3/18/2013

Pozytywny (?) bezradnik

 Poradnik pozytywnego myślenia (Silver Linings Palybook)...

Pamiętnik pozytywnego myślenia - myślę: pozytywnie...myślę: będzie optymistycznie i po amerykańsku czyli z happy endem...myślę: oskarowo - więc możliwe że poziom będzie jako taki... myślę: ładna pani co się przerwaca z wdziękiem i ciasteczkowy pan - będzie się sympatycznie oglądać..

Historia na pewno z potencjałem...jednak obraz Russella - na wskroś amerykański jest tak płaski w odbiorze, że czułam naprawdę spore rozgoryczenie. Powiem od razu, że oglądałam w oryginale kształcąc swe słownictwo i namęczyłam się jak świstak przy pakowaniu czekolady bo film jest mocno przegadany a nie wiem czy to moja wada słuchu czy nieszczególna robota dźwiękowca sprawiła, że łapałam z tej amerykańskiego bełkotu co drugie słowo...no ale nie o tym..
Film rozczarowuje i to mocno...
Już dawno przekonałam się, że oskarowe filmy to w większości straszne gnioty ale nadal nie jestem w stanie pojąć o co kaman w zachwycie nad tym bezradnikiem..
śliczny Pan gra jak drewniany pinokio i jedyna scena z jego udziałem która mi się podoba to "wtf" - mowa o zakończeniu książku Hemigwaya...:)
Jeśli chodzi o Panią to naprawdę nie wiem za co dostała statuetkę ...może za to że kupiła suknię Diora bo o grze aktorskiej mogłabym dłuuugo dyskutować..
De Niro też ma chyba już najlepsze role za sobą ale nadal go kocham (tutaj rolę miał totalnie bez wyrazu).
Z przesłania pseudopsychologicznego wynika zaś, że trzeba kontrolować swoje emocje być zawsze sobą, starać się nie czynić drugiemu co tobie niemiłe, przebaczać i kochać..po to by móc posiedzieć w drewniamym, bujanym foteliku z zachodzącym słońcem i obowiązkowo amerykańską flagą w tle  lub ewentualnie zajadać spaghetti jak urocze pieski z filmów Disnaya...taka bajka...:)

A Wy oglądałyście ten film?
A może czytałyście książkę M. Quick o tym samym tytule?
Jakie jest Wasze zdanie?
Jaki film polecacie?

34 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Uważam że zawsze warto się przekonać na własnej skórze ..choćby to miały być tylko minuty;)

      Usuń
  2. Oglądałam i mogę powiedzieć trzy słowa: lekki, łatwy i przyjemny :) Szału nie ma, ale można obejrzeć:) Jeśli chodzi o Jennifer Lawrence to zdecydowanie bardziej mi się podobała w filmie "Igrzyska śmierci". Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po prostu za dużo po nim oczekiwałam...faktycznie Lawrence tysiąc razy lepiej zagrała w Igrzyskach - również ciepło pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Mi się bardzo podobał ten film! Dla mnie to taka mniej typowa komedia romantyczna, nie ma jakiegoś filozoficznego przekazu, ale chyba nie o to tu chodziło:P Widać są gusta i guściki, ja polecam ten film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście :) zgadzam się z Tobą w 100% = nie to ładne co ładne tylko co się komu podoba:)

      Usuń
  4. Dla mnie po prostu ładny, lekki film na wieczór. Do obejrzenia w łóżku, kiedy ma się 2 wolne godziny. Po filmie zostaje przyjemne uczucie, więc warto myślę obejrzeć dla poprawienia nastroju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zostało właśnie nieprzyjemne uczucie - stad jestem na nie:) ale bynajmniej nie uważam że te dwie godziny są wyjęte z życiorysu...nie nie :)

      Usuń
  5. Ogladałam na samym początku może trochę nudny i dziwny ale potem bardzo przyjemny w odbiorze

    OdpowiedzUsuń
  6. nie oglądałam i nigdy nie zamierzałam. ostatnio byłam na Niemożliwym, ale też nie urywa... z kinówek obenych nie mam pojęcia co Ci polecić, pewnie Miłość albo Obławę, jeśli lubisz takie kino;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam Niemożliwe - dokładnie też nic nie urywa ...raczej zalewa łzawych wyciskaczem..kolejny film gdzie podoba mi się tylko jedna scena - zalania :D popatrzę na Miłość i Obławę skoro polecasz:)
      ps. wiesz że kręcą Bridget 3 :))

      Usuń
  7. Oglądałam.

    "Jeśli chodzi o Panią to naprawdę nie wiem za co dostała statuetkę ...może za to że kupiła suknię Diora bo o grze aktorskiej mogłabym dłuuugo dyskutować." - dokładnie to samo miałam napisać :]

    Ogólnie szału nie ma, w połowie prawie zasnęłam. Nie wiem, czy ja nie zrozumiałam przekazu, czy o co chodzi, ale nie kumam nad czym tyle zachwytu, jeśli chodzi o ten film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc właśnie:) też nie rozumiem ale wydaje mi się że nie należę do osób które szukają głębi w kostce masła w reklamie na przykład - a ten film nie wzbudził żadnych emocji poza rozczarowaniem:)

      Usuń
  8. Też nie wiem nad czym można się tutaj zachwycać. Faktycznie obsada gra dość sztywno, po za "lepszymi" kawałkami - wspominany "WTF" Coopera i "wybuch" Lawrance w knajpie. To dwa moje ulubione momenty. DeNiro Faktycznie nie popisał się i ma na koncie o wiele ciekawsze role. Zakończenie filmu - coś mi nie pasuje tutaj w kontekście całej historii, no ale przecież miał być happy end.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaaa -koniecznie z amerykańską flagą w tle i żyli długo i szczęśliwie bez depresantów i emocjonalnych popaprańców hehehe

      Usuń
  9. Jestem tego filmu niezmiernie ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam różne recenzje... chyba będę musiała wreszcie sama obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej samemu się przekonać:) Daj znać czy Ci się spodobał

      Usuń
  11. Książki nie czytałam. Film obejrzałam w sumie tylko dlatego, że nominowany był do Oskarów, a każdego roku staram się zobaczyć wszystkie filmy przed galą. Mnie akurat zaskoczył pozytywnie, może to dlatego, że nastawiłam się na typowy amerykański chłam, a był jednak nietypowy. :D
    Co by polecić? Mnie ostatnio i te wielkie i te niskobudżetowe produkcje jednak rozczarowują z jednym wyjątkiem- Django. Poza tym "Być jak Kazimierz Deyna" jest pozytywnym zaskoczeniem, powrotem do komedii z inteligentnymi dialogami (bez dup i kup:P). "Miłość" też warta zobaczenia. Jutro wybieram się na "Baczyńskiego". A Ty polecasz coś?
    Uf, ale się rozpisałam.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Django - bardzo mi się podobał...faktycznie ostatnio cosik kiepsko w kinomatografii :) Chętnie spojrzę na "Być jak Kazimierz Deyna" = uwielbiam nasze rodzime, stare komedie szczególnie te absurdu :)
      Hmm właśnie ostatnio nie mam szczęścia do porządnych filmów - nadrabiam dokumentalne takie jak "Jak motyl" czy "Born dead" = stare ale wciąż aktualne..ciekawe według mnie.
      Intouchables na pewno widziałaś ;)

      Usuń
  12. Od kilku dni się szykuję zeby go obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  13. czytałam książkę. uwierz książka jeszcze gorsza od filmu. autor popłynął w obszernych opisach meczy super bowl. nic pozytywnego jak w tytule nie ma. wszystko psychologiczno depresyjne nie porwało mnie. choc film nie był najgorszy ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nieee nieee - właśnie ten motyw super bowl - zapomniałam o tym napisać..domyślam się co tam się mogło zadziać hehehe .Dziękuję za ostrzeżenie :)

      Usuń
  14. Na pewno obejrzę, by przekonać się czy fajny :) ale w weekend, tylko wtedy mam czas na leniuchowanko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Penie Taniczko - i daj znać czy się podobał :) już niedługo do weekendu;) mgnienie oka:)

      Usuń
  15. oglądałam i bardzo mi się podobał ten film. trafił na listę moich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Film który muszę ogladnąć dostał wiele oskarów i nominacji w tym roku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto żeby wyrobić sobie własną opinię:) jak widać są zwolennicy i przeciwnicy a na pewno to nie jest strata czasu:)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger