11/18/2013

Soraya jak pięknie mnie urządziłaś....

....pi..pi..pi..pi..pi..pi..pi..pi..pi..pi..pi..pi..pi..pi..pi..pi..pi..pi

(niecenzuralne słownictwo)

Ki diabeł mnie podkusił żeby kupić ten krem?....aaaa wiem wiosenna promo w Rossku, gdzie nieco nieprzytomna zgarniałam do koszyka to i tamto ;)
Błąd. Dotkliwy.Nauczka.
Szczerze mówiąc nie pamiętam już ostatniego kosmetyku Soraya który był w moich zasobach. Wiem jednak, że cokolwiek to było to nie zrobiło mi nic złego, ani dobrego. Niczego co mogłabym zapamiętać.

Czemu sięgnęłam po przeciwzmarszczkowy krem nawilżający - wosk akacjowy Świat Natury Soraya?
Po pierwsze szalona promocja, po drugie że Martyna Wojciechowska reklamowała a po trzecie obietnica tej natury chyba mnie zainteresowała.
Producent pisze ...
Został stworzony z myślą o kobietach, których cera wymaga intensywnego nawilżenia, wygładzenia, a także działania przeciwzmarszczkowego. Zawarty w nim wosk akacjowy i ekstrakt z miodu stanowią dla skóry sycący nektar, który sprawia, że staje się ona doskonale nawilżona, przyjemnie gładka i promienna, a drobne zmarszczki są mniej widoczne. Krem wzbogacono w wartościowe ceramidy wzmacniające barierę naskórkową, by chronić skórę przed utratą wody. (źródło) 

Krem ma średnio - gęstą konsytencję, zapach bardzo ładny, świeży :)
Dosyć szybko się wchłania. I tyle plusów według mnie..


Działanie miało być : Napinające, Nawilżające, Ochronne, Odżywiające, Przeciwzmarszczkowe, Rozpromieniające, Uelastyczniające, Wygładzające

Czemu, czemu nie puknęłam się w czoło - w myśl zasady JAK COŚ JEST DO WSZYSTKIEGO TO ZNACZY ŻE JEST DO NICZEGO!!!!

Wybaczcie że nie ma zdjęć pudełeczka...................------------------------> tam leży winnowajca :)
Nie mam tym sposobem składu :( ale nie obchodzi mnie szczególnie...
gdyż wiem, że ten krem to zło dla mojej cery..
Nic tak dawno nie zrujnowało mojej buzi - na początek zafundowałam jej delikatne pieczenie a w zasadzie mrowienie, które może nawet byłoby całkiem fajne, gdyby nie fakt, iż uspokojone eco ampułką P&R naczynka postanowiły rozkwitnąć jak róża :(
Dodatkowe wysuszenie policzków i czoła sprawiło, że wyglądałam jak dromader po miesięcznej tułaczce po piaskach sahary..kłamię...wyglądałam jak sahara...płatami mi skóra schodziła..
W bonusie otrzymałam kilka pięknie jątrzących się ropieni na brodzie :)
Nie muszę chyba dodawać, że o efekcie przeciwzmarszczkowym nawet nie pomyślałam ratując się...Skóra dochodziła do siebie jakieś dwa tygodnie..
Jestem wyrozumiała ....ale umówmy się, że takie spustoszenie jest niewybaczalne - nie wiem czy to było pogranicze uczulenia/podrażnienia?  jestem też pamiętliwa ...tak więc pa pa Soraya - nie wrócę do Ciebie więcej.

Znacie serię Świat Natury? Jak się u Was sprawowała?


50 komentarzy:

  1. Ojejku... a pamiętam, jak sama kiedyś już miałam go w rękach... dobrze, że jednak nie kupiłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że reklama i okres okołoreklamowy był bardzo zachęcający..no i ta promocja..
      Dobrze że nie kupiłaś ;)

      Usuń
  2. Na szczęście nie miałam i wiem żeby go omijać szerokim łukiem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie pisz mi o tej serii, toż to bubel nad bublami - i to nie tylko moja opinia. U mnie w łazience stoi półtłusty z olejem arganowym i czeka na obsmarowanie na blogu (bo tylko do takiego smarowania mogę go zużyć), ale nie lubię dodawać negatywnych opinii. Chyba skończy się na tym, że będę go używała do nóg, tam mi przynajmniej nie zaszkodzi.
    Jednym słowem bardzo nieudana ta seria...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja wręcz przeciwnie - uwielbiam wprost pisać o bublach - piszę wtedy kiedy naprawdę wyrządzają mi krzywdę i mentalnie czuję że mam wolną rękę do hejże hola ;)
      Zastanawiałam się czy dać go na stopy..ale stwierdziłam, że nawet one nie zasłużyły na ten syf..
      Szkoda, że seria nieudana...Martyna straciła w moich oczach, mocno ;)

      Usuń
    2. W sumie to coś w tym jest, takie upuszczenie pary i mały rewanż za wydane pieniądze :D

      Usuń
    3. hmm nie wiem szczerze mówiąc nie analizowałam tego :) po prostu lubię inaczej :D

      Usuń
  4. Nie miałam nic z tej serii - na całe szczęście!

    OdpowiedzUsuń
  5. O mamo! Ale krzywdy Ci narobiła! Na całe szczęście nigdy nie miałam tak złych doświadczeń, ale ogromnie Ci współczuję :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Uła. Dobrze, że ja już dawno opuściłam kremy do twarzy z typowych drogerii....
    Jednak firma Soraya ma swoje perełki, polecam tę infantylną serię So Pretty ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem szczerze, że Martyna bardzo mnie kusiła tymi produktami, ale na szczęście nie uległam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jej....dobrze, że mi nie przyszło do głowy żeby go kupić, w ogóle ja jakoś chyba podświadomie unikam marki Soraya, chyba coś w tym jednak jest...

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam zbytnio produktów Sarayi, i jakoś specjalnie mnie nie ciągnie, a ta seria wcale mnie nie kusiła, nawet uśmiechnięta Wojciechowska o pięknej cerze nie zadziałała na me zmysły ;) Na szczęście, widzę ;)
    Ratuj się Kochana, niech spustoszenie Cię zostawi i w przyszłości omija szerokim łukiem :)
    Buziam ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. oj :(
    ja bardzo chciałam go dla siebie, ale jak zobaczyłam skład to mamie oddałam :P
    mnie by zapchał :(

    OdpowiedzUsuń
  11. praktycznie nie znam tej marki i nigdy nie miałam ochoty poznać. Jak już dzisiaj wspominałam u M.: a to feler westchnął seler. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. no to Martynko, nie popisałaś się :( nic dziwnego, że Es nic nie pisze nam tu ostatnio, skoro ma pełne ręce roboty z naprawianiem buziaka. :*:*:* Sorayi też nie lubię do twarzy, jedynie miło mnie zaskoczyła duet żel pod prysznic i balsam do ciała, ale to była limitka, więc całkiem tej firmy nie lubię – to co dobre, znika, a resztą niech się cery trują...

    OdpowiedzUsuń
  13. No właśnie zauważyłam, że ostatnio rzadko się Tutaj udzielasz ;)
    Odnośnie kremu to jestem przerażona tym co opisujesz :) Szczypanie, mrowienie, Sahara.....kosz.

    OdpowiedzUsuń
  14. uuu... nie znam kosmetyków Soraya i chyba mi jednak nie spieszno do poznania :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba z tej serii jest taki olejek do twarzy czy krem z jakimś tam olejkiem, który chciałam kupić na tym -40%, ale kasy nie starczyło. :D
    A z Sorayi mam dalej połówkę maseczki drożdżowej i nie wiem na co ją zużyć... Śmierdzi okropnie :/

    OdpowiedzUsuń
  16. nie znam, ale mam od nich pare rzeczy i teraz się boję spróbować

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze, że się nie skusiłam, bo myślałam o nim... :(

    OdpowiedzUsuń
  18. a to psotnik :(
    moją Gosię tak zasaharzyć? jak przylecę to się z nim rozprawię i go nie kupię O!
    uściski nawilżające :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale chłam :/
    Ja z tej serii mam peeling morelowy, ale to jest ten co zawsze, tylko w nowej szacie graficznej. Lubię jego działanie, bo fajnie mocno zdziera, choć zapach ma dość średni. Po żadną pielęgnację z Sorai nie sięgam i nie mam zamiaru, bo wiele się historii nasłuchałam o krzywdach przez nią wyrządzonych, Twoja historia się tylko dopisuje do całościowego obrazu...
    Współczuję i jeśli Cię to pocieszy, to sama mam syfkowy stan przedpustynny na twarzy, ale to na własne życzenie, bo zaczęłam krem z retinolem stosować ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Też miałam kiedyś niemiłą przygodę z kremem Soraya, pani w sklepie poinformowała mnie w sekrecie, że ta firma jest mocno uczuleniowa:) Szkoda, że nie przed zakupem tylko po :) Mam ochotę na ich olejek do twarzy, ale odrobinę się waham :)

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja aż jestem w szoku, bo dostałam komplet z transdermalnym kwasem hialuronowym od Soraya. Używam Serum oraz kremu przeciwzmarszczkowego i.... no i nic mi nie jest. Śmiem nawet twierdzić, że służy mojej syficznej cerze. Powieki powiedziały f**k off, jak próbowałam podrasować krem olejkiem jojoba. Więcej tego nie uczyniłam toteż znów jest rozkosznie.
    Współczuję straszliwie kłopotów z buzią, Esiu :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Ojejku straszne ze Cie tak zaltwilo... probowalas pisac do firmy z reklamacja? tzn z prosba o wyjasnienie? Wiele dziewczyn tak robi, bo jednak to byla reakcja alergiczna, a kto wie ile dziewczyn nie-bloggerek przeszlo przez to co TY?
    Z Sorayi mam peeling morelowy i uwielbiam ale o kremy jakos sie nie pokusilam i chyba cale szczescie...

    OdpowiedzUsuń
  23. ułaaa... ale krzywdy ci narobił jeden głupi krem :/ współczuje

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja z kosmetykami tej marki styczność mam niewielką.
    Kiedyś, kiedyś miałam balsam do ciała, który strasznie mnie uczulił.
    Potem długo, długo nic.
    Kilka dni temu w Lidlu trafiłam na maseczki w saszetkach.
    Zobaczymy jak się sprawdzą.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie miałam i będę pamiętać o tej recenzji żeby go omijać.

    OdpowiedzUsuń
  26. ałć :/ takie wybryki są niewybaczalne! do śmieci go dziada! :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Kurcze, aż nie mogę uwierzyć, że to takie dziadostwo. Ja pewnie płakałabym, jakby mnie tak wysypało i wysuszyło. Jak tylko widzę u siebie jakiegoś syfa to mnie nosi.

    OdpowiedzUsuń
  28. Co za bubel przepaskudny!
    Wyrzucaj go do śmieci koniecznie.

    Mam nadzieję, że Twoja buzia doszła już do poprzedniego stanu i widok w lustrze nie przypomina Ci o tym koszmarnym kremie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie przepadam za marką Soraya, kilka produktów już miałam i żaden nie przypadł mi do gustu, teraz lekceważę ich produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że buźka doszła już do siebie??

      Usuń
  30. Oj biedna, współczuje ci :/
    Ja miałam ostatnio masakrę po kremie Pulanny- fajnie się prezentował, ale nic poza tym. Po nałożeniu twarz się lepiła jakbym sie wysmarowała klejem, beznadziejnie się wchłaniał, w ogole nie nawilżal. Ponadto miał walczyć z niedoskonałościami a podczas jego używania wyskoczyło mi ich duuużo na twarzy. A używałam go ledwo 1,5 tygodnia, nie wiem co by było jakbym używała go dłużej...masakra, nie wiem co ja z nim teraz zrobię :/

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeju masakra;/zawsze myślałam,że soraya to cudo..
    Jeżeli chciałabyś wygrać niespodziewaną paczuszkę świąteczną,to zapraszam serdecznie do mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Dla mnie kosmetyki Soraya są nijakie. Miałam z nią kiedyś styczność ale mnie nie powaliła więc raczej omijam...

    OdpowiedzUsuń
  33. pi..pi..pi..pi..pi..pi- dobre!

    Przyznam się, że od firmy trzymam sie z daleka. Miałam krótki romans z płynem do demakijażu, który był przeznaczony dla oczu wrażliwych! a prawie mi je wypalił! Potem przygarnęła go znajoma w dobrej wierze i wylądowała u okulisty.... To było bardzo złe spotkanie, dlatego nigdy więcej niczego z Soraya.

    A, przepraszam podkład był niezły :) Tylko on występował przed płynem.

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie dobrze, ale faktycznie masz teraz nauczkę ;P nie zawsze warto coś kupić bo coś jest w promocji ;P

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie raz i nie dwa firma Soraya mnei zawiodła. Tak naprawdę nie kojarzę żadnego ich dobrego produktu. Dlatego po tylu rozczarowaniach kosmetycznych omijam tą firmę szerokim łukiem.
    Po prostu do mojej cery i do mojej skóry ich gama produktów się nie nadaje.
    Szkoda, że i Ty się srogo na ich kremie przejechałaś ;-/

    OdpowiedzUsuń
  36. Na szczęście nie miałam do czynienia z tym kremem. Będę pamiętała o Twojej przygodzie z tym produktem... Mam wrażliwą cerę i wolę nie ryzykować suchych placków połączonych z gulami ociekającymi ropą...

    OdpowiedzUsuń
  37. Zastanawiałam się nad kremem Sorayi tym niebieskim, ale mignęło mi w głowie czerwone światełko- skoro jest tak reklamowany i pchają go nawet do Lidla i gdzie wlezie, to coś tu musi być nie tak. Ale niestety poczytałam na blogach o toniku z tej serii zachwalające posty i w końcu kupiłam- użyłam dwa razy i leży. Na drugi dzień po jego użyciu miałam spuchnięte oczy jak szparki.

    OdpowiedzUsuń
  38. masakra ;/ Jeszcze nic nie miałam z tej firmy, przynajmniej sobie nie przypominam..

    OdpowiedzUsuń
  39. A ja mam te krem używam od dobrych kilku miesiecy i moja skroa go po prostu pokochała. Masz racje ladne opakowanie, piękny naturalny zapach , fajna konsystencja i super wchłanianie ale dla mnie plusy sie tu nie konca. Moja skore krem bardzo dobrze nawilza. Ja używam go raz dziennie i juz po kilku dniahc zauwazylam ze skora jest dogłębnie nawilżona, wygładzona i uelastyczniona. Drobne zmarszczki zostały spłycone - skora wygląda młodziej i po prostu pięknie ! Myślę ze twoja buzia po prostu nie polubiła sie z tym kremem. Jak dla mnie ten krem to hit :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Oj, z tego co piszesz, to nie jest dobrze. Wiele razy kusiło mnie, żeby kupić krem tej firmy, jednak jakiś głos z tyłu głowy zawsze mi odradzał. Jak się okazuje słusznie. Dzięki za info, nie zamierzam kupować :)

    OdpowiedzUsuń
  41. A mnie również ciekawił ten krem... szkoda, że narobił takich paskudnych rzeczy. Raczej po niego nie sięgnę...

    OdpowiedzUsuń
  42. masakra :/
    od kiedy miałam do czynienia z ichnim podkładem scenicznym, który okazał się bardzo ciemny, trzymam się z daleka od tej marki

    OdpowiedzUsuń
  43. a ja mam ten krem i u mnie spisuje sie dobrze ! Moja skora mimo iz jest dość delikatna ani nie jest wysuszona ani nie ejst podrażniona, zaczerwieniona. Moze jesteś uczulona na jakis składnik kremu, ja sięgnęłam juz po drugie pudelko- warto przetestować :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger