8/24/2014

Jak C to M. - czyli Caudalie - maseczka oczyszczająca

Jak C to M. .... jest to dla mnie tak oczywiste jak śnieg w marcu, jak deszcz w dzień ślubu, jak wylane wino na białą bluzkę, jak to że się potknę kiedy patrzy On, jak płaczę kiedy obieram cebulę, jak to,że kiedy pada Bella skoczy na moje świeżo wyprane spodnie, jak to, że serek wiejski będzie niedobry, jak ...jak coś po prostu oczywistego..




Z uwagi na fakt, że w moich kosmetycznych zbiorach jest kilka przedstawicieli gatunku, które bezpośrednio i każdorazowo pochodzą od M.. Jej właśnie będzie dedykowana seria Jak C to M.

Choć Magdę darzę uczuciem niezmiennym, stałym i bezapelacyjnie pozytywnym to w przypadku Caudalie będzie to sinusoida :)
Ale nie uprzedzajmy faktów....dzisiaj mam dobry dzień :)

Na pierwsze spotkanie idzie Maseczka oczyszczająca, Masque purifiant
Ma działanie oczyszczające i absorbujące. Nie wysusza skóry, oczyszcza i zamyka pory, regulując przy tym produkcję sebum. Przeznaczona przede wszystkim do skóry mieszanej i tłustej.


50 ml tubka z miękkiego plastiku nie sprawia żadnych trudności z wydobyciem dość zwartej, jak zobaczycie później konsystencji...Żeby było jeszcze wygodniej - mogliby zamienić zakręcany korek na taki z klapką ale bez przesady to nie olejek ;)

Pełny skład - znajdziecie u Magdy - klik  :/ gdyż, ponieważ, iż nie pamiętam co zrobiłam z tekturowym opakowaniem...podejrzewam działalność mechłatej B ;) ...

Warto wspomnieć, że do aktywnych składników należą:
- oczyszczajace glinki (kaolin i bentonit);
- cyprys, szałwia i lawenda o właściwościach ściągających;
- rumianek o działaniu łagodzącym;
- drzewo sandałowe o działaniu drenującym;
- cynk regulujący wydzielanie sebum;
- nasiona lnu zapobiegające tworzeniu się zaskórników.

W tym miejscu chciałabym się skupić na lawendzie, której delikatny i subtelny zapach towarzyszy przy aplikacji maseczki i przez równe 10 minut przenosi nas na fioletowe łąki...Jest to lawenda w najlepszym wydaniu - nie taka pachnąca jak kostka do toalety ;)
Na zdjęciach możecie podziwiać moją własną, osobistą lawendą wyhodowaną na balkonie  ( chów niestety kończy żywota - pozdrawiam panią polonistkę ;)


Jak przystało na zawartość pełną glinek, maseczka ma zwartą konsystencję, nieco toporną w smarowaniu, co akurat jest okej, ponieważ często stosuję ją punktowo a zawsze na poszczególne rejony nakładam różną ilość - wiadomo w zależności od potrzeb.. u mnie newralgicznie (najbardziej zanieczyszczone są broda, nos i prawy policzek - nie mam pojęcia dlaczego:D)


Jestem bardzo zadowolona z efektów maseczki - stosuję ją od ładnych kilku miesięcy (wydajność też na plus).
Wspmniane zalety to przede wszystkim - oczyszczone pory, zmniejszone wydzielanie sebum, uspokajone zaczerwienione rejony, ujednolicony koloryt. Dzięku niej cera wygląda świeżo i promiennie.
Nie odnotowałam nadmiernego ściągniecia, zaczerwienienia ani innego podrażnienia. Skóra  - po jest przyjemnie odświeżona i ukojona (mam wrażenie, że dzięki tej lawendzie) działa na mnie bardzo relaksująco :)
Z uwagi na wrażliwą cerę stosuję maseczkę raz w tygodniu, przestrzegam czasookresu tj. 10 minut i cieszę się tą lawendową terapią ;)
Cena tej maseczki to ok. 75-80 zł - ale można ją kupić promocyjnie (szczegóły u M - klik).

Powiem Wam, że jest to chyba pełnowymiarowa maseczka, jaką sobie zafundowałam - wcześniej używałam jedynie saszetkowych ale teraz widzę znaczną różnicę in plus.. Myślę sobie, że o terapeutycznej roli maseczki można mówić tylko w dłuższej perspektywie czasowej.. A jak Wy myślicie?
Znacie firmę Cadualie? Jakie są Wasze doświadczenia?




55 komentarzy:

  1. Jeszcze nie znam, ale wciąż liczę na to, że kiedyś poznam. :D Na razie utrzymuje przyzwoitą ilość kosmetyków i staram się nie rzucać na wielkie zakupy. Ale maseczka wydaje się ciekawa. Po pierwsze ciekawi mnie zawsze wszystko, co zawiera jakąkolwiek glinkę, bo je uwielbiam! Z reguły ciapię i przygotowuję maseczki glinkowe własnoręcznie, ale ostatnio przełamałam się i postanowiłam, że czas spróbować czegoś innego. I takim oto sposobem wyposażyłam się w maseczke firmy bio2you z rokitnikiem i chyba, tak myślę, podejrzewam, że mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Również wydaje mi się, że rola maseczki w naszej pielęgnacji może być większa gdy stosujemy ją regularnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mówiąc zawsze zastanawiałam się nad sensem saszetkowych maseczek - na pewno ich cechą wyróżniającą się jest wygoda i moźność zmieniania na inne zapachowo warianty ..na pewno ilość składników jest skondensowana ale co z tego jak zmieniamy je jak rękawiczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam jej, ale widze że spełnia swoje zadanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja mam tyle glinek i patrz - nie ma siły żeby mnie zagnać do własno-ręcznego- kręcania ;) no leńciaj ze mnie na potęgę ;)
    Opowiedz o rokitnikowej - dostałam od M krem z rokitnikiem właśnie i jestem zachwycona, pluję sobie w brodę że wcześniej nie obcowałam z tym ziółkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne zdjęcie :), bardzo twarzowa ta glinka.
    Gratuluję wyhodowania własnego krzaczka :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tzn o marce słyszałam, ale żadnych produktów ich jeszcze nie miałam. Podoba mi się ta maseczka, wprost idealna dla mojej cery, no kurcze chciałabym ją mieć:)

    OdpowiedzUsuń
  8. oł maj, ależ wyróżnienie - mieć swoją serię na Twoim blogu ♥
    Esku, zdjęcia śliczne, ten pomysł z zestawieniem z prawdziwą lawendą miałaś boski!
    Maseczka to i mój ulubieniec, jak wszem i wobec wiadomo, toteż cieszy mnie, że przypadła Ci do gustu .
    No i Twoje piękne usta!Poproszę jakiś post szminkowy w najbliższej przyszłości, okej? :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja lubie bardzo tego typu maseczke z TBS. Super dziala. Z Caudalie nie mialam nic.

    OdpowiedzUsuń
  10. robię sobie raz w tygodniu taką oczyszczającą maseczkę ale nakładam większą warstewkę, wręcz mnie nie widać spod tej białej warstwy hehe

    OdpowiedzUsuń
  11. kocham maseczki i tą też chętnie wypróbuję :) uwielbiam zdjęcia w maseczkach :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie lubię zapachu lawendy choć od czasu do czasu robię wyjątek :)

    OdpowiedzUsuń
  13. I ja nie lubie serka wiejskiego, a prawy policzek pewnie tykasz brudnymi lapami ;)

    Dla mnie marka tez kojarzy sie tylko i wylacznie z M :)

    OdpowiedzUsuń
  14. nie znam tej maseczki, ale nie wykluczam spotkania kiedyś tam, bo lubię glinkowe wynalazki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Maseczki nie znam,ale Caudalie lubię za inne produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Trochę śmiesznie z tym prawym policzkiem :D Rzadko się chyba to zdarza :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Kusi:) U M. też kusiła:) Na razie przerzuciłam się na czyste glinki, ale jak kiedyś będę potrzebowała gotowca, ta będzie na szczycie listy:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Macałam ostatnio tą maseczkę, chyba ją kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Takiej maseczki z glinką jeszcze nie używałam. Ta lawenda kusi, bo lubię :) Firmy oczywiście nie znam. Jednak skoro jest promowana przez M i przez Ciebie to w końcu trzeba się nią bliżej zainteresować. :) Dla mojej Gosi muszę być ładna.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie ta firma również kojarzy się z Magdą :) Coś w tym musi być :)

    OdpowiedzUsuń
  21. oj tak, Caudalie = M. zawsze jak gdzieś mi mignie ich reklama na mieście w aptecznej witrynie, od razu myślę o eM hehehe

    OdpowiedzUsuń
  22. Zupełnie nie znam tej firmy, jednak oczyszczające maseczki są u mnie teraz bardzo pożądane wiec chętnie zgkębię temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Hm.. wiec skoro ta maseczka jest dla Ciebie tak oczywista, to może i ja ja powinnam mieć? ;-)
    BArdzo podoba mi się Twój blog! Zgłosiłam się nawet do Twojego rozdania ;-)
    Co powiesz na wspolna obserwację? JA juz obserwuję ;-)
    Pozdrawiam ;*

    Miśka
    miska-grabowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Tytuł cudowny i jakże prawdziwy :) Wiesz że Cadualie właśnie z M. mi się kojarzy :)
    U niej pierwszy raz zobaczyłam te cudeńka, u niej ciągle o tych kosmetykach podczytuję i to właśnie ONA wszczepiła we mnie takie uczucie ich pożądania, niestety u mnie tu nawet blisko w okolicy nie ma nic z C, ale może internetowo da się upolować :)
    Maseczka do mnie przemawia, i Twoja lawenda też, uwielbiam lawendę ♥
    Zdjęcie z maseczką masz fenomenalne ;)
    Buziam

    OdpowiedzUsuń
  25. z C mam relacje srednie, ale chyba dlatego ze za wiele nie testuje tej marki; lubie wode winogronowa:))) zobaczylam zdjecie w maseczce i w okularach i od razu pomyslalam, ze moze uda mi sie jeszcze dzisiaj sie wymaskowac:D stosowalas moze maseczki Cattier?:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Magda to naczelna kusicielka i między innymi przez nią mam ochotę na coraz to nowsze kosmetyki Caudalie. Maseczkę muszę koniecznie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Zaciekawiłaś mnie tą maseczką, tym bardziej, że z Cadualie jeszcze nic nie miałam. Mzzidełko idealne do mojej mieszanej paszczy :) Tylko fakt cena z deka mniej przyjemna :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Działanie jest świetne plus ten delikatny zapaszek lawendy - jeśli lubisz to gorąco polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. :) Jesteś gwiazdą ;)
    Jestem bardzo wdzięczna, że mnie do niej przekonałaś ;)
    Post szminkowy się tworzy hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  30. A ja z kolei nie miałam nigdy maseczek z TBS ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. hehee - i nie blokują Ci się pory? ja muszę uważać...czasem robię tak z kremem i nazwyam to "pocałunkiem anioła" eheh

    OdpowiedzUsuń
  32. haha - wiesz że ja też - lubię bo wtedy autor jest nagi hahah - no prawie ...
    W każdym razie też lubię oglądać maseczkowe zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja wprost przeciwnie :) uwielbiam zapach prawdziwej (niechemicznej) lawendy ...odstresowuje mnie

    OdpowiedzUsuń
  34. :DDD
    Zgłoszę się na internetowy kurs hodowli krzaczków, bo też mi się marzy jakiś własny!

    OdpowiedzUsuń
  35. HA! rozwiązałaś zagadkę - całkiem możliwe, że właśnie najbardziej tykam prawy polik ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Wiem Simpuś, że lubisz maseczki a szczególnie właśnie glinkowce : ) przyznam się, że coraz bardziej się do nich przekonuję :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam kilka rzeczy od Caudalie - jedne lubię a niektóre nie przypadły mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  38. hehe - Pączuś rozkminił tajemnicę - pewnie jest to podyktowane tym, że częśto dotykam prawego policzka ;) ale fakt, śmiechowe to :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Mam w zanadrzu francuską glinkę czerwoną ale jakoś mi się do niej nie spieszy ...leniwiec pospolity się we mnie odzywa hehe :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Czy ja wiem czy promowana :) M ją odkryła i pokochała i zaraziła nas wszystkich .. Jedne rzeczy są super inne mniej - metodą prób i błędów eksperymentuję bo lubię...na pewno warto zapoznać się z próbkami..bo jednak troszkę one kosztują. Magda zawsze też powtarza, że najbardziej opłaca się kupować na konsultacjach :)
    Dla swojej Gosi jesteś najpiękniejszą Mamunią na świecie i zawsze będziesz :)

    OdpowiedzUsuń
  41. M - jest prawdziwą ambasadarką marki :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie mam co prawda zbyt dużego doświadczenia w maseczkach ale tą polecam z czystym sumieniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Zawsze lepiej przed zakupem zapoznać się z próbkami lub miniaturkami jeśli to możliwe - co dobre dla mnie - niekoniecznie sprawdzi się u Ciebie, tym bardziej że ja stara jestem już :)

    OdpowiedzUsuń
  44. M - wszystkich nas pozarażała Caudalie :)
    Pamiętam właśnie, że lubisz lawendę - ona tak pięknie wygląda i pachnie <3 :) Dziękuję Taniczko :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Hah - nie lubię tak napaciać się maską, zdjąć okulary i leżeć ...denerwuję się wtedy, że nic nie widzę hehee :D
    Nie Hungruś nie znam maseczki Cattier - dobra? też oczyszczająca?

    OdpowiedzUsuń
  46. Dokładnie! Przez Nią/dzięki Niej - mam wrażenie, że asortyment Caudalie jest nieskończony :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Najbardziej opłaca się ponoć kupować na konsultacjach Caudalie - widziałam, że gratisy często nawet przewyższają zakupy... nie miałam jeszcze osobiście tego wypraktykować ;)
    Marka kusi i wciąga do eksperymentów, które różnie się kończą (przynajmniej w moim przypadku ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Dzięki za cynk :) Oj kusi..., kusi :) Musze obadać co tam mają ciekawego w ofercie :)

    OdpowiedzUsuń
  49. ja tez tego nie lubie:P
    Cattier nie znam..jeszcze:P tak tylko pytalam:)))

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger