12/12/2013

Cerko - nie urzekła mnie twoja historia

Swoją głowę odkryłam całkiem niedawno.. To znaczy skórę głowy...
Odkryłam w momencie, kiedy zaczęła mi poważnie dokuczać...
Cienka, łupieżowa linia na czole tuż na skraju włosowego lasu :) hehe - (jak byłam mała to jako jedynaczka wymyślałam sobie kretyńskie zabawy na przykład takie że włosy to drzewa i każde należy nazwać...odechciało mi się po jakiś trzech ;) 
Tak od paru lat w tym właśnie miejscu jest ZUO :) niby łupież a nie łupież...czasem jest a czasem go nie ma..
Czytając internety doznałam olśnienia, że prawdopodopieństwo nasilania się tego śniegu związane jest ze wszechogarniającym stresem..
Walczyłam na froncie w sposób różnoraki...
Swego czasu  pomagała dość osobliwa metoda - częstej zmiany szamponów..Nie pomogło..
Próbowałam olejowania ...idź precz oleju z moich włosów - fuu fuuu fuuuj - zjełczałe, tłuste smętne kłaki plus gratis wulkany gul na głowie - nie dziękuję..
Poszłam nawet do dermatologa (po raz pierwszy w życiu) po wnikliwej, sekundowej diagnozie czym dowiedziałam się, że to niewiadomo co to :) Oczywiście zaliczyłam krótki romans z sterydami - eeech ...
Najbardziej skuteczną okazała się być metoda zapuszczenia grzywki, czego trzymam się od paru lat i okresowo zmagam się z tym paskudztwem. W skrócie - raz lepiej - raz gorzej...Jak jest lepiej to o tym nie myślę a jak gorzej to zaczynam kombinować, najczęściej ze skutkiem wiadomo jakim...

Gdzieś/jakoś/rzuciłam okiem i znalazłam to:


CERKOGEL 30 żel keratolityczny do skóry głowy 


Obietnica była zachęcająca:
Preparat do pielęgnacji owłosionej skóry głowy (czyli jak ktoś łysy to już nie może??) z objawami nadmiernego wysuszenia spowodowanego zabiegami fryzjerskimi, kontaktem z wodą chlorowaną oraz w wyniku kąpieli morskich czy też w basenach, także nadmierną ekspozycją na promieniowanie słoneczne - tu akurat nie do końca ale na to nie patrzyłam ;)  

Może być stosowany profilaktycznie w pielęgnacji owłosionej skóry głowy ze skłonnością do wysuszania i nadmiernego złuszczania naskórka z towarzyszącymi objawami świądu (trochę swędzi fakt ale żeby zaraz świąd/trąd/uwiąd starczy już czy jak :) 

Jak bym cyk dana - pierwszy raz zastosowałam się do instrukcji...byłam grzeczna..
Co prawda zamiast miękkiej szczotki miałam grzebyk twardy ale chyba nie ma to większego, terapeutycznego wpływu co?


Skład mi się spodobał - wiecie na pewno dlaczego (odpowiedź - bo krótki :))
ale uwaga - sprawdziłam co znaczy keratoliczne czyli środki rozpuszczające warstwy zrogowaciałe naskórka, obejmują substancje mające zdolność rozmiękczania zarówno zrogowaciałego naskórka, jak i zrogowaciałych (skeratynizowanych) gruczołów łojowych. Niektóre środki keratolityczne mają zdolność odciągania tlenu od komórek naskórka, czyli właściwości redukujące, co objawia się szybszym obumarciem i złuszczeniem warstw naskórka. Substancje keratolityczne w niższych stężeniach działają rozmiękczająco i rozpulchniająco na struktury rogowe naskórka, czyli keratoplastycznie (keratoplastica). klik



Żel ma konsystencję zgadnijcie jaką ?
Wiadomo ale chciałam żeby kropelka była na zdjęciu bo mi się podoba.. I jest bezzapachowy

 Moje doświadczenie..

Tak jak napisałam - stosowałam zgodnie z zaleceniami producenta, trzymałam przepisową ilość czasu na łepetynie i wyczesywałam skórę jak świstak ;)
Po około dwóch tygodniach zaobserwowałam delikatną poprawę - mniej łuszczącej się skóry.. cieszyłam się krótko bo jakiś tydzień suma sumarum..
To co stało się później skreśla ten specyfik z pola mojego widzenia i tym samym ląduje w koszu..dlaczego - ano dlategoż, że po około trzech/trzech i pół tygodniach regularnego używania na głowie zrobiła mi się SKORUPA suchej skóry, która nie dość, że wyglądała strasznie obrzydliwie to okropnie swędziała. Kiedy chciałam ją humanitarnie usunąć - pojawiała się krwawa ranka, która potęgowała uczucie grozy..
Wyleczyłam się wsmarowywaniem kremu oliwkowego w ilościach hurtowych.
Formuła żelu zupełnie nie spełniła moich oczekiwań i srogo zawiodłam się na tym specyfiku, w którym pokładałam wiele nadziei.. Pozostałabym obojętna, gdyby nie to że narobił mi kuku ;)
Wiem jednakże, że są osoby, którym pomógł..
Także reakcja może być osobnicza a wiecie że ja jestem dziwną kreaturą, która spisuje ten specyfik na straty.

Miałyście do czynienia z tym lub podobnym specyfikiem do skóry głowy?
Borykacie się z okresowym silnym przesuszeniem na linii czoła i włosów czy problem Was nie dotyczy?
Zgadzacie się z tym, że skóra głowy jest barometrem naszego samopoczucia?

53 komentarze:

  1. Nieciekawie to brzmi - może jakiś składnik źle na Ciebie zadziałał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, chociaż kiedyś stosowałam krem do stóp z tej serii i było okej ale przyznam że nie porównywałam składów :)

      Usuń
  2. Pierwsze słyszę o takim specyfiku...
    Na szczęście nie mam problemu z łupieżem, mi za to od stresu wypadają włosy - tak źle i tak niedobrze :/
    Wiesz, co mi fajnie nawilża skórę głowy? Ruska maska drożdżowa, od Babuszki Agafii :) Kupiłam ją z nadzieją na zahamowanie wypadania i porost szybszy, ale tego niet, za to nawilżenie super, skóra w ogóle mnie nie swędzi, a miewałam z tym problem ;) Tak więc polecam maskę drożdżową, która mimo wielu wad fajowo nawilża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak - jak nie urok to ....
      Hmm muszę się przyjrzeć tej rusce ;)

      Usuń
  3. Nigdy nie miałam żadnych problemów ze skórą głowy(odpukać).. Wizja tej skorupy, a później krwawej ranki lekko przerażająca.. Może czas wybrać się do jakiegoś innego dermatologa, który jest sprawdzony, polecany? Mojej mamie ostatnio dermatolog stwierdziła łuszczycę(zmiany nad uchem, właśnie skóra głowy), mama tradycyjnie poszła do kolejnego lekarza i okazało się, że to zapalenie mieszków włosowych, a nie żadna łuszczyca.. Nikomu nie można już wierzyć, nawet lekarzom. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak paskudnie to wyglądało - nie dość że dokuczliwie tałatajstwo (swędząco - boląco- piekące) to jeszcze wyglądałam jak trędowata :)
      Ech...lekarze...moją mamę kilka lat dermatolodzy leczyli na łuszczycę, która okazała się uczuleniem ...niestety nie wiadomo na co :)

      Usuń
  4. A idzcie z takim swinstwem!!! Na zlom to!! Czemu to to takie cos robi? Hmmm. Ja mam dosc sucha skore glowy, ale raczej mi sie nie luszczy czy cus takze nie mam nic, co moglabym polecic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie mówiąć - bleh, fuj i syfiarstwo :) masz prawdziwego fuksa że nie dotyczy Cię ten problem :)

      Usuń
  5. ja go używam bardzo doraźnie, ale generalnie nic nie pomaga na łuszczycę, więc mogą sobie te wszystkie kremy i żele wziąć i wsadzić w dupę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lol, ja bym uważała ;)
      może chociaż nie wszystkie na raz :D

      Usuń
    2. Ojojoj właśnie, właśnie Stri nie szalej ;)

      Usuń
  6. "jak byłam mała to jako jedynaczka wymyślałam sobie kretyńskie zabawy na przykład takie że włosy to drzewa i każde należy nazwać...odechciało mi się po jakiś trzech " --> zapał godny królowej Marysieńki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa od małego mam taki sam zapał :) tak pozostało hy hy hy :D

      Usuń
  7. Bidulka, pewnie sie namęczyłas już z tym łupieżem... nie wiedziałam nawet, że istnieją tego typu specyfiki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba miałam podobnie - nad czołem, na początku linii włosów łupież - how? :D Ale odkąd mam grzywkę, magicznie zniknął oO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda? rachu, ciachu i po strachu ;) hehe --->tak mawia mój dentysta :D Lol :D
      grzywka to magiczna kuracja bez dwóch zdań

      Usuń
  9. Kiedy mam problem z suchym skalpem- choć nie miałam nigdy bardzo poważnego problemu- naładam na niego glutka z siemienia lnianego. Tania i sprawdzona metoda, dobry nawilżacz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ło jeżu, wyobraziłam sobie te humanitarne metody :-D na stos z tym bublem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja już od dłuższego czasu szukam czegoś dobrego na mój skalp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co zrobić jak nasze sklapy domagają się uwagi :)

      Usuń
  12. Nie wiem jak radzić sobie z takim problemem na głowie. A kropelka rzeczywiście warta uchwycenia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Współczuję skorupy... Swego czasu szampon Pantene Aqua Light wysuszył mi skalp. Na szczęście przestawienie się na szampony Alterry rozwiązało problem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany - pamiętam że Pantene Aqua też mnie strasznie wysuszył i podrażnił, doporawdzając do istnego swędzącego szaleństwa ;)

      Usuń
  14. Może spróbuj jak ktoś radził z glutkiem, a jeśli nie pomoże, to jeszcze może z żelem aloesowym? :) Na linii czoła musisz mieć przesuszoną skórę głowy: sam olejek zapchał ją i spowodował wysuszenie, które zaowocowało "gulami"; nie napisałaś jaki to był olejek, więc więcej nie pomogę. Cerkogel natomiast zrobił to, co na twarzy robi na przykład czysty żel hialuronowy: bez zabezpieczenia emolientem wysuszył ją.
    Przed myciem nałóż żel aloesowy, piankę pantenolową, żel lniany itp. Umyj dellikatnym szamponem. Nałóż na włosy we wrażliwym miejscu odżywkę o prostym składzie (hegron, gloria itp) i dokładnie spłucz. W ten sposób wilgoć, jaką wprowadzisz na skórę głowy zostanie zabezpieczona (na pewno wiesz jak działają humektanty, więc nie będę Cię zanudzać). Jeśli suchość idzie u Ciebie w połączeniu z nadmiernym przetłuszczaniem się, zmyj nawilżacz samą wodą, a odżywkę nałóż przed myciem.
    Pamiętaj też o nawilżaniu powietrza w miejscu, gdzie przebywasz (ja stawiam suszarkę z praniem w pokoju, ale może być też wilgotny ręcznik, a najlepiej podobno zainwestować w nawilżacz powietrza. Mi wystarcza pranie ;)) i... o bardzo dokładnym wypłukiwaniu szamponu. U mnie swędzenie nasila się, jeśli bardzo się spieszę przy myciu i zostaje mi u nasady włosów trochę produktu.
    Mam nadzieję, że nie przewracasz oczami na tyle nieproszonych rad, ;) Przechodziłam przez to samo przez lata, a teraz już drugi miesiąc myję włosy szamponem o niezbyt delikatnym składzie i jest OK :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skądże absolutnie nie przewracam oczami - bardzo, bardzo Ci dziękuję za rady, spiszę sobie i spróbuję wdrożyć w życie...poruszyłaś wiele spraw o których nie miałam pojęcia - na przykład nie rozumiałam dlaczego olejek mi nie pomógł - skoro tak wszyscy zachwalają tą metodę..to był olej kokosowy ..
      Zgadzałoby się z tym żelem hialuronowym - bo faktycznie kiedyś zamówiłam sobie z BU właśnie w czystej postaci i wyszuł mnie bardzo ale za to dodawany do kremów sprawdza się wyśmienicie.
      Nie wiem co to są humektanty - czises..jak cżłowiek mało wie ...
      Nadmierne przetłuszczanie mnie raczej nie dotyczy (myję włosy maksymalnie dwa razy w tygodniu) no ale basen trzy razy ..
      I wielkie dzięki, że mi przypomniałaś...mam nawilżacz powietrza - powinnam dawno wyjąć go z pudła :)
      Jeszcze raz wielkie dzięki za pomocne rady:)

      Usuń
    2. Kokos może wysuszać skórę (na przykład u mnie na twarzy właśnie tak się zachowuje). Gdybyś kiedyś jednak chciała zaryzykować z olejem na skalp, zdecydowanie polecam łopianowy. Jakikolwiek, byle nie green pharmacy, bo wrażliwcom nie służy. Ekstrakt z łopianu oprócz natłuszczenia również nawilża.

      Humektanty to inaczej nawilżacze :) Czyli substancje, które pobierają wodę z otoczenia. W dużym uproszczeniu: smarujemy twarz żelem hialuronowym, który łączy się z cząsteczkami z wody (bo ten kwas aplikowany na twarz jest roztworem wodnym). Taki oblepiony wodą kwas zabezpieczamy olejem albo kremem, który zawiera emolienty (natłuszczacze) i wszystko jest OK. Ale jeśli użyjemy samego kremu, zaczyna przysysać do siebie też te cząsteczki wody, które są w naszej skórze, kiedy odparowuję mu "własne", w efekcie twarz wysuszając. I to samo mogło stać się z Twoją skórą głowy.

      Skoro nie masz problemu z przetłuszczaniem, lekką odżywkę możesz nakładać po myciu.

      I nie ma za co, bardzo lubię radzić, jeśli ktoś chce słuchać :D

      Usuń
  15. Ale z niego gagatek ;/
    Swędząca skóra głowy - nie lubię!

    OdpowiedzUsuń
  16. ale masakra, a mi uratował życie . Ja drapałam skórę głowy okropnie, aż spać nie szło, na dzień dzisiejszy stosuję go tylko raz na 1,5 miesiąca w dniu w którym farbuje włosy i nie wyobrażam sobie co by było gdybym na niego nie natrafiła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, doskonale pamiętam Twój wpis - w tamtym czasie również podzielałam Twoje zdanie..tak jak napisałam - na poczatku sprawował się okej
      Fajnie, że u Ciebie działa bez zarzutu

      Usuń
  17. nigdy nie miałam problemów ze skórą głowy, tyle ,że mi włosie leci :( ale nie podoba mi się ten specyfik ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nawet nie spoglądaj w jego stronę ;)
      Włosie leci bo zrzucamy szatę na zimę ;)

      Usuń
  18. a fuuuuu Cerko, idź w cholerę! Ty masz doła głowowego, a ja doła cerowego. Jestem stara, spróchniała i nie wiem, w co ręce włożyć, jeśli chodzi o moją pielęgnację – tyle jest problemów. Bleeeeee.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. EEEEEEEj to najlepiej się wyśpij - zawsze działa :) u mnie comiesięczny wysyp i nie mogę pokazać moich nowych pięknych szmineczek bo farfule ogromniaste ;)

      Usuń
  19. Oj współczuje, u mnie też się nie sprawdził. Tyle, ze ja po kilku użyciach go odstawiłam, bo nie robił nic, teraz się cieszę, że nie pociągnęłam tej "kuracji dłużej", pewnie bym skończyła tak jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  20. Też kiedyś miałam problemy z łuszczeniem się skóry w okolicach grzywki/przodu głowy, ale szybko przyszło szybko poszło. Przykro mi, że Tobie tak skutecznie obrzydza życie :/ A to co Cerko Ci zafundowało woła o pomstę do nieba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to dobrze, że u Ciebie szybko pszeszło ;)
      Paskudnik zamiast pomóc solidnie zaszkodził ech ;)

      Usuń
  21. ja się borykam z takim przesuszeniem zwłaszcza zimą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, tak sobie myślę że nasila się to zimą, chociaż u mnie zabawa trwa cały rok;)

      Usuń
  22. Odpowiedzi
    1. Hasiok? nie wiem co to ale mi się podoba ;)

      Usuń
    2. Hasiok to po śląsku śmietnik. Strasznie bawiło mnie to określenie na początku, ale od jakiegoś czasu nawet je lubię :)

      Usuń
  23. Znam ten problem, ja upatrywałam się w tym działania suszarki. Pomógł mi olej Sesa mimo że właściwie kupiłam go z innego powodu. Doczytałam gdzieś że stosowałaś kokos, który wielu osobom nie podchodzi zupełnie. Jeśli chodzi o bolesne gule to u mnie taki efekt pojawiał się jak olej zostawał na całą noc, nakładany na 2 h nie powodował skutków ubocznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, stosowałam kokosowy olej i hmm faktycznei zostawiałam na całą noc...dałaś mi do myślenia ;) Dzięki

      Usuń
  24. Nie znam, pierwszy raz się z tym spotykam.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger