11/07/2013

Z cyklu: Opowieści dziwnej treści...

Opowieść o zdzieraku - chojraku jakich mało...w skrócie trochę bolało ale nic sie nie stało :)



W idealnym kraju Rad, kto żył nie posiadał wad..
Wszystko było piękne i urocze a sny bywały prorocze..
Pewna Pani, której na imię było Potrzydziestka, twierdziła że peeling to dla niej odwieczna pestka..
Rzadko kiedy coś ją  ruszało...a kosmetyków miała wcale niemało..
Otwarcie przyznać tego nie chciała, że skórę hipopotama czasem miewała.
Śniąc swe sny niewyraźnie...jawił się porządny skrobak właśnie :)
A że w Prowansji zawsze mieszkać chciała to go od Natuica dostała..



BingoSpa Provance body scurb dokładnie..powiedzmy szczerze nie wyglądał ładnie...


Szary kryształ grubej soli..ekh, ekh...Es znacznie delikatniejsze coś woli...
Zapach miał być lawendowy...chyba lepiej pachnie spod  z pod ? yyyy podkowy
Do tego skład co zaburzał obietnicę natury ład



Śmiałe testy o poranku...w mig zmieniły wstępny pogląd o gałganku..
Skóra wdzięcznie dziękowała, Potrzydziestka ze zdumieniem głową kiwała
Wygładzona i napięta, jeśli może - uśmiechnięta...
Dawka soli w tej srogiej postaci okazała się być darem a nie tylko sennym marem..



Produkt ten i wiele, wiele innych kupicie w sklepie Naturica.pl - klik 


Ja mam bardzo ambiwalentny stosunek do BingoSpa..Ciekawa jestem Waszego zdania - jaki kosmetyk z tej firmy jest Waszym ulubieńcem? A może nie przyjaźnicie się z żadnym?

Ciekawa jestem odbioru nowego cyklu: Opowieści dziwnej treści..Jak wiecie na pewno lubię czasem spuszczać ze smyczy swoją wyobraźnię..

34 komentarze:

  1. "Zapach miał być lawendowy...chyba lepiej pachnie spod podkowy :D"
    Dziecino maaaa :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmn... przed chwilą napisałam tu komentarz... i go nie ma... kasujesz mnie Buraczku?:D
      A tak serio to pisałam, ale blogger mnie pewnie nie lubi :D
      noo a powiedziec chcialam, że podobno spod tez jest poprawnie :D od 1939 roku :D tak sie doczytalam na jakimś mądrym forum :D

      Usuń
  2. hue hue hue :)
    opowieści dziwnej treści o zapachu spod podkowy LOL
    dlatego właśnie lawenda jest dla mnie bardzo trudnym zapachem

    OdpowiedzUsuń
  3. niezły cykl się zapowiada :) mi z bingo nic jakoś nie odpowiada :O

    OdpowiedzUsuń
  4. ale fajny tekst, masz talent! Ja chcę więcej!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale się uśmiałam Es. Super opowiastka. Nie znam Bingo ale w ogóle mnie nie ciągnie w ich stronę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja niczego nie używałam z BingoSpa, jeszcze nie używałam... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj nie, BingoSpa nie dla mnie. Ale żeby nie było, spróbowałam :D A potem odpuściłam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już wiele kosmetyków przetestowałam, wystarczy wejść na mojego bloga i sprawdzić jakie dałam oceny produktom już opisanym na blogu. Niestety nie wszystkie produkty zachwycają, ale są takie które zauroczyły mnie bez reszty....

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam, bo jakoś nie obdarzyłam tego produktu zaufaniem. Nie wiem dlaczego... Widzę jednak, że przeczucie mnie nie zawiodło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na myśli zapach. Dla mnie jednak ten aspekt również jest ważny.
      Z peelingów Bingo wolę te z kwasami.

      Usuń
  10. Nie miałam do czynienia z kosmetykami BingoSpa, ponieważ mam do nich ograniczony dostęp, a żaden z nich nie kusi mnie na tyle, by składać zamówienie w sklepie internetowym;)

    Aczkolwiek nie mogę oderwać wzroku od szaty graficznej. Jest niezwykle przyjemna dla oka;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Prowansalskie peelingowanie ubrane w rymowanie ♥

    Forma mi się podoba, spuszczaj wyobraźnię ze smyczy, skoro Belki nie możesz ;)
    Ja do Bingo Spa mam raczej chłodny stosunek, kiedyś kupiłam jakiś szampon i do teraz zużywam go do pędzli, raczej nie planuję dalszego zapoznawanai się z marką ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podobaja mi się Twoje " opowieści... " ;) Ty to masz talent, to go uwolnij!
    Bingo nie znam, nie miałam z nim większego do czynienia, był tylko dawno temu krem brzoskwiniowy do rąk o konsystencji sera, zraziło mnie do dalszego " odbioru " ;)
    Ale widzę ostatnio fajne ich kosmetyki i zastanawiam się nad zmianą taktyki - o :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale Ci się Esu udało poezję sklecić, normalnie bard z Ciebie, że łohohoho. Nie no a tak poważnie to ona nawet sens miała i przyjemnie się czytało.
    Ach a na koniec nauczyłam się nowego słowa " ambiwalencja". Także ja mam ambiwalentny stosunek do większości kosmetyków, które mają hmm za silną i nachalną promocję w blogosferze.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  14. zdecydowanie bardzo przyjemnie się czytało :)

    sama nie miałam nic ze stajni Bingo SPA i nie ciągnie mnie specjalnie w tym kierunku :)

    OdpowiedzUsuń
  15. nie mialam, ale jesli gdzies sie przytrafi to moze i kupie, choc wolalabym by pilingowanie nie bolalo, nie pachnialo lawenda a co gorsza jak z konskiej podkowy:P

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam ten peeling i naprawdę bardzo się z nim lubiłam, jeden z tych, które faktycznie zdzierają, a nie tylko miziają :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Lawendy nie trawię i dla mnie pachnie zwykłym molem ;)
    Bardzo fajna recenzja :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja z Bingo ostatnio coraz częściej jestem na bakier ale ten peeling lubię i tez nad mim pieśni pochwalne na blogasku pisałam :-) tak peeling im się udał :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam tam coś kiedyś na coś po coś... ale do gustu mi nie przypadło tak do końca. Chodzi o Bingo Spa. Ale już przebieram nóżkami, bo koleżanka ma dla mnie peeling kawowy z Clareny. :-) I dostanę go za free! ;-) Święto normalnie, bo mi się to nie zdarza. :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Nie mówię o Justynce ze Szkatułki, to osobna historyja. ;-)

      Usuń
  20. świetna opowieść! nie czujesz, że rymujesz :D hihi

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też mam z Bingo SPA peeling sypki-co z tego, że fajnie ściera jak połowa mi się wysypuje z rąk...jak dla mnie to trochę beznadziejny pomysł...

    OdpowiedzUsuń
  22. Uśmiałam się jak głupia, szczególnie tym zapachem :D Powiem Ci, że wygląda przerażająco - drapiąco, na ale jak tego właśnie oczekiwałaś, to ja nie mam zastrzeżeń. Czy on się za mocno nie osypuje w takiej formie?

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja bardzo lubię ich produkty do włosów :) jakos moim włosom podpasowały i kieszeni też :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Bingo Spa ma ciekawe maski do włosów, jednak zdarzają się im kosmetyki średnie... jak maska z olejem arganowym. Zrobiłam dwa podejścia i maska nie robi zupełnie nic. Może za trzecim razem da rade?

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie znam firmy, ale kilka osób poleca ich maseczki do twarzy, więc może kiedyś i ja się zdecyduję. Muszę się tylko z ofertą zapoznać.
    Rymuj dla nas częściej :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Też mi się podoba forma - chyba rymujesz, coo? :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Póki co mam z Bingo Spa krem, ale czeka na swoją kolej do użycia :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jesli chodzi o Bingo Spa to rzadk kiedy siegam po ich kosmetyki. Najczesciej sa to produkty do kapieli... Krzywdy nie robia ale efektu wow tez nie ma.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger