OdpowiedzUsuń
  19. mam podobnie, mam produkty które są całkowicie naturalne, ale czasem miło wybrać coś pięknie pachnącego i wyglądającego, aby się zrelaksować:)

    OdpowiedzUsuń
  20. heheheh cukierkowy skrytożerca :) Niestety kosmetyków Bomb Cosmetics nie miałam okazji jeszcze poznać . Ja mam kilka kosmetyków które używam głównie ze względu na zapach, takie moje umilacze życia :)

    OdpowiedzUsuń
  21. No cudny! Mam ochotę na ten " róż " :) Podsumowanie genialne Kochana - wszystko dobre, jeśli w miarę :)
    A kulisy sesyjki bardzo mi się podobają :) I też różowiutki języczek :) Nic się nie zmarnuje - scenografia zjedzona, ze smakiem podejrzewam :)
    Buziaki, tulaski :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Też czasami mam tak, ze jesli zapach jest cudowny to daje sie ponieść, Nie przesadzajmy, czasami nalezy nam sie - zazwyczaj zwracam uwage na sklad, ale zapachy czesto sa za bardzo kuszące :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja tam nie patrzę na skład takiego mazidla - ładnie pachnie, to biorę ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. jak mam ochotę na zapach, stawiam raczej na perfumy czy jakieś myjadło do ciała. smarować się jednak wolę czymś, co przynosi wymierne korzyści skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pudrówki!!! <3 ommommom ;D Bomb mam w planach jak zuzyję zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zdjecia bomba <3 cukrowe, watowe, slodkowe...aaaa...chyba czuje zapach hahahah!
    Zapach ma napewno bajka!

    OdpowiedzUsuń
  27. Hmm cukiereczki świetne - a kosmetyków Bombo Cosmetics no nie znam ale tak jak ty od czasu do czasu lubię takie słodkie mazidła w siebie wklepać - szczególnie zimą :)

    OdpowiedzUsuń
  28. ja należę do tej grupy , która nie zna się na składach i nie analizuje :) kocham piękne zapachy i nimi też często się kieruję :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dokładnie - czasem po prostu można soie pofolgować i oddać czystym przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  30. hehee - oj tak ..w zasadzie to wszystkożerny skytożerca z Niej :)
    Ciekawa jestem Twoich zapachowych umilaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Roż jest niewinny, pachnący i uroczy :)
    Belcia powiedziałaby - "dla psa mucha" hehee
    Tulaki, przytulaki :*

    OdpowiedzUsuń
  32. No pewnie - jestem daleka od radykalizmu w każdej formie ;) czasem po prostu liczy się przyjemność niczym nieskrępowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Heh - no ja niestety muszę uważać i stopniować te przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Rozumiem :) ja czasem robię sobie dyspensę ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. :) tak - musiałam je kupić do sesji z TYM balsamem. Po prostu zapach tak mi się skojarzył :)

    OdpowiedzUsuń
  36. :* Dziękuję Słoneczko - zapach mocno dziewczęcy, radosny, taki po prostu beztroski :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Oj tak - ja lubię mocno jadalne zapachy zimą - wiesz wanilia, kokos, czekolada...ojjeenyy zachciało mi się czekolady :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Związków chemicznych się nie boję więc póki skład mi nie szkodzi to zniosę wszystkie skomplikowane nazwy :) A smarować się takimi pachnącymi cudami uwielbiam więc tym bardziej mało mnie interesuje parafina w składzie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. A ja zawsze mam ochotę na takie produkty o zniewalającym zapachu i średnim składzie, ot gadżety, ale wiem, że w praktyce bym ich nie używała, bo wolę coś, co porządnie działa ;) ale i tak chodzę i wącham i wzdycham i pewnie kiedyś się zdecyduję ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. rynek kosmetyczny stara się wychodzić naprzeciw wszystkim potrzebom :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Hahaha ja dla zapachu to wiele moge zniesc! Byle nie wysuszalo!. Ale wlasnie dzięki takim wynalazkom nauczyłam sie systematycznosci w smarowaniu ciała : )

    OdpowiedzUsuń
  42. Bombastyczny ten lotion, buteleczka słodka i skoro mówisz, że pachnie nieziemsko to już go chcę mieć, mnie również nie przeszkadza parafina w składzie...uśmiałam się z pompali:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Zazwyczaj jest to tylko np, żel pod prysznic o wspaniałym zapachu, a jeśli danego dnia używam mydełko to potem sięgam po ładnie pachnące masełko lub olejek. W sobotę skusiłam się na olejek od Wellness&Beauty ( wersja olej jojoba ) no i odpłynęłam w szczęściu zapachowym :)

    OdpowiedzUsuń
  44. A ja też tak mam, że na przykład naturalny skład bardzo doceniam i jaram się nim, że tak powiem, ale też nie ograniczam się do takich kosmetyków i też z drugiej strony lubię od czasu do czasu takie własnie chemiczne cosie co dają mi przyjemność. Tak było na przykład z BBW które miałam od Ciebie, No do tej pory Be Enchanted to mój zapach numer jeden jeśli chodzi o smarowida do ciała. :D Chodź teraz jesienią rośnie mu trochę konkurencja bo napoczełam orzechkowy krem od Lambre i mam problem żeby go nie zjeśc :D

    OdpowiedzUsuń
  45. Uwielbiam te cukierki :D kuszące są te Bobmeczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. To jest chyba klucz do wszystkiego - grunt, żeby nie szkodziło :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Prawda? Urocze , słitaśne i wogóle różowo - rajcujące :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Dokładnie !:) nie ma tego złego ...co by na dobre nie wyszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. :) pompala działa jak należy hehee
    Strasznie Moniczko żałuję, że nie mogę u Ciebie komentować - nie pamiętam swojego konta w google :(

    OdpowiedzUsuń
  50. To mamy identyczne podejście :) Ja też jesienią preferuję jadalne zapachy omomom ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. :)) pudrowce są świetne ..szczerze mówiąc wieki ich nie jadłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. no też żałuję, a ja nie mogę się zabrać za zrobienie u siebie disquis czy cuś takiego...

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger