9/01/2013

Denko sierpniowe

Przypomnijmy chóralnie, jak brzmi pierwsza zasada esowej pielęgnacji w lecie -
żeby tylko nie śmierdzieć! 
Takoż przedstawiam Wam mini denko ostatniego dnia wakacji :)

Jak już niejednokrotnie wspominałam kocham długie kąpiele..nie wyobrażam sobie innego zakończenia dnia..Pory roku różni jedynie ..temperatura wody. Nie przepadam za Orginal Source..tzn...krzywdy mi nie robią ale uważam je za mocno przereklamowane. Kolorowy etykiety i ładne zapachy mamią nasze zmysły nie dając w zamian nic szczególnego.
Niemniej zapachy: pomrańczy z imbirem oraz maliny z wanilią całkiem sympatycznie uprzyjemniały mi letnie kąpiele..zapachy były w sam raz.
Z kolei, żel pod prysznic o szumnej nazwie "brytyjskiej" truskawki zupełnie nie sprostał moim oczekiwaniom.. Sama chemia, wogóle nie czułam nut owocowych. Nie wiem jak pachnie brytyjska truskawka ale mam nadzieję, że jednak nie świeci w ciemnościach od nadmiaru chemii;)


Po aromatycznej, acz lekko wysuszającej kąpieli konieczne było pomazanie się lekkim balsamikiem. W tej roli świetnie sprawdził się :
Balea - Brazil Mango - body lotion. 
Delikatny lotion po pierwsze ładnie pachniał...słodko, owocowo ale nie był duszący. Całkiem dług utrzymywał się na skórze, bez efektu lepienia się. Na dodatek szybko się wchłaniał. Pielęgnacyjnie po prostu delikatnie nawilżał skórę - w moim przypadku akurat tyle ile potrzeba. 
Przyjemniaczek na letnie, parne wieczory.



Poszukując swojej idealnej pielęgnacji trafiłam zarówno na produkt idealny dla mojej cery 
pianka do mycia twarzy - Lavera  (recenzja klik)
jak i kosmetyk, który u mnie się nie do końca sprawdził   - jak to było w przypadku wody kwiatowej (recenzja tutaj) 



Zdenkowanie kosmetyku do włosów to dla mnie powód do pewnego rodzaju "dumy" (a fanfar na pewno;).
Marion, Nature Therapy, Ocet Z Malin & Koktajl Owocowy, Spray regenerujący włosy
Plus za: ładny zapach, nie obciążanie włosów i ułatwianie rozczesywania.
Minus za: wszystko inne a w zasadzie wszystkiego brak. Huheuehee - szczerze - używałam go wyłącznie w celach pomocniczych do rozczesywania właśnie. Obietnic swych szumnych - czyli generalnie regeneracji nie spełnił. Spokojnie można się bez niego obejść ale jak się go już ma to się zużyje ;)



W kryzysowej sytuacji (zabrało deo) kupiłam tanioszkowatą Isanę i powiem szczerze, że byłam całkiem zadowolona - zabezpieczyła przed tym co miała..Nie wypowiadam się na temat jej składu itp - wiadomo;) Niemniej sucha pacha, przez cały dzień  i przyjemny, nieco "pudrowy" zapach, sprawiły, że nie mam zastrzeżeń.
Próbaski, jak to próbaski. Alva zwyczajowo śmierdziała czymś trudnym do określenia, figowy krem do twarzy pachniał ładnie ale na pewno nie figami ;) sephorowy krem pachniał perfumami, tak mocno, że aż oczy lekko łzawiły a malinowa kostka do kąpieli Yves Rocher pachniała soczyście ale nie robiła piany :)


Koniec...
Nareszcie jesień !!! :))
Jak Wasze ostatnie letnie denko?
W lecie zwykle zużywacie więcej kosmetyków, czy tak jak ja ograniczacie się do absolutnego minimum?
Miałyście któryś z tych kosmetyków, może macie inne zdanie na jego temat?
Lubicie OS ? A jeśli tak to jaki zapach najbardziej?

88 komentarzy:

  1. Ja zeszłej zimy skusiłam się na żel OS - był strasznie niewydajny, fakt, ładnie pachniał, ale tylko w opakowaniu. Produktu z Marion nie miałam, ale mam ocet z malin Yves Rocher, który leży bo nie mogę go używać, wali.

    Widzę, że nie tylko ja dzisiaj pokazuję śmieci. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hheh Kasik - musimy kiedyś przysiąść i sporządzić listę największych smrodów ever heehhee LOOL:)
      Ten ładnie pachniał w buteleczce, natomiast na włosach wogóle nie było go czuć:)

      Usuń
  2. Jutro wracam do domu i zabieram się za denko. Ciekewa jestem co kryje torba na dnie szafy. Każdorazowo mnie zaskakuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda?:) mnie też zaskakuje ...nierzadko z różnym skutkiem szczerze mówiąc heheh:D

      Usuń
  3. Żeli OS jeszcze nie miałam, ale jakoś niespecjalnie mnie kuszą.
    Może tylko wersja czekolada+pomarańcza :)

    Moje denko już widziałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Bo one Anetko takie niespecjalne właśnie są ;)

      Usuń
  4. to samo myślę o orginal source :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Cieszę się, że nie jestem osamotniona w tej opinii :)

      Usuń
  5. nic nie miałam :) spray do włosów bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam nadzieję, jutro, albo pojutrze dodam moje denko :))

    D.

    OdpowiedzUsuń
  7. też uważam iż OS są przereklamowane. Ach ta Balea, tak mnie kusi a jeszcze nic nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balea, nie jestem eksperymentem co prawda ale śmiało mogę stwierdzić, że ma w swojej ofercie zarówno hity, jak i szmiry :)

      Usuń
  8. żele musiały ładnie pachnieć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz tej "brytyjskiej" truskawki, to tak zapachy były przyjemnne :)

      Usuń
  9. ja miałam os cytrynowy i jak dla mnie to tylko ładny zapach, nie skuszę się więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. OSy sa przereklamowane. Mialam 2 i ani to wydajne ani wygodne w uzyciu. Teraz na te produkty nawet nie spogladam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie..jeszcze te buteleczki ...nieszczelne i niewygodne w użyciu ...lipka

      Usuń
  11. Mam w swoich zapasach ten baslamik z Balea :) obecnie używam o zapachu ananasa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ananasik też na pewno bardzo ładnie musi pachnieć :)

      Usuń
  12. Miałam kiedyś z Isany antyperspirant i również byłam z niego zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  13. generalnie nie mam nic do OS, ale pewne zapachy wolę bardziej od innych.

    a brytyjska truskawka pachnie jak truskawka. zapewniam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie - ten Os nie ma nic wspólnego z truskawką :)

      Usuń
    2. tego OS nie wąchałam. brytyjskie truskawki za to tak. są o wiele smaczniejsze od hiszpańskich :]

      Usuń
  14. OS jest dziwną firmą. Nie mam z nimi dobrych doświadczeń. Żel podrażnił moją skórę. Mimo wszystko, kiedy rzucają coś w biedronce, to zawsze oglądam, oglądam i zastanawiam się, czy kupić. To pewnie przez te specyficzne opakowania, szatę graficzną, kolory i zapachy. Na szczęście nigdy nie skusiłam się na nic w promocji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anne, doskonale CIę rozumiem - dokładnie tak samo reaguję..wiem, że to nic dobrego a i tak w Biedronce kupiłam sobie te płyny do kąpieli :)

      Usuń
  15. ten lotion Balea mnie zaciekawił...choć lato już praktycznie za nami może jeszcze się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam że letni - bo delikatny, subtelny i szybko się wchłania..nawilżanie jest takżę dość delikatne:)

      Usuń
  16. Nic z tych rzeczy nie miałam..
    _________________________________
    alekssandrasssss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. żeby się wszyscy tej zasady stosowali świat byłby przyjemniejszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe - w autobusach na pewno byśmy odczuli jej skutki :D

      Usuń
  18. No więc jeśli chodzi o Original Source, to też zabiła mnie chemią ich truskawka brrrrrrrr, za to malina z wanilią to dla mnie poezja - płynem do kąpieli fajnie mi się myło pod prysznicem i uważam, że ich malina... to dopiero niezła truskawka! :)

    Z Balei mam mango żel pod prysznic (właśnie używam) i też mi się zapach bardzo podoba, taki słodki, jak syrop do picia z wodą. Zaczęłam też niedawno psikać się maliną Marion - nie burz mojego świata! wierzę, że zamyka te cholerne łuski :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę razy musiałam się w myślach przywołać do porządku i przypomnieć sobie, że jednak to płyn do kąpieli a nie jogurt waniliowo - malinowy :)
      Aaaa okej - zamyka, zamyka łuski (zapomniałam napisać :D:D:D:D) - ciekawe swoją drogą jak to się sprawdza :D
      A wiesz, lotionek nie był zbyt słodki :)

      Usuń
    2. zapytaj włosomaniaczkę jakąś, jak się sprawdza, czy łuski grzecznie się domknęły, a potem daj mi znać :D. w teorii włosy mają być gładkie i nie stawiać oporu, jak po nich przejeżdżasz (pod włos?), ale od kiedy blogowe specjalistki zabiły mnie tekstami w stylu "moje włosy dają mi znać, kiedy potrzebują protein", to... wiem, że nic nie wiem :>

      Usuń
  19. Miałam waniliowo truskawkowego OS i zakochałam się w jego zapachu, ale tylko w butelce, potem w wannie już go prawie nie czułam no i szybko się kończył.
    Muszę zapytać jakiegoś Angola czy spotkał gdzieś fosforyzujące truskawki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, pachnie tylko w buteleczce i wtedy kiedy go się leje do wody ..potem już nie
      hhuehuehuhehueeaaa - i niech zrobi zdjecia w nocy :))

      Usuń
  20. mam chęć na żele OS, w końcu muszę jakiś nabyć:), balsamik Balea fajny , pięknie pachnię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też uwiódł delikatnym, subtelnym zapachem na pograniczu słodkości i rzeźkich owocków:)

      Usuń
  21. miałam żel OS, ale oprócz pięknego zapachu jakoś mnie nie zachwyca, raczej do nich nie wrócę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie przepadam - ale mam tzw dziwną relację - niby nie, zapieram się i wogóle jestem na nie - ale czasem mnie omamią :)

      Usuń
  22. też jestem zawiedziona działaniem tego octu malinowego z Mariona, po tylu zachwytach spodziewałam się czegoś lepszego,a tu klops. Nawet go jeszcze nie zużyłam do końca.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja muszę się zebrać do napisania denka, ale mi się nie chce :) Chętnie bym przygarnęła ten balsam mango z Balei, ale jak byłam w DM to nie było :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ECh zazdroszczę wizyty w DM :) nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak ja bym się tam zachowywała :)
      Ten lotionek chyba był limitowany:)

      Usuń
  24. Ja jeszcze nawet nigdy nie stosowałam OS, więc nie wiem, ale jakoś, nie są dla mnie tak bardzo kuszące :)
    Innych cudeniek też nie znam.
    Dla mnie letnie pielęgnacja niczym w zasadzie nie różni się od tej " zimowej ", pod względem stosowanych kosmetyków, ograniczam jedynie ilość kosmetyków do makijażu, czasem w ogóle bez niego jestem, wybieram też lżejsze konsystencje kosmetyków do pielęgnacji twarzy i ciała :)
    Miłego dzionka Kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się można powiedzieć "przejechałam" - bo wymyśliłam sobie letnią odmianę z akcentem na bardziej naturalne;) i niekoniecznie sobie pomogłam:)
      Wiesz Taniczko, że ja się wogole nie maluję - zero:) od niedawna powróciłam do tuszu hehee:)

      Usuń
  25. bardzo pokaźne denko jak na Twój wakacyjny nieśmierdzący projekt pielęgnacyjny (uwielbiam takie podejście do życia) :)
    nie miałam okazji z OS ani żadnym innym cudakiem które zużyłaś :)
    a nie, sorki- miałam balsam kokosowy Balea od Ciebie :*
    u mnie sprawdził się bardzo podobnie- delikatnie miło pachniał i tak samo delikatnie nawilżał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda?...też byłam zaskoczona kiedy ostatniego zajrzałam do "denkowej torebuni" :)
      tak - właśnie taki delikutaśne :)

      Usuń
    2. czas spojrzeć do mojej denkowej torby :D

      Usuń
  26. OS nie lubię i nawet zapachy mnie nie kuszą ;) Też się cieszę na jesień :)

    OdpowiedzUsuń
  27. ładnie Ci poszło :) ja nie rozumie zachwytów OS.. nie miałam co prawda ich płynów, ale miałam mydła i były bardzo średnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem - też zupełnie bez szaleństw :)

      Usuń
    2. cieszę się więc, że się ze mną zgadzasz :D

      Usuń
  28. w OS na wstępie mi się nie podoba opakowanie i nie mam zamiaru kupować, dziwne? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie to dla mnie najmniejszy problem..ale fakt, nie należy do szczególnie wygodnych ;)

      Usuń
  29. OS też mnie zdziwił, niestety nie pozytywnie bo nie widzę w tych żelach nic ciekawego...
    Ocet do włosów Marion mam - i jak mi się przypomni to używam ale szału nie ma. Gratuluję denka Gosiek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje też jest superowo :) lato ładnie się zamknęło w koszu na śmieci :)

      Usuń
  30. OS nie używałam, więc pewnie kiedyś się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  31. OS-y uwielbiam, dla mnie truskaweczka była boska :D
    A co do tego sprayu Marion...BUBEL. U mnie nie dawało żadnych efektów, nawet nie pomagało rozczesać włosów, jedynie ładnie pachniało i to by było na tyle :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrz - mamy różne doświadczenia - to dowodzi jak różni jesteśmy i jak bardzo są subiektywne nasze oceny:)

      Usuń
  32. gdzie dorwałas Mariona??? chce go dla zapachu :D od razu wiedzialam, ze to szwindel z tą regeneracja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na allegro z rok temu :) tiaa ale suma sumarum nie był AŻ taki zły - bo go nie spuściłam w kibelku a dzielnie zdenkowałam:)

      Usuń
  33. Jeszcze nigdy, podkreślam nigdy nie miałam OS w swojej łazience :) Zamierzam je wypróbować, ale póki co się na to nie zabiera.
    Nie ogarniam jakim cudem moje denko jest zawsze tak minimalne. Zawsze zużyję mniej kosmetyków niż ktokolwiek z blogosfery. Może to jednak dobrze? :)
    Uwielbiam Twoją szczerość i dosadność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o Os-y to naprawdę często są w promocyjnych cenach w Biedronkach :)
      Heh - dzięki ;)
      Ty wiesz, że ja zawsze mam lekkiego pietra, że nic w torbę denkową nie wsadzę :D nie wiem, czy to normalne ;)

      Usuń
  34. niezle denko-moje tez czeka, az zrobie zdjecia:)) OS to nic dobrego moim zdaniem, ale od czasu do czasu - ostatnio rzadko uff! gosci w naszej lazience:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób, zrób...denka zawsze lubię najbardziej :)

      Usuń
  35. Fajne denko i przyjemnie opisane :) Też uważam, że kosmetyki z OS są przereklamowane.

    OdpowiedzUsuń
  36. Witam cieplutko, że ja Cię wcześniej nie czytałam..., ale nic to, nadrabiam zaległości, lepiej póżno, niż wcale :) Zajrzałam, przeczytałam kilka wersów Twojego posta " Przypomnijmy chóralnie, jak brzmi pierwsza zasada esowej pielęgnacji w lecie -
    żeby tylko nie śmierdzieć! " i przepadłam :D Masz mnie całą, z pazuryrami i kopytami włącznie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :) witaj w oparach czarnego humoru :D

      Usuń
  37. Oj nie lubię OS - dla mnie toto jak piszesz - przereklamowane i wszystkie zapachy są sztuczne...
    Za to ten balsamik miałam i lubiłam - zapachowo był świetny, mam teraz żel o tym zapachu pod prysznicem, a i nawilżał wystarczająco i bez tłustej warstwy :)

    a hasło "żeby tylko nie śmierdzieć" powinno wisieć w każdym autobusie / tramwaju / busie / pociągu itd ;) Może ludzie zaczęłiby się myć wtedy... albo choć dezodorantu używać... bo niestety w dzisiejszych czasach to wciąż dobro deficytowe :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie powiem - zapachy to akurat mi podpasowały - maliny z wanilią miałam ochotę się napić :D
      Pamiętam :* Śmiałyśmy się, że pędzlujemy się jednym balsamem - tylko Ty wcześniej skończyłaś ode mnie :) na pewno ktoś CI pomagał - przyznaj się bez bicia;)
      Zgadzam się - oddam hasło za free dla dobra społeczeństwa i swojego oczywiście hehehe

      Usuń
  38. Nie miałam płynów do kąpieli z OS, ale żele tak. Uwielbiam je mimo marnej wydajności. Do tej pory najbardziej spodobała mi się wersja limonkowa, choć dla niektórych może śmierdzieć środkiem do WC XD Dla mnie był to jednak przyjemniaczek, który orzeźwiał, a dodatkowo nawilżał;) Najbardziej nie polubiłam się natomiast z maliną:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Limonkowy zapach węszyłam jedynie w próbaskach, tak więc trudno mi cokolwiek sobie przypomnieć :)

      Usuń
  39. Malinki od Marion też nie za wiele mi na włosach robią ale tak cudnie pachną, że używam ich tylko dlatego :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Bardzo lubię OS. Trafiają w moje potrzeby :) Mają spory wybór pośród zapachów do tego to rodzaj produktu, który zużywam migiem więc nie wydaję majątku :) Spełniają podstawową rolę, czyli dobrze myją, nie wysuszają i mają świetne zapachy. Więcej mi nie trzeba. Żel czy płyn do kąpieli to nie perfumy.

    Moim włosom bardzo służy ta seria Marion, nawet udało mi się namierzyć ją w UK i kupię jak tylko pozbędę się paskudniej płukanki octowej z YR. Pierwsze opakowanie było super, ale z każdym kolejnym coraz gorzej. Nie wiem skąd taka rozbieżność?!

    U mnie pora roku nie wpływa na ilość zużywanych kosmetyków, albo inaczej- nie zwracam na to uwagi bo najzwyczajniej nie ma to dla mnie znaczenia :P Ja lubię używać i celebrować te chwile. Nie mam problemu z zaleganiem jakiś tam produktów. Może dlatego, że wszystko "idzie" na bieżąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nie dziwi mnie ta różnica - wiele razy spotkałam się już z takim czymś,że pierwszy produkt wypuszczany świeżo na rynek - był bardzo dobry a następne już zupełnie z innej bajki.
      Ja widzisz jednak za Os nie przepadam, mimo wszystko - fajnie, że u Ciebie się sprawdzają ;)
      Ja mam problem z zaleganiem, zdecydowanie..a lato jest praktycznie dla mnie równoznaczne - z mydłem, dezodorantem i delikatnymi mgiełkami :)

      Usuń
  41. Co do Original Source, kupuję tylko i wyłącznie ze wzgledu na zapachy :0 mi tam się podobają i nawet glutowata konsystencja mi nie przeszkadza :) Opakowania jak dla mnie są brzydkie i gdyby nie blogi w życiu nie zwróciłabym na te żele uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było odwrotnie - skusiły mnie opakowania :) nie wiem dlaczego - dzisiaj nie potrafiłabym uzasadnić :)

      Usuń
  42. miałam ten spray z mariona i nawet lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) może u CIebie sprawował się lepiej - wiem, że jest wiele odmiennych opinii o nim:)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger