12/28/2013

Bez katastrofy

Lush, Catastrophe Cosmetic 

Ta pierwsza Lushowa maseczka, którą miałam możliwość spróbować przyleciała do mnie w mikołajkowej paczce od Hexxany (swoją drogą zajrzyjcie do Niej koniecznie bo zmienia swoje szaty;)

Powiem tak - moja cera szaleje i zakwalifikowanie jej do jednej tylko kategorii w sensie -tłusta, sucha, jest niemożliwe. Mieszana to pewne - ale czasem w kierunku suchej a czasem w kierunku tłustej.. Zapewne zależy to od a) pory roku b) poziomu hormonów tarczycy (mam niedoczynność).
W każdym razie nie było katastrofy. Pełen zachwyt jest. Bo maska spisała się u mnie rewelacyjnie.
Zajrzyjmy do plastikowego, czarnego - tak bardzo charakterystycznego kubeczka....

Maseczka ma konsystencję gęstej pasty, jak to glinka po nałożeniu na zwilżoną skórę ładnie współpracuje i trzyma się nie stawiając oporu..
Jako, że jest zrobiona ze świeżych składników należy trzymać w lodówce. Zaleca się pozostawienie na 5-10 minutek i zmycie ciepłą wodą.


Maseczka najeżona jest kawałkami owocków, które można nawet zgniatać przed nałożeniem sobie na buźkę (tym samym wzbogacając maseczkę w dodatkowe cenne substancje odżywcze - czyli soki) 

Kolor pasty nie jest niestety jagodowy (a takie miałam wyobrażenie) tylko szary. Zapach delikatnie ziemisty (glinka!) na pewno nie przeszkada nawet moim, dość wrażliwym nozdrzom.

Maseczkę zrobiła Wiola (gdzieś ją już widziałam, tak więc dziewczyna miała pracowity okres ostatnio;)


Maseczka ma krótki okres przydatności do użycia jak przystało na naturalny produkt. Jest dosyć wydajna - starczyła mi na jakieś 13  aplikacji - przy czym sobie "nie załowałam" ;) 


 DZIAŁANIE :)

Maseczka delikatnie (podkreślam delikatniutko) ściągała mi cerę w pierwszych sekundach po zmyciu. Po czym cera była widocznie rozjaśniona, niegrzeczne naczynka ujarzmione i przygaszone, kojące i uspakajające właściwości dla cery problematycznej to największe moim zdaniem zalety. Waham się w ocenie dotyczącej redukcji porów czy dogłębnego oczyszczenia - na pewno jest tutaj jakieś działanie ale nie jest tak - że poradziła sobie z moimi zmorami, niemniej na pewno zmniejszyła ich zakres i częstotliwość powstawania (o wrogich, czarnych zaskórnikach mówię).
Na plus są dobroczynne składniki z owocowym wsadem na czele, który czyni tą maseczkę wyjątkową.
Przeszodą jest dla nas niestety dostępność - bo pamiętajmy że trzeba liczyć się z krótkim okresem przydatności kosmetyku.
Gdybym miała gdzieś/kiedyś/jakoś/ okazję to bez wahania sięgnęłabym po nią znowu.
Jako, że to prezent nie mam pojęcia jaki jest jej koszt :) i dziękuję mojej Mikołajce bardzo, bardzo :)

Miałyście okazje stosować jakąś Lushową maseczkę? 
Jakie są Wasze ulubienice maseczkowe? 
Tak sobie myślę, że w lecie zrobię sobie paćkę z jagódek :)


46 komentarzy:

  1. Nie miałam okazji jeszcze jej wypróbować, ale wygląda super - przypomina mi pastę jajeczną :D Aż mam na nią chęć ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasta jajeczna? hmm ciekawe skojarzenie...
      Wiesz co...też bym zjadła ;))

      Usuń
  2. nie miałam nic z LUSHa chyba jedna z niewielu ;)
    cudnie Ci z wąsem, jak tajemniczy Es Pedro :3 szpieg z krainy blogowców :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty sama jesteś Lushem bo sobie kręcisz, mieszać i miksujesz LOlL :)
      Ess Pedrooo dobreee :**

      Usuń
  3. nie mam dostępu do tych produktów :(

    OdpowiedzUsuń
  4. znam tę maseczkę- u mnie sie super spisala :)

    OdpowiedzUsuń
  5. moje maseczki tez zrobila Wiola,generalnie mam wrazenie,ze w Lushu sami Polacy pracuja,bo na pudelkach widnieja same polskie imiona ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda jak serek Danio z czekoladą ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że u góry same smakowite propozycje padają - Danio z czekoladą, jajecznica... A mnie się to z żadnym jedzeniem nie kojarzy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się głodna zrobiłam po przeczytaniu ostatniej linijki... A na dole cała micha cukierków. :D

      Usuń
  8. Strasznie króciutki ma okres przydatności, z moją powolnością w denkowaniu bałabym się ją sobie kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku, ale bym sobie użyła takiej maski :D
    W ogóle Lush mnie kusi, wszyscy trąbią o nim na prawo i lewo, a u mnie w temacie posucha ;)
    Uśmiech się! :*

    P.S. Bella nie zlizała?

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam nic Lushowego. Natomiast zerknąwszy na ceny... hmm... może innym razem. Za kubek odżywki do włosów ponad 60 zł razem z przesyłką :(

    OdpowiedzUsuń
  11. mam chyba zbyt wrazliwą cere żeby takci hspecyfików używać :(

    zapraszam na rozdanie
    www.lukaszmakeup.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Lush jest na mojej wishliście od dawna.... Bardzo dawna :D

    OdpowiedzUsuń
  13. No chciałabym ją i już :) Z tymi hormonami to masakra , wybieram się niedługo na kolejne badania krwi bo co raz gorzej u mnie i znów coś się spaprało

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja pierwszy raz widzę takie cudeńko !! :) Które chętnie bym wypróbowała bo brzmi nieźle ! :D I podoba mi się konsystencja ! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Któregoś dnia wypróbuję wszystkie te fantastyczne mazidła z Lusha, naprawdę! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo lubię kosmetyki LUSH. Wąchałam różne maseczki w sklepie, ale jeszcze nie jestem na nie gotowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. ależ ona wygląda niesamowicie,aż chce się spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Z lusha stosowalam glownie mydla, szampony i kule do kapieli. Maseczek nigdy nie mialam od nich, bo ja jedna mala tubke maseczki uzywam (albo moze jak mi sie zapomni to nie uzywam :-p) zazwyczaj przez rok. Takze z tymi krotkimi terminami waznosci maseczki pewnie wyladawalyby w koszu. A moze wlasnie zmobilizowalyby mnie do uzywania...hmmm. Moze sie skusze, bo lusha mam pod nosem :-D

    OdpowiedzUsuń
  19. ja mialam te maseczke i bylam bardzo zadowolona z efektow. Teraz uzywam Rudolfa (ktory sie prseterminowal tydzien temu ale dalej nie splesnial), ktory jest w porzadku. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kuszą mnie te produkty z Lusha;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam tej maski, ale słyszałam o niej :) U mnie gościła miętowa maska i mroczne aniołki - cuda :D

    OdpowiedzUsuń
  22. produkty LUSH od dawna mnie kusza ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. tej maski akurat nie miałam, ale miałam coś innego z glinką z lusha (nie pamiętam teraz nazwy) i bardzo miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedyś niejeden produkt z Lusha będzie mój <3 :) mam już kilka upatrzonych, gdy tylko nadarzy się okazja, kupię sobie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Miałam ostatnio jakiś kosmetyk z Lush, zrobiony przez tę Violę. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Maska wygląda bardzo interesująco :)
    Żałuję jedynie, że nie mam bezpośredniego dostępu do Lusha, zostaje mi tylko sklep on-line... ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku Lush-a

    OdpowiedzUsuń
  28. Tuż to danio z czekoladą jak nic :D

    OdpowiedzUsuń
  29. ja w tym roku kupiłam trzy kule kąpielowe z Lusha:) te kosmetyki są dość drogie, ale po wypłacie na pewno skuszę się na coś fajnego, lip scrub mi się marzy.

    OdpowiedzUsuń
  30. mam Lushową obsesję w stadium - niespełniona, a Ty mi tu takie smaczki serwujesz... :)

    OdpowiedzUsuń
  31. ach ten Lush... teraz już rozumiem, czemu wszystkie chcą go mieć – owoce do podżerania i to poczucie wyjątkowości – że lepione rączkami Wioli lub innej czarodziejki :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie mialam zadnej maseczki z Lush, chociaz bardzo chcialam Rudolfa, ale moze sie skusze na inna..

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie no czemu mnie wszyscy kuszą Lushem?
    Gdzie ja mam to niby w Polsce kupić? Niedobre blogerki, niedobre! Teraz będę płakać, że u nas nie ma takich cudowności :(

    OdpowiedzUsuń
  34. tej jeszcze nie miałam ale jak dopadnę Lush to wykupię wszystko !

    OdpowiedzUsuń
  35. Mam nadzieję w niedługim czasie przetestować Lusha :]

    OdpowiedzUsuń
  36. It is unusual for me to discover something on the net thats as entertaining and fascinating as what youve got here. Your page is sweet, your graphics are outstanding, and whats more, you use reference that are relevant to what youre saying. Youre definitely one in a million, great job!
    online for girls games

    OdpowiedzUsuń
  37. Niektóre kosmetyki z Lusha są świetne ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Chciałabym wypróbować którąś z Lushowych masek do twarzy... najchętniej ciasteczkową :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Nigdy nie próbowałam żadnego kosmetyku z Lush ale wiele bym dała aby spróbować a takie recenzje jak ta tylko przekonują mnie do tego że muszę koniecznie wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  40. Skoro ma krótki termin ważności to pewnie nie udałoby mi się zużyć jej do końca ;) Ale mimo tego i tak mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  41. Miałam ją w ubiegłym roku i wnerwiało mnie odpadanie owoców a wysycha za sprawą talku w składzie. Osobiście polecam Cupcake i Warrior Cosmetic :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger