9/03/2013

Błotko z najniższego punktu ziemi

Z błota powstałeś i w błoto się zamienisz....hmm...to nie tak chyba szło...:)

Jeśli głębiej się zastanowić, to powiedzenie ma w sobie więcej prawdy niż bajki o księżniczkach na białych koniach :D...hmm znowu coś pomieszałam;)

W każdym razie - przynajmniej w moim przypadku - łatwiej mi sobie wyobrazić siebie taplającą się w błotku, niż jako boginię wynurzającą się zgrabnie i powabnie z piany:)

O błotku rzecz zatem...dokładniej o błotku Morza Martwego..(czy Was też dziwnie intryguje ta nazwa?) ;)





Ahava - łagodny peeling do ciała - jest przeznaczony dla każdego typu skóry wrażliwej. Zawiera unikatowe połączenie stężonych minerałów Morza Martwego. Wzbogacony naturalnym błotem również pochodzących ze wspomnianego morza oraz delikatnymi ziarenkami lawy.
Nawilżający scrub do ciała, zapewnia delikatny peeling, bez podrażnień.
Nie zawiera SLS/SLES.
Nie zawiera parabenów.

Skład dla chcących wiedzieć więcej:


Moja opinia:
Peeling zamknięty jest w dość miękkiej i plastycznej tubie. Cały design kosmetyków Ahava urzeka mnie swoją prostotą i elegancją. Stonowane, ciepłe kolory beżu i brązu - wyróżniają się wśród mojej łazienkowej pstrokacizny:) 


Ciekawą sprawą jest konsystencja scrubu.. W swoej zbitej formie błotko ma postać sinawą w z widocznymi brązowymi kuleczkami - lawy. Zapach powiedzmy jest charakterystyczny, trochę taki "ziemisty" - według mnie tak pachnie ziemia kwiatków, która jest świeżo podlana. Nie jest to bynajmniej aromat odpychający...



W zetknięciu ze skórą kosmetyk przechodzi swego rodzaju transformację... Po pierwsze bardzo ładnie się rozprowadza na skórze, efektu błotnej kąpieli brak;) Zapach nagle staje się rześki i przyjemny..pachnie ...świeżością :) 



Widoczne ziarna lawy bardzo przyjemnie masują, po chwili przyjmując rolę pierwszoplanową. Przyjmując że kropla drąży kamień nie siłą a częstym padaniem, to te maluchy są tego doskonałym potwierdzeniem, byłam pozytywnie zaskoczona końcowym efektem "srcrubowania", ponieważ szczerze mówiąc nie spodziewałam się żadnej siły tarcia.


Tutaj nasuwa się kolejna mądrość życiowa, że nie można oceniach po rozmiarze...przynajmniej kosmetyków.
Po ponad miesięcznym używaniu stwierdzam, co następuje: 
Ahava - łagodny peeling do ciała jest przede wszystkim bardzo wydajnym kosmetykiem, wygodna aplikacja  nie nastręcza żadnych problemów z używaniem. Scrub łatwo nawiązał przyjaźń z moim ciałem, dość zbita konsystencja, w trakcie używania okazała się być wygodna i plastyczna. Niekłamaną przyjemnością był także masaż drobinkami lawy, które mimo swych mikrych rozmiarów, spisały się wyśmienicie. Efektem końcowym jest wyraźnie wygładzone ciało. W odróżnieniu od scrubów najeżonych parafiną (często na drugim miejscu w składzie, tuż za wodą - pewno niedługo zdyskwalifikuje i wodę ) po użyciu nie ma tutaj mowy o tłustej warstwie - skóra jest oczyszczona i bardzo dobrze nawilżona. Powiem Wam, że gdybym miała porównać efekt po zabiegach Ahavą z czymś co sprawia, że moje ciało jest jednocześnie oczyszczone i nawilżone aż po czubki komórek, to jest to domowy peeling kawowy...(jest jednak o wiele, wiele bardziej szybki i łatwiejszy w użyciu:)
Jest tylko jedno ale..
Dla mnie to kosmetyk luksusowy - jego cena to 118 zł/200 ml = ale jedno powiem - cena warta jakości w tym przypadku, bo nie zawsze to idzie w parze.
Moje ciało jest wdzięczne za możliwość obcowania z tak ciekawym kosmetykiem. To moje pierwsze doświadczenie z AHAVA - jestem ciekawa innych produktów, o których można poczytać na stronie autoryzowanego przedstawiciela firmy InfoPlus Sp. z o.o. klik


Znacie kosmetyki Ahava? 
Używałyście kiedyś błotnych peelingów? jakie są Wasze doświadczenia?

65 komentarzy:

  1. Ja nie chcę się w błoto zamienić :D
    A sam produkt bardzo ciekawy - konsystencja fajnie wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) po zastanowieniu jednak ja też nie heheh;)
      Tak, konsystencja jest bardzo ciekawa, szczególnie różnica - przed i po zetknięciu z ciałem:)

      Usuń
  2. Znamy, znamy i kochamy :) To jedna z tych marek, które po prostu uwielbiam i już :)
    Cieszę się, że nie tylko ja potrafiłam się zakochać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie:) rozkochanie można powiedzieć od pierwszej kuleczki lawy ;) Dziękuję :*

      Usuń
  3. Ojej, recenzja jest zachęcająca-bardzo lubię dobrze ścierające scruby, które oprócz dobrego tarcia jednocześnie nie podrażniają skóry :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam że o czymś zapomniałam napisać - właśnie o tym Nuneczko :) dokładnie tak - dobre tarcie bez żadnych podrażnień :)

      Usuń
  4. czytam sobie radośnie, czytam i myslę że ja wole peelingi w pudełkach bo wyciskanie ich z tubek mnie drazni, czytam czytam czytam skupic się nie mogę, widze słowo luksusowy, skupiam się widzę 118 --> chwila zastanowienie czy Gosia się nie machneła i dwa razy 1 nie nacisła? ale nieee.... także w tym momencie zakonczyłam czytać. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D :* Ja lubię peelingi w obu formach - owszem lubię solidne, niemal mosiężne pudełka (które się ładnie prezentują na półce;) ale uważam, że tuby są poręczniejsze:)
      Wiesz, może pamiętasz mój jagodowy peeling w plastikowym opakowaniu a la kubek po lodach - brzydzę się tam wkładam palce..nie lubię mieszać w plastikowych kubaskach :D takie przemyślenie mam..Tubka jest bardziej higieniczna - bo nie mam ochoty bawić się w jakieś pacynki czy co tam :)
      Fakt, cena spora ale porządna jakoś nie żadne parafinum pitum pitum ;)

      Usuń
    2. hahahaha parafinum pitum pitum <3 ostatnio przejrzałam wszystkie peelingi cukrowe i solne w Hebe. Każdy dosłownie każdy był oparty na parafinie ;P

      Usuń
    3. prafina jest tania to i lubia ja pakować w pudełeczka ;)

      Usuń
  5. uwielbiam peelingi i do ciała i do twarzy:) cenat tego wysoka, ale jak działa jak ma działać to wart tej ceny:) podoba mi się:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam dokładnie tak samo - nierzadko wydaje się mnóstwo kasy na kosmetyki, które finalnie nie przynoszą satysfakcji :)
      Ja też należę do peelingoholików :)

      Usuń
  6. nie znam tej firmy, ale skład mi się podoba i ma takie minimalistyczne, ale piękne opakowanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na składach się nie znam szczerze mówiąc - wypatruję tylko tej nieszczęsnej parafiny - bo mi wybitnie nie służy:)
      Opakowania zdecydowanie podbiły moje serducho :)

      Usuń
  7. a ja czytam i czytam i pod nosem wyobrażam sobie zapach tego peelingu! Myślę, że to mój zapach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę - znając Twoje upodobania do rześkich, świeżych kosmetyków :)

      Usuń
  8. brzmi ogromnie ciekawie i zachęcająco. muszę jeszcze tylko zacząć na tyle zarabiać, żeby pozwolić sobie na taki kosmetyk bez wyrzutów sumienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Simply - nie nadaje się dla dzieci poniżej 3 roku (pisało na etykiecie) zastanawiałam się czy to dopisywać - bo szczerze wątpię czy ktokolwiek wpadnie na pomysł, żeby peelingować bobaska..ale Wiesz...już mnie chyba nic nie zdziwi :))

      Usuń
    2. wow, mnie zdziwiło. bobaski nie potrzebują peelingowania przecież. mają cudną skórę.
      jak ze wszystkim - mniej znaczy więcej. przygotowałam kosmetyczny zestaw startowy dla swojego bobaska i zawiera on tylko płyn do kąpieli, szampon, oliwkę i krem na pupkę :)

      Usuń
    3. No pewnie - cudną i pachnącą tak niesamowicie - prawda? nie ma piękniejszego zapachu, podobnież ;) opowiesz mi jak już będziesz mieć swojego małego różowego berbecia :) dobrze? :*
      Simply - podobno rewelacyjnie kąpać dzieciaczka w jakiś ziołach - tylko nie pamiętam jakich :( i ...krochmalu - tak słyszałam - bo ja się absolutnie nie znam:)

      Usuń
    4. opowiem :) choć nie wiem, czy Viki będzie różowa, bo tatuś jest Mulatem. dziecko może mieć ciemniejszą karnację ;)

      a wiesz, z ziołami to trzeba ostrożnie. mogą uczulać...

      Usuń
  9. NIe znam firmy ale bardzo ciekawe są ich kosmetyki :)Kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ahh błotko coraz bardziej mnie kusi, w różnych formach (w sensie kosmetycznym) :D cena nieco zwalająca z nóg, moooże kiedyś...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre błotko nie jest złe ;)) też nabrałam ochoty żeby wysmarować sobie twarz:D

      Usuń
  11. spełniłaś jedno z moich marzeń :)
    już od jakiegoś czasu mam ochotę na coś z AHAVA
    czytaąc Twoją recenzję czuję się jakbym sama używała tego peelingu ;) i skórę mam jakby gładszą :D lol
    buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam takie wynalazki w formie błotka. A że do tego uwielbiam też wszystko co związane z morzem, to niejako jeszcze bardziej jestem nastawiona pozytywnie do tego peelingu. No tak szkoda tylko że cena rozłożyła mnie troszkę na łopatki, ale tak to już bywa z luksusowymi kosmetykami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie - dobre skojarzenie - uwielbiam siedzieć w tym morskim błotku - mówiłam już, że mam coś ze świnki (nawet całkiem sporo :D)

      Usuń
  13. Ale fajny! Owszem cena wysoka, ale kosmetyki Ahava są naprawdę warte swojej ceny, stosowanie ich to czysta przyjemność, a i na efekty długo czekać nie trzeba ;)
    Chętnie wypróbuję :)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą w 100% - są naprawdę warte swojej ceny :)
      Buziale :*

      Usuń
  14. nie słyszałam o tej firmie.. Ale już mi się podoba :)) blotko w sensie, i mam na nie chęć :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny musi byc ten peeling, ale z większą ochota wypróbuje peeling kawowy, cały czas o nim myslę i zapominam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling kawowy jest świetny ale ja jestem strasznym leniwcem :0

      Usuń
  16. muszę przyznać ze nie znam firmy ale te drobinki wyglądają bardzo fajnie , muszę zajrzeć co ta firma tam jeszcze ma do zaoferowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ma całą armię cudnych kosmetyków..też bym chciała poznać się z wieloma bliżej :)

      Usuń
  17. Ziarenkami lawy się jeszcze nie peelingowałam :D Całość brzmi na tyle dobrze, że miałabym ochotę go wypróbować na sobie :) Ahava jest bodaj dostępna w Superpharm, więc przy okazji zajrzę, co tam jeszcze oferują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie - tak, dokładnie - u mnie (w Lublinie) nie ma Superpharmu ale będę niedługo w W-wie - więc sobie popatrzę :) może akurat jakieś promo będzie :)

      Usuń
    2. Też właśnie kojarzyłam tę firmę z SuperPharmu ;P

      Usuń
  18. Podoba mi się jego kolor i konsystencja.
    Cena, zdecydowanie mniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi mieć jakąś wadę, żeby był prawdziwy ;) ideały nie istnieją LoL:)

      Usuń
  19. Ahavy nie znam, ale ostatnio przyglądałam się ich kosmetykom w SP. Wydają się być bardzo ciekawe, może kiedyś... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) też się poprzyglądam...ciekawe co z tego wyniknie ;)

      Usuń
  20. Błotko uwielbiam w każdej postaci, a ten kosmetyk wydał mi się bardzo zachecający. Muszę przyjrzeć się bliżej tej marce.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam nic od nich choć o firmie słyszałam, żadnego błotka też nie używałam :P Zobaczymy, może kiedyś coś trafi w moje łapki podobnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy trafi, to poproszę o podzielenie się wrażeniami :)

      Usuń
  22. Nie znam tej firmy, ale Twoje recenzja zachęca do bliższego spotkania z tym produktem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) TO mój pierwszy kontakt z tą marką i powiem, że mam ochotę na dalsze eksperymenty :)

      Usuń
  23. Czytam, czytam i myślę sobie - zdzierak miodzio (a może błotko ^^) :D Musi zasilić szeregi moich kąpielowych wspomagaczy. Schodzę do ceny i stwierdzam, że jednak zostanę przy Joannie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe - może kiedyś trafi się super - hiper promocja - miejmy nadzieję ;)

      Usuń
  24. Nie pogardziłabym takim scrubem:) Na szczęście niewielkim nakładem sił można stworzyć jego domowy odpowiednik. Rossmann oferuje 500 g błota z Morza Martwego. Jeśli połączymy je z ulubionym olejem i olejkiem eterycznym, możemy uzyskać ciekawy peeling:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj tak, intrygowała mnie nazwa do tego stopnia, że z firmy z półproduktami zamówiłam sobie swego czasu "czyste" błoto z MM. Podrażniało mnie za każdym razem kiedy je aplikowałam, obojętne czy na minutę, czy na 10... Potem stosowałam tylko w strefie T, ale i tam mnie zaczęło podrażniać... Chyba czas je wyrzucić ;) Tak więc z błotem w kosmetykach nie chcę już mieć do czynienia...
    Za to glinki lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błotko ewidentnie nie dla Ciebie ;) Bywa - wyrzuć - nie rób sobie kuku nie ;)
      Wiesz, że ja jeszcze hmm nie tego..tzn..nie miałam - fałsz - mam nawet kilka rodzajów - nawet z kilku stron świata ale jeszcze się nie odważyłam użyć glinki;)

      Usuń
    2. Glinki są super! Spróbuj koniecznie! Jeśli masz czarną, to ona jest superowa do miszanej cery jak nasze :D

      Usuń
  26. u lalala to coś stworzone dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) W takim razie - nie możesz pozostać obojętna ;)

      Usuń
  27. Kręcę się wokół tej firmy od dawna, ale jakoś brakuje mi przekonania :P No i jednak wybieram peelingi/scruby w pudełkach. Nie lubię opakowania w tubie.
    Cena nie jest aż tak bardzo wygórowana, lecz jak mam wydać tego typu kwotę to postawię na Phenome/Collistara finalnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :)
      Mnie z kolei bardzo kręci ten słynny Collistar :)

      Usuń
  28. Ooooooo muszę go mieć! <3

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam Ciebie oraz Twoich czytelników do udziału w konkursie na moim blogu. Konkurs kończy się już dziś, liczba zgłoszeń nieduża, zatem szansa na zgarnięcie zestawu kosmetyków ogromna :-*

    OdpowiedzUsuń
  29. Ahava to marka, która bardzo mnie intryguje, bardzo, bardzo!
    czuję, że moja tłusta cera polubiłaby ich maseczki i kremy

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger