7/21/2013

Dzieciństwo Esa czyli lata 80 - te - w zezowatym kadrze

Na fali wczorajszych wzruszeń dojrzewania, zapragnęłam powrócić do dziecinnych lat..
To było bardzo dawno, dawno temu w czasach moje dziatki - PRL - u...
Siedzę sobie z łajnem ( w sensie winem) i pochlipuję nad utraconym, beztroskim czasem...



Ukochane bajki :
Miś Corargol :)

 Pszczółka Maja (bałam się Tekli - i tak mi zostało, w sensie, że pająków się boję))

 Reksio :)
 Miś Uszatek :)
Co niedziela czekało się na teleranek
(tego z 1980 roku nie pamiętam)

W owych czasach podstawowe wyposażenie ucznia

Esy było w podstawówce zawsze wzorowym uczniem (przypominam, iż szkoła miała 8 klas). Potem to się diametralnie odmieniło, aż do czasów studenckich:)

Ukochana książka - Ania z Zielonego Wzgórza:)


Przez długi czas po obejrzeniu Plastusiowego pamiętnika - wierzyłam, że mój piórnik to miejsce spotkań istot prawie żywych :) Do dziś mam wrażenie, że ludki z plasteliny mogą ożywać...


Zimą nosiło się nieśmiertelne relaksy..każdy miał takie same i nikt nie narzekał.
Prawie jak Fanta :))

W podstawówce w klasach 1-3 miałam taką panią (od wszystkiego), która jadła pomarańcze a nam dawała wąchać skórki...prawdziwy pedagog..
Pomarańcze były towarem mocno deficytowym.. Zawsze zdobyczne, zawsze wystane..

Kolejny towar deficytowy = na wagę złota - pożądany..


Wogóle większość rzeczy była wystana ...nigdy nie wiadomo było co się kupi...
Nawiasem mówiąc, takie kolejki dzisiaj widzę przy zapisach do lekarzy...:(


Pani sklepowa była bogiem..była najważniejsza..to od niej zależało nasze być albo nie być..na szczęście każdy miał gdzieś "znajomą"
Rarytasem była czekolada..na kartki

W szkole istniał obowiązek picia mleka - ja miałam taki obowiązek (przymus czasem bezpośredni) w domu - więc ubłagałam Mamę i miałam w szkole "zwolnienie od picia mleka"
 Grało się w monopol kiedy padało albo było - 30

 Bo cały wolny czas, spędzało się na dworze..CAŁY DZIEŃ - Nie wiem jak Wy ale ja po prostu nie pamiętam "nudzenia się" z tamtego okresu..Było tysiące zabaw na placu ..podchody, klasy, guma, sklep, statki, hacele, piłka, widoczki, wrotki, wybory miss podwórka..po prostu cały czas się DZIAŁO..Teraz podwórka są takie smutne...Lato w mieście i tak było doskonałe.

 Jak każda szanująca się dziewczyna w wieku 6 lat chciałam być jak dziewczynka z gawędy i mieć rozkloszowaną spódniczkę, która się "kręciła"

 Piosenek Gawędy słuchało się na adapterze - MAM GO DO DZIŚ
 I tylko dopiero dzisiaj wiem dlaczego dwaj smutni panowie przyszli kiedyś po Dziadzia wieczorem..
Dziadek bowiem nauczył mnie piosenki "nasze polskie żołnierzyki na placówkach stoją i śpiewają bolszewikom, że się ich nie boją"...

Generalnie w historii to był smutny czas..czas kolejek, kartek i wszechobecnego kombinatorstwa. Mogę się tylko domyślać, co czuła Mama kiedy chciałam te pieprzone pomarańcze a ich po prostu nie było..
Dzisiaj są ale nie każdego na nie stać ..nie wiem co jest lepsze..nie mi osądzać.
Dla mnie to był rewelacyjny czas, totalnie beztroski..czas dzieciństwa...Nie ma już ludzi z tamtych czasów, nie ma miejsc, nie ma smaków ale na szczęcie są wspomnienia...

A jakie są Wasze najlepsze wspomnienia z dzieciństwa?

63 komentarze:

  1. ja pamietam szynke elipsowke z puszki z galaretka, ktora najbardziej uwielbialam, pamietam tez bajki i odznake wzorowego ucznia ;)
    tez konczylam 8 klas.. tak, to byly najlepsze czasy..
    co roku jezdzilismy nad morze w to samo miejsce i krzyczelismy do rybakow na kutrach 'rzuc pan rybe!'

    ehhhh.. teraz dzieciaki tyle traca przez te wszystkie internety, komorki, ajpady, ajpody, ajfony :(

    smutek bardzo..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam tą szynkę - Mami mi ją kroiła z pomidorem - bo ja od małego nie lubiłam mięsa:)
      Rzuć pan rybeeeee - hehe - ja jezdziłam na wakacje do Bułgarii..cudowne czasy

      Dokładnie..wiesz..najsmutniejszy obrazek: wracałam kiedyś z pracy patrzę dwóch chłopców na placu zabaw siedzi na ławce..myśle coś się dzieje ..może dzieci w końcu zaczną się bawić..a oni..proszę Ciebie..grali na laptopach w piłkę nożną..mega, mega smutek

      Usuń
    2. Swoją drogą chore jest to, że teraz pozabierali wszystkie sprzęty typu huśtawki, ślizgawki, karuzele bo nie spełniały unijnych norm ..śmiem wątpić na własnym 35 letnim życiu że odrobina rdzy żadnemu dziecku by nie zaszkodziła..a tak gniją w domach

      Usuń
    3. no niestety.. smutne to bardzo..

      kochana Ty to szczawik jestes :D jak kiedys napisalas ze jestes 'starsza' ode mnie to myslalam, ze o wiecej, a tu prosze jaka mloda ptaszynka :D

      Usuń
    4. O tej sytuacji z chłopcami na placu zabaw to często kojarzy mi się z tym jak widzę ludzi u siebie na uczelni. Niby mnóstwo ludzi w jednym miejscu, czekają czasami na te same zajęcia a każdy zapatrzony w Ajfona, srona i innego nona.

      Usuń
    5. Cat - serduszko kochane :) czuję się jak trzmiel (bo opita) hehuehee
      Marilyn - tak - to dokładnie tak samo..u mnie na studiach szło się gremialnie na jedną kawę (w osiem osób) i dyskutowało, dyskutowało o niebycieeee aż do wina w akademiku po czym wszyscy się odprowadzaliśmy :)
      parę osób miało telefony ale wstydzili się używać bo modny był nonkomformizm :)

      Usuń
    6. Gosiu, wiesz że ja Cie zawsze <3
      oj tak.. studia bez telefonów na przerwach i długie rozmowy też mam w moich wspomnieniach, mimo że nie było to tak całkiem dawno..

      Usuń
    7. Jak by to było wczoraj Kochana..jak wczoraj :)

      Usuń
  2. Piękny post, też mi się prawie "chlipło" na wspomnienia. A mleka do dziś nie cierpię-te ochydne kożuchy brr.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkie bajki, któe pokazujesz, pamiętam :) i jeszcze Żwirek i Muchomorek byli ;)
    Ja w dzieciństwie uwielbiałam zbierać karteczki i skakać "na gumie", fajnie wtedy było ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam o Koziołku Matołku :)))

      Usuń
    2. Ja Koziołka nie lubiłam, za to mój brat miał na kasetach nagrane wszystkie części. Pierwszą, prawie dwugodzinną, nauczył się na pamięć i recytował całej rodzinie :D

      Usuń
  4. Tak, esy. Jesteśmy z pokolenia, które pamięta prawdziwy smak lodów na patyku i przepysznych delicji. Dzieciaki teraz jedzą jakieś nędzne podróbki.
    A zapach przypalonego mleka, które kazano nam pić w szkołach? Brrr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zapaszek kanapek z jajkami bleeeh - też obowiązkowe..ale swoją drogą żadne dziecko nie wychodziło ze szkoły głodne..teraz jest różnie..
      Nie ma już tych smaków...blok to nie blok..raczki to nie raczki..kapitańskie nawet nie pachną..echh..lody na patyku..p r a w d z i w e delicje - zdobyte, wystane ale ten smak..teraz wszystko jest prawie..:)

      Usuń
  5. jak byłam mała to jak zobaczyłam pierwszy raz ananasa,to myślałam że moja mama taki dziwny kwiatek dostała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))))))) urocze:)))))
      U mnie była taka historia..nie było tych pomarańczy..długi czas..bardzo chciałam..ale po prostu nie było..
      Któregoś dnia wróciłam ze szkoły i Mama ostrym tonem powiedziała - Małgosia kładź się natychmiast..myślałam że znowu zastrzyki bo ciągle chorowałam na anginę..a Mama obsypała mnie tymi pomarańczami..jak obiecała...do dziś to jedno z moich najcudowniejszych wspomnień:)

      Usuń
  6. Dziękuję Ci za te dwa ostatnie posty!!!
    Łezka się w oku kręci.
    Przepiękne mieliśmy dzieciństwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że Ci się podobały..tak miło jest powspominać ..zwłaszcza jeśli mamy co:)

      Usuń
  7. uwielbiałam wszystkie wymienione przez Ciebie bajki. i jeszcze Kulfona i Monikę :)

    oj, ja też całe dzieciństwo na podwórku spędziłam. wtedy czas nie leciał tak szybko, jak teraz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo :) Mama nie mogła się nas do domu nawołać ;D

      Usuń
    2. Tutaj tak samo :) z płaczeeem się szło wieczorem aż już całkiem ciemno było :)

      Usuń
  8. A propos tej wszechobecnej techniki. My w szkole przepisywaliśmy szybko zadanie domowe albo notatkę z tablicy. We wrześniu miałam praktyki i jakże mnie zdziwiło to, że uczeń po prostu zrobił sobie smartfonem zdjęcie tablicy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko kochanaaaa....straszne - chyba by mi szczęka odpadła i zagruchotała o podłogę :)

      Usuń
  9. no to dziś już przeszłaś samą siebie;) wycieczka prawie w zaświaty;)ale miło powspominać;) adapter mam i ja ale bez igły, a szkoda bo i pare płyt by się znalazło;)jezeli chodzi o gawędę to jest to moje niespełnione marzenie z dziecinstwa- torturowałam wszystkie dzieciaki, bo musiały oglądac i słuchać moich wypocin, które były oczywiscie przygotowaniami do występów w zespole;)do tej pory po procentach mi to wypominają;) kochałam się wtedy w krzysku antkowiaku;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. call, niech zgadnę: zakazany owoc dumnie krąży mi nad głową? ;) Śpiewałyśmy to na klatce schodowej(lepsza akustyka - wiadomo)do mikrofonu z dezodorantu.

      Usuń
    2. Hhaha 0 dziewczyny ale numer - faktycznie ..zakazany owoc...nie podobałl mi się, bo podobał się mojej najlepszej koleżance...same rozumiecie.. sztama była :) ja za to mogłam się podkochiwać w Radku z VIII a :)

      Usuń
  10. Ja rocznik 87 pamiętam, że w podstawówce w 93 roku (poszłam rok wcześniej do szkoły) dostawaliśmy tarcze wzorowego ucznia. Pamiętam stare złotówki, później przyszła denominacja i Kopernik z 1000 zł stał się 10 gr. Buty relaksy to jeszcze niektórzy do dzisiaj noszą - klasyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haa pamietam - byłam wtedy na wycieczce w stolicy - i mało wszyscy nie dostaliśmy obłędu w sklepie bo wszystko nam się wydawało że jest za darmo heheh

      Usuń
    2. Z tymi relaksami to poważnie? nie wiedziałam

      Usuń
  11. Przeniosłaś mnie do wspaniałych wspomnień!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo tego, że urodziłam się kilka lat po Tobie odnoszę wrażenie że nase dzieciństwa były bardzo podobne :D te same bajki tłukłyśmy :d
    Ani z Zielonego Wzgórza nie lubię, ale ja już tak mam, że nie prezpadam za kultowymi książkami dzieciecymi (np. Dzieci z Bulerbyn nie znoszę i już jako 7 latka sie buntowałam jak kazano mi je czytać) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka lat..dyplomatka :))) A wiesz, że Ty mi się skojarzyłaś z Anią ...a jakie fajne opowieści samemu się tworzyło...nieskończone..moimi ulubieńcami były opowieści o diable w piaskownicy - potem się bałam iść do domu:D

      Usuń
    2. Diabeł w piaskownicy?:D Esy jakie Ty cukierki jadlaś :D
      a co powiedz na gadający Bez (tak ten z fioletowymi kwiatkami) :D ?:D

      Usuń
  13. Ja pamiętam cudowny smak czekolady - jasno fioletowe opakowanie, Goplana zdaje się... Chociaż była mleczna, smakowała delikatnie pomarańczą :) Ten smak, mmm, oddałabym za niego wiele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja pamiętam wyroby czekoladopodobne heheheh
      Pamiętam też, że tata koleżanki z pracy pracował w Niemczech i ona miała fikuśne czekoladowe figurki..do dziś pamiętam czekoladową głowę Myszki MIckey :) jaka to była zazdrość..potem też miałam ale mama nie pozwala nosić do szkoły bo tłumaczyła, że innym dzieciom może być przykro, jak mi wtedy kiedy patrzyłam na tą myszkę:)

      Usuń
  14. Kiedy rodzice mi o tych czasach opowiadają z takim zachwytem z jakim napisałaś ten post, to chciałabym przynajmniej przez chwilę tam się okazać! Ja natomiast Plastusia czytałam, po czym sama zrobiłam podobnego z plasteliny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz dlaczego z zachwytem - bo to całkiem inne czasy były..trudne..a mimo wszystko najeżone wartościami, których dzisiaj nikt nie uczy - jak na przykład koleżeńskość :)

      Usuń
  15. pamiętam wszystko! taka stara jestem :) haha
    choć ten Ptyś coś mi mało świta.. a raczej wcale go nie kojarzę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaraz tam stara...po prostu z innej epoki (wolę tak myśleć hehe)
      może Ptyś był regionalny? hmm nie wiem - ja go pamiętam dobrze :)

      Usuń
  16. bajki,na których i ja się wychowałam, a resztę tych czasów znam z opowieści mamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) na tych bajkach kształtowała się nasza wrażliwość :)

      Usuń
  17. Tekli to i ja się bałam :D Za to Anię kocham ogromnie, dzięki niej przestałam się tak wstydzić piegów na nosie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dzięki Ani, kiedy po nieudanych eksperymentach miałam zielone włosy..nie wpadłam w czarną rozpacz:)

      Usuń
  18. A ja pamiętam TEN Teleranek. Postawiłam na nogi rodziców z płaczem, że się telewizor zepsuł. Tata nawet próbował naprawić, ale stwierdził, że trudno - wszyscy byliśmy przyzwyczajeni, że telewizor regularnie odmawiał współpracy. I dopiero radio nam wyjaśniło...
    A kręcące się spódniczki to od zawsze było marzenie dziewczynek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezła trauma..chociaż jak byłam mała to generał zawsze kojarzył mi się z Guciem od pszczółki Mai :))
      Oj tak :) spódniczkami interesowałam się wyłącznie w okresie przedszkolnym i wczesnoszkolnym - potem na zawsze już spodnie:)

      Usuń
  19. Ja również tęsknię za swoim dzieciństwem, wypełnionym czasem wielkiej radochy, marzeń i światem bajek. Plastusia i Pszczółkę pamiętam doskonale. Moją ulubioną książką była "Dzieci z Bullerbyn". Najbardziej to tęsknię za dobrą muzą z lat 80', choć urodziłam się pod sam koniec tego okresu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muza lat 80 - zawsze żywa ..każdy się elegancko przy niej bawi :)
      Dzieci z Bullerbyn też bardzo lubiłam :)

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) słyszałam że ostatnio jakaś afera była z prowadzącym ale nie pamiętam o co chodziło :)

      Usuń
  21. Jestem ostatnim rocznikiem starego systemu - 8 klas podstawówki i stara matura. Nadal nie rozumiem po co to zmienili. Misia Colargola nie trawiłam organicznie. Ja się wychowałam na "Wszystkie psy idą do nieba", kucykach Pony i Tomie i Jerrym. No i "Niekończącej się opowieści". Kolejek i kartek nie pamiętam, ale mama brała na mnie kawę :) Dzieciństwo kojarzy mi się z wakacjami u dziadka nad jeziorem. I z podwórkiem, gdzie całymi godzinami grałam w gumę. Dzisiejsze dzieci pewnie nawet by nie wiedziały co to jest. Kręcenie się spódniczki warunkowało zakup ;) Ah, żeby teraz mieć takie problemy ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja co prawda urodziłam się już w latach 90-tych, ale sporo pamiętam;))

    OdpowiedzUsuń
  23. Zawsze uważałam, że Ania z Zielonego Wzgórza jest przereklamowana ;) Wolałam Chłopców z Placu Broni ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłopcy byli świetnie, aż mnie wzięło na przeczytanie ich ;)

      Usuń
  24. monopol, mleko w w szkole , teleranek, cudowne bajki, Ania i te kredki z misiem na pudełku :D Pamiętam, pamiętam..ciekawe, co będą wspominać dzieci z obecnych czasów..

    OdpowiedzUsuń
  25. ach, jaki cudowny przerywnik! dzięki za ten wpis, aż się łezka w oku kręci! z wszystkiego co wymieniłaś, ominęły mnie tylko relaksy :) no i oczywiście racja z tymi spódniczkami Gawędy!

    OdpowiedzUsuń
  26. Cudowna, nostalgiczna notka :) Oglądałyśmy te same bajki :) Na szczęście na picie mleka w szkole się nie załapałam (nie wiem, co by było, bo od dziecka go nie znoszę...). Z tymi pustymi podwórkami obecnie to jest straszne, kiedyś się wychodziło rano a wracało wieczorem i nie nudziło przez cały dzień...

    OdpowiedzUsuń
  27. Też mam adapter i mnóstwo bajek na winylach, do których nawet teraz z sentymentem wracam :) A zapach mandarynek po dziś dzień kojarzy mi się z Bożym Narodzeniem. Nawet gdy ktoś je ją w środku upalnego lata :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger