7/31/2013

Naturalne rozczarowane


Mogę śmiało powiedzieć, że z naturalną pielęgnacją jest mi nie do końca po drodze.
Więcej, są kosmetyki, które potrafią narobić więcej krzywdy niż pożytku..
Takim właśnie przykładem jest:

Neobio Natural Cosmetics, Facial Care, Cherry Blossom, Nachtcreme (Krem na noc z kwiatem wiśni).



Podobnież krem ma za zadanie: rewitalizować i odświeżyć suchą skórę dzięki zawartości wyciągu z kwiatów wisni oraz olejku z nasion moreli, co w konsekwencji miało się przełożyć na rozświetloną i wypoczętą cerę..


Skład -kopiuję z Wizażu:
Aqua (Water), Squalane, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Glycerin, Sorbitan Stearate, Glycine Soja (Soybean) Oil*, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Cetyl Alcohol, Cocoglycerides, Parfum (Essential Oils), Glyceryl Stearate Citrate, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil*, Sorbitol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Oleate Citrate, Sucrose Cocoate, Prunus Avium (Sweet Cherry) Flower Extrakt, Pyrus Cydonia Seed Extract, Lilium Candidum Flower Extract*, Prunus Cerasus (Bitter Cherry) Fruit Extract, Xanthan Gum, Magnesium Aluminum Silicate, Caprylic/Capric Triglyceride, Maltodextrin, Potassium Sorbate, Sodium Lactate, Lactic Acid, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Tocopherol, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Limonene, Geraniol, Linalool, Coumarin, Citral, Farnesol


Moja opinia:
Po pierwsze od razu mówię, że jestem na nie. Subiektywnie mi ten krem po prostu zaszkodził. Obcowanie z nim to pasmo udręki...skończy na stopach lub Maminych rękach (jak JEJ nie zaszkodzi)
Rozczarowanie przyszło już na samym początku, kiedy otworzyłam tekturowe pudełeczko (znou Bella zjadła, wybaczcie) i moim oczom ukazał się ciekawy formą, co prawda ale maksymalnie ordynarny, plastikowy słoiczek. Za tą cenę (50 ml - 50 zł)  spodziewałam się czegoś odrobinę bardziej wyrafinowanego..



Druga błyskawiczna konotacja - zapach...Nie ukrywam, że skusiłam się tą obietnicą "cherry blossom"..Miałam nadzieję na przyjemną dla nosa aromaterapię. NIC bardziej mylnego - ten krem pachnie jak stara Pani Walewska albo te wszystkie kremy, którymi smarowały się Wasze ciotki i czułyście ten zjełczały smrodek długo po tym jak skradały ci całusy...brrr..
No ale żeby nie było...jestem odważna...myślę sobie..naturalny...widać musi smrodkować...
No nic..działamy..
Po raz kolejny twierdzę, że człowiek winien słuchać swojej natury - i działać w myśl prostej zasady: śmierdzi to won. Aleee
No właśnie to aleee kosztowało mnie sporo, bo przez parę tygodni walczyłam z wielkimi, ogromnymi jak kratery wulkanu pryszczami.. Nigdy takich nie miałam - nawet za dzieciaka..
Krem okrutnie mnie zapychał to po pierwsze...Być może okazał się być za tłusty dla mojej skóry, ponieważ faktycznie konsystencja jest bardzo treściwa..
Oprócz niezwykłej "urody" pryszczy na cerze a właściwie pod nią, pojawiły się bolesne gule oraz zaobserwowałam wzmożoną aktywnością naczynek.
Można stwierdzić, że  krem nie jest stworzony dla mnie, może źle dobrany fakt alee..ma u mnie dożywotnią dyskwalifikację za zapach i badziewne opakowanie..


Po tym bolesnym obcowaniu nieco przeszła mi ochota na eksperymentowanie z naturalną pielęgnacją. Więcej szkody niż pożytku w moim przypadku..Można powiedzieć, że obrzydziłam sobie wogóle używanie kremów wszelakich..Po prostu boję się, że znowu wrócą te straszne podskórne gule..,
Letnia pielęgnacja okazuje się niewypałem - w niedalekiej przyszłości pokażę równie smrodliwą wodę chabrową.

Znacie firmę Neobio?
Czy wszystkie kosmetyki naturalne muszą tak strasznie śmierdzieć :D


65 komentarzy:

  1. Powiem ci, że to wszystko kwestia przyzwyczajenia. Kiedyś jak napiłam się takiego mleka prosto od starej poczciwej mućki to byłam zaskoczona, że dziwnie pachnie i smakuje bo przecież u mnie w domu jeśli już było mleko to łaciate.

    Do kosmetyków bardziej naturalnych już po prostu się przyzwyczaiłam, że nie zawsze pachną tak jak te zapachy uzyskiwane syntetycznie, ale tych podskórnych gul nie wybaczyłabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz w życiu piłam mleko od krowy..śmierdziało okropnie :D
      Dokładnie..jakby działały cuda to może bym przecierpiała a może i nie..jednak wrażliwa na zapachy jestem..
      Jestem też zabetowanym człowiekiem - chociaż kocham wiejskie klimaty ..to raczej na odległość:)

      Usuń
  2. Oj, nieładnie.
    Mój nos jest bardzo wyczulony na zapachy i mam ogromny problem ze stosowaniem czegoś, o paskudnym aromacie.
    A tutaj jeszcze działanie do niczego.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znam tej firmy, wywal do kosza, nawet o stopy w tym przypadku trzeba się bać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz...że grożą mi podskórne gule na piętach...zaczełam się bać;)

      Usuń
  4. Współczuję, bo znam strach po takim niewypale kosmetycznym. Pocieszajmy się, że jutro będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już najgorsze minęło na szczęście...nie uwierzysz..pomógł mi podkład zamiast kremu (przez przypadek zaaplikowany na noc hehe - wysuszył wsio elegancko :))))

      Usuń
  5. Powiem szczerze, że nie znam tej firmy...i chyba lepiej żeby tak pozostało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno nie będę dalej eksperymentować z ich produktami :)

      Usuń
  6. ulala... kolorowo! w takim razie ja też nie byłabym z niego zadowolona... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doooobrze powiedziane - kolorowooo się działoo ehehhee jesień średniowiecza - full colour :))

      Usuń
  7. nigdy sięz tym produktem nie spotkałam

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam tej marki...i po Twojej recenzji nie chcę poznać. Paskudnik jeden!

    OdpowiedzUsuń
  9. współczuję, ja się też kilka razy przejechałam na kosmetykach naturalnych, ale mam też kilku faworytów :-) współczuję podskórnych gul, nienawidzę ich, po niektórych kosmetykach lubią mi wyskoczyć... Od długiego czasu używam sylveco lekki krem brzozowy, choć nie pachnie cudnie, ale też nie śmierdzi i zapach w ogóle się nie utrzymuje :-) Fajny jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bosse ten sylveco - pokładałam wielkie, ogromne nadzieje w nim - wybrałam sobie u Pani Uli ..a tuu zapychanie, syfki..za ciężki..ale wierzę w niego dalej...czeka na zimę w lodówce..:D
      Ale fakt - nie śmierdzi :)

      Usuń
  10. o kurde, ale bubel, współczuje używania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na błędach się uczę ..szkoda że tak dotkliwych :(

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Może lepiej nie zgłębiać tematu..aczkolwiek wiadomo - subiektywna sprawa jak najbardziej :) ale nawet to opakowanie ..sama rozumiesz..badziewiaste mocno jak na tą cenę :)

      Usuń
  12. CHOLERA a pomyśleć ze chciałam kupić krem od nich, tylko że z bawełną -.- nie kupie już

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że się zgrałyśmy - bo nie byłabyś zadowolona - już ja Cię znam trochę :) kaska w błoto a tak to stawiasz browarka Eskom :)

      Usuń
  13. szelma z niego!

    nie znam tej marki...

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam tej firmy, a teraz nawet nie chcę jej poznać ;) moje doświadczenia z pielęgnacją naturalną też są raczej umiarkowanie entuzjastyczne. Nic mi wprawdzie nie zaszkodziło za bardzo, ale też nic mnie nie zachwyciło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem..u mnie coraz więcej porażek na froncie w tym temacie..mimo dobrych chęci..wychodzi straszny syf - dokładnie i w przenośni hehehe:))

      Usuń
  15. Firmy nie znam, gdzie to dorwałaś? :P

    Mnie samej nie do końca po drodze z kosmetykami naturalnymi i nikt mi nie powie, że można się przestawić i będzie super. Skład oraz połączenie składników ma jak najbardziej znaczenie. Dlatego też grzeszę z dobrą chemią i doceniam udane formuły. Wiadomo, że czasami trafi się bubel ALE o dziwo w tradycyjnej półce trafię szybciej niż naturalnej. Bawiłam się w kosmetyki samorobione, kupowałam gotowce z BU/ZSK, bazowałam na Mazidłach i jakoś nic nie zapadło mi w pamięć na tyle bym wróciła. No, może jedynie olejek myjący z BU. Ale jak poznałam olejek Dermalogica i Galenic, to BU idzie w odstawkę. Zużyję tylko zapas i koniec.

    Niestety produkty naturalne rządzą się swoimi prawami :/ odnośnie zapachu. Pamiętam serię Weledy z granatem, napaliłam się na zapach. A potem tragedia. Dobrze, że zaczęłam od miniatur.
    Co więcej, jeżeli sięgam po naturę to w bardziej znanym wydaniu. Staram się unikać obco brzmiących firm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skarbiecnatury --> tam można dorwać te kremy :)

      Usuń
    2. Akurat nie w skarbcu ale w jakimś internetowym sklepie tego typu - nawet nie zapamiętałam - naczytałam się wiele dobreg o NeoBio ..wydawało mi się, że kwiat wiśni MUSI pięknie pachnieć..
      Masz rację - formuła czyni kosmetyk mistrzem w swojej kategorii :)
      Może to klucz powodzenia ...natura w bardziej znanym wydaniu..bo póki co błądzę po manowcach :)

      Usuń
  16. Szczerze współczuję, gdyż znam to wszystko aż za dobrze. Często naturalne kosmetyki zapachem nie zachwycają, ale przynajmniej działają. A przy takich rozczarowaniach na całej linii trudno być chociaż odrobinkę zadowolonym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie...rozczarowanie na całej linii :) nic to - wulkany uśpione póki co :)

      Usuń
  17. Generalnie jestem w stanie produktowi wybaczyć i opakowanie i brzydki zapach i to, że konsystencja może nie zachęcać, ale nie ma mowy, żebym zaakceptowała czy wysypki, czy wysyp ropnych pryszczy/gul.
    Może u Ciebie to reakcja alergiczna, albo faktycznie Cię on pozapychał ale nie ma co, jeśli szkodzi - to trzeba wyrzucić i zapomnieć o nim.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja zwykle już nie zwracam uwagi na "smrodek" naturalnych kosmetyków pod warunkiem, że są to takie nieco ziołowe zapachy, ale stare babcine pomady odrzucają mnie zawsze bardzo skutecznie :P

    Szkoda, że Ci taki syf na twarzy zrobił :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziołowe zapachy nie przeszkadzają mi AŻ tak bardzo - najgorzej takie smrodliwe pomady i dusząca róża - nudzi mnie okrutnie :)

      Usuń
  19. ale bubel i tandetne opakowanie ... mam kilka naturalnych kosmetyków w domu i niestety największy ich minus to zapach .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda :) trzeba postulować bardziej przyjazne zapachy ..Ale wiesz zastanawiam się dlaczego - przecież jest taka masa pięknie pachnących olejków eterycznych czy innych - nie mogą dodawać? nie wiem może to kwestia konserwacji :)

      Usuń
  20. też na razie u mnie bez rewelacji z tymi kosmetykami naturalnymi. doceniam ideę, testuję to i owo, ale szału brak. co do ropnego wysypu, to wydaje mi się, że ostatnio też się tak załatwiłam. w drogeryjnych kremach z masłem shea zakochałam się już dawno temu – np. kakaowy z Isany jest jednym z najlepiej nawilżających kremów jakie znam. zamówiłam więc sobie masło shea solo. do suchych skórek jest fajny, ale raz postanowiłam zrobić dobrze mojej mieszanej cerze i na noc zaaplikowałam masełko na same, wysuszone policzki. w niedługim czasie pojawiły się ropne wypryski i podejrzewam, że to zasługa mojego ukochanego masła. już naprawdę wolę, żeby mądre głowy mieszały te składniki w odpowiednich proporcjach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą w 1000% - po pierwsze idea - chyba właśnie przekonania przerosły moje możliwości i potrzeby cery...Wiesz całą zimę męczyłam się z suchą a nawet bardzo suchą cerą, która teraz zwariowała i nagle okazała się być mieszaną z tendencją do łojotokowej - jestem w kropce bo nie wiem - czy to ja sama wywołałam taki stan rzeczy - złym doborem pielęgnacji, czy to te upały czy zaburzenia hormonale..
      Dziwny ten świat a moja cera jeszcze dziwniejsza hehe:))

      Usuń
    2. ach, no to witaj w klubie potrzaskanych jeśli chodzi o cerę :D ja niedawno wylałam żale u Simply na to – pogubiłam się totalnie z pielęgnacją. miałam cerę mieszaną, ale niezbyt upierdliwą, po prostu tłustawa strefa T i normalne policzki. pojedyncze wypryski od wielkiego dzwonu. jedyny problem był taki, żeby przypudrować odpowiednio to, co się świeci i już było ok. teraz przyszło lato, ja w międzyczasie próbowałam stuningować moją pielęgnację i nie mam już pojęcia, czy to zła pielęgnacja, czy upały, ale nagle mam ociekającą smalcem strefę T i mocno wysuszone policzki (podejrzewam, że policzki to właśnie od kosmetyków, które próbowały się uporać ze słoninką). chciałabym wcisnąć klawisz RESET i zacząć od zera ;)

      Usuń
    3. Kruca fox - Agata :) też bym chciała taki reset właśnie..przed latem nawiększym zmartwieniem były skórki na nosie a teraz... szit na twarzy :D - jestem córką króla Smalca :D a skórki na nosie i tak zostały - jak? skąd? dlaczego? jak żyć? eheheh

      Usuń
  21. Jeżeli nie pachnie zbyt przyjemnie, to nawet nie będę próbować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wurzuć w kątki niech w kawałki się rozleci;)

      Usuń
  22. No jeśli u Ciebie takie rzeczy spowodował, to ja już wiem, żeby go czasem nie kupować.

    OdpowiedzUsuń
  23. och, woda chabrowa to niezły koszmar dla nosa. i podrażniła mnie...

    z naturalną pielęgnacją tak jest, że dobrze dobrana, działa cuda. ale w naturze jest niestety wiele alergenów. sądząc po reakcji Twoich naczynek, właśnie na takie alergeny się napatoczyłaś. a zapchania szczerze współczuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOOch SIMPLY - widzę, że wiesz o czym mówię - jak woda z takiego pięknego kwiatka może tak śmierdziuchać okrutnie :)
      Obawiam się, że masz rację a ja po prostu źle dobrałam ..możliwe że dodatkowo mnie uczulił bo przez chwilę były porządnie zaognione nawet:(

      Usuń
    2. szukanie "swoich" kosmetyków na naturalnej półce wiążę się z pewnym ryzykiem podrażnień. mnie np. podrażnia kocanka, chaber, spirulina, czasem róża (w zależności od pochodzenia). wiele osób jest uczulonych na aloes. a dochodzi się do tego testując różne produkty ;) nie zniechęcam się jednak, bo algi, glinki, czy np. hydrolaty oczarowy i z kwiatu pomarańczy czynią na mojej buzi cuda. po prostu trzeba wykonywać próby alergiczne :]

      Usuń
    3. Hydrolat oczarowy również u mnie doskonale się sprawdził...i ten olejek myjący słonecznikowy z BU - ale boję się teraz go używać z obawy na te gule..
      szkoda że to testowanie bywa takie dokuczliwe hehe ale masz rację - na nikim innym tylko na własnej skórze można dopiero się przekonać :)

      Usuń
  24. o matko, brzmi koszmarnie. Zresztą moja mina byłą taka - 50 ml za 50zł? :OOOOOOOOOO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koszmarek na całej linii :( stracona kaska bez dwóch zdań :(

      Usuń
  25. Podskórnych gul mu zdecydowanie nie wybaczymy! A myślała, że kwiat wiśni nie może przynieść rozczarowania :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy...a pamiętliwa jestem :)
      Prawda....miałam dokładnie takie same myślenie...kwiat wiśni..japonia..piękne kwiaty..piękny zapach..relaks, oddech...syf..drugi syf..o jesooo...co to jest..mam raka coś mi urosło pod brodą..boli...wulkan..boli..bolii..jessoo jak ja wyglądam...jak do ludzi...co robić, co robić:) taki telegraf :)))

      Usuń
  26. Szkoda, że się nie sprawdził :(

    OdpowiedzUsuń
  27. Pierwsze słyszę :( Ale pudełko już mnie nie przekonuje... a opis już całkiem zniechęca :(

    OdpowiedzUsuń
  28. opakowanie mało fajne, ale w końcu liczy się to co w środku :) ale ani stara Pani Wadlewska, ani tym bardziej zapychanie nie brzmi zachęcająco! dyskwalifikacja! :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówimy Nie stęchliźnie starych panien i ich wybuchu syfów/złości na samej sobie:)

      Usuń
  29. Naturalne to nie znaczy, ze zawsze bezpieczne. W takich kosmetykach zazwyczaj ekstrakty roślinne i inne składniki są w większych stężeniach, niż w drogeryjnych, dzięki czemu działanie jest lepsze ale i większa szansa na reakcję alergiczną. Poza tym jest zdecydowanie większe ryzyko, że kosmetyk był źle przechowywany (przez brak lub mniejszą ilość konserwantów one się robią bardziej wrażliwe na warunki zewnętrzne, temperaturę itd). Myślę, że nie powinnaś się zrażać na zawsze do naturalnych produktów, może po prostu szukać gdzie indziej.

    (Generalnie jestem przeciwna obsesji w jakąkolwiek stronę - naturalne rzeczy są super, ale mogą być też te nie-naturalne ale o dobrym składzie i działaniu).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - boleśnie tego doświadczyłam ...naturalnie to nie znaczy bezpiecznie :( na pewno zapamiętam tą dotkliwą lekcję...
      Dokładnie..i ja jestem daleka od ortodoksji w każdym temacie:)

      Usuń
  30. Mam nadzieję, że uda Ci się w miarę bezboleśnie uporać z tymi gulami :/ Nie brzmi to zbyt przyjemnie... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety bolały jak diabli - nareszcie już po :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger