5/28/2014

7 wpisów subiektywnie

Dawno nie było tego postu a z przeprowadzonej ankiety wynika, że lubicie tego rodzaju wpisy ;)
Na początku bardzo dziękuję za słowa otuchy w poprzednim poście :) odpowiadam na komentarze z opóźnieniem za strasznie przepraszam ale ostatnio po prostu padam i zasypiam byle gdzie...wczoraj na przykład w wannie ;) też tak macie?

Oto garść linków, które szczególnie utkwiły mi w pamięci ..





O tym jak to jest mieszkać z psem ubrane w 10 faktów - powiem Wam tylko, że u mnie "byle dupą nie na poduszce" nie obowiązuje ;) ciekawa jestem jak u Was psiarki ?:) KLIK....szkoda tylko, że zabrakło dyskusji pod postem - taki fajny tekst aż żal ;)

Uwielbiam lawendę i zawsze bardzo chętnie wypatruję wpisów o niej - ostatnio poczytałam o niej w Wielkim Kufrze - klik...i...zapragnęłam zrobić sobie sama lawendowe kosmetyki (zakupiłam już susz - zdać realację co wyszło?)

O tym, co robić z resztkami olejów, które zalegają na półce - nie tylko o włosach - na wlosovelove- klik

Chcecie poznać jak wygląda świat farmaceuty z prawdziwej strony - Piguła zaprawdę prawdę powię a ja jestem jeleniem - klik

Post z podwójnym dnem..o tym czy kicz jest mądry i czy z Titanica - gniota wszechczasów można wyciągnąć jakieś mądrości - klik

Marta Beauty przygotowała bardzo przydatne, zbiorcze omówienie sposobów radzenia sobie ze skórkami - coś dla mnie bo walka trwa - klik

I wreszcie najpiękniejsze wyzwanie blogowe ever... Zazdroszczę Kasi pomysłu.
Wiem, widzę, że wiele Was bierze udział w 100 happy days... średnio mi to przyadło do gustu szczerze mówiąc...
Prawdziwą sztuką jest jak w jednym dniu zawrzeć 100 szczęśliwych dni? hmmm - w moim mniemaniu Kasi i jej koleżance Alinie się udało... zobaczcie o co chodzi....klik....Też bym tak chciała z kimś? są chętni hehe ;) 



Znacie te wpisy? Co Was szczególnie zaintrygowało/zainteresowało ostatnio? 






31 komentarzy:

  1. Idę zajrzeć do Kasi i Aliny, bo mnie zaciekawiłaś a akurat tego wpisu nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajrzę :0 ciekawi mnie ostatni wpis ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. 100 Happy Days? jakoś nie bardzo to do mnie przemawia, może dlatego że sama często robię sobie tzw."Dzień Dziecka" i nie potrzebuję do tego żadnej ideologii :P

    Za to z linkiem do Piguły wstrzeliłaś się idealnie! Zostanę chyba tam na dłużej. Taka tematyka do mnie trafia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie też właśnie nie, czułabym się zobowiązana na siłę coś wymyślać a jak wiadomo nie lubię być przymuszana do czegokolwiek a znam się na tyle, że gdybym dała fotę np lakieru i oznaczyła to jako happy day 5 to byłabym największą obłudnicą, bo to nie jest dla mnie frajda ;)
      Ja również lubię sarkazm Piguły;)

      Usuń
    2. W takich "projektach" nie czuję spontaniczności, jest to trochę takie naciągane... Po prostu nie czuję potrzeby wymyślania czegoś i utrwalania tego, to ma być wyłącznie dla mnie. Czysta prywata :)
      Przepadłam na blogu Piguły, świetne teksty :)

      Usuń
    3. ja też przepadłam! przeczytałam od a do z :)

      Usuń
  4. Chętnie poczytam o skórkach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze mówiąc, ja to powinnam sobie ustanowić np 100 working hard days, bo z happy days nie mam raczej problemu :D Podobnie jak Hexxana w komentarzu wyżej jestem mistrzem w spędzaniu swojego 'dnia dziecka' i zdarza mi się to często :D Post o psach - genialny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo to too - working hard days i u mnie na pewno byłby bardziej rozwojowy hehee ;) super ten tekst o psach jest :) taaaaka szczera prawda i puenta na koniec wymowna ;)

      Usuń
  6. Nie znałam tych wpisów, ale rozprawa na temat filmów mnie urzekła najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ostatnio mnie mało w blogosferze, że wpisów nie znam w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
  8. mnie z kolei zapach lawendy zazwyczaj odrzuca....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz...a ja marzę o leżeniu na lawendowym polu ;)

      Usuń
  9. Pozaglądam sobie na wpisy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, zapomniałabym. Miałam regularnie prowadzi to całe 100 happy days. Sam projekt jest fajny i ciekawy, ale w niektóre dni brakowało mi pomysłów, a nie chciałam ciągle robić zdjęć jedzenia. Przecież nie będę fotografować siebie z brzuchem (nie lubię na siebie patrzeć). W końcu zrezygnowałam z tego.

      Usuń
    2. No dokladnie - ja bym się czuła przymuszona..rozumiem ideę poniekąd, żeby odnajdywać szczęście w najmniejszych rzeczach ale wiem, że mnie to by raczej frustrowało niż radowało ;)
      Czemu nie lubisz patrzeć na siebie z brzuszkiem ? w pewnym stopniu to fascynujące..zawsze byłam ciekawa czy się noga dziecka odciska naprawdę :D

      Usuń
    3. Kochana, bo ja nie jestem wysoka i z brzuchem wyglądam, no dziwnie. Nie jak baryłka, mam z przodu taką piłkę. Wszyscy mi niby mówią, że dobrze wyglądam, że ciąża mi służy, ale... ja nie lubię siebie i tyle. A noga się nie odciska, bo dziecko musiałoby być Herkulesem chyba. Widać gdy się rusza, to mi brzuch faluje, unosi się itp. ale odcisków stópek czy rączek nie ma.
      Dziś zrobiłam sobie na pamiątkę zdjęcie swoich opuchniętych stóp. Mam takie serdelki z palców. Oczywiście nikomu pokazywać nie będę, ale za jakiś czas będę przeglądać zdjęcia i sobie przypomnę jak to było...

      Usuń
    4. Hehee - tak mi się wydawało że to musiałoby być mega silne dziecko i okrutne na dodatek tak kopać Rodzicielkę ;)
      Leesh na pewno takie zdjęcia będziesz oglądać w przyszłości z rozżewieniem a teraz pewnie Cię to męczy...już niedługo ;)

      Usuń
  10. nie znam nic :( pędzę nadrabiać!

    OdpowiedzUsuń
  11. Przejrzę wpis o skórkach, bo to moja bolączka :c

    OdpowiedzUsuń
  12. O skórkach chętnie poczytam, bo to moja zmora:) Tekst o psach mnie rozbawił i wpędził w melancholię jednocześnie. Od dłuższego czasu już namawiam męża na psa, ale na razie niestety nieskutecznie:( Muszę jednak przyznać, że część tych zasad pasuje również do kotów (mam dwa cudne kocury, które mieszkają u moich rodziców), a nawet szczurów:) Moje dwa ogony też się nie dają odpędzić jak czują, że szykuje się jakieś jedzenie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooch ogoniaste :)) miałam szczurka też Misha się nazywał ...Dumbo :)) kochany był...przekochany :) jest już za tęczowym mostem :(
      Męża urobisz pomału, pomalutku ;) stopniowo acz do przodu ...
      Ja się z kotami nieszczególnie dogaduję ;) jestem psiarzem typowym

      Usuń
  13. Wpis Aliny jest świetny i niezwykle inspirujący, z pewnością ten dzień był dla niej naprawdę niezapomniany i bardzo szczęśliwy! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. reklama mi bezczelnie wjeżdża na tekst... nie mogę początku przeczytac ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj Faktycznie Kasia bardzo miło ostatnio spędziła dzień pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Filmowy wpis jest świetny, zabieram się za przeglądanie reszty :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ze skórkami również walczę, więc zajrzę ;)
    100 happy days jest fajnym projektem, ale ja go " stosuję " już od bardzo dawna, zawsze staram się uchwycić to, co wzbudza we mnie pozytywne emocje, i nie mówię tu o sweet fociach :) to - nie dla mnie, robię je jedynie do recenzji :)
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Esko :) Dziękuję za zamieszczenie linka i docenienie:))) Pozdrawiam cię:)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger