1/11/2013

Lancome Hypnose Star - ideał sięgnął bruku

Lancome o tuszu HYPNOSE STAR:

Uwodzicielskie pogrubienie i podkręcenie rzęs Gwiazda wśród tuszów do rzęs. Aby odtworzyć hollywoodzkie filmowe spojrzenie, Lancôme dzieli się sekretem uwodzicielskiego wachlarza rzęs. Innowacyjna modułowa szczoteczka i i płynna formuła o efekcie diamentowej czerni « Noir Diamant » umożliwiają zmysłowe modelowanie rzęs. Olśniewający kształt opakowania w połyskującym étui zachwyca już na pierwszy rzut oka. Lancôme kreuje dla gwiazdy tuszów do rzęs look godny czerwonego dywanu.
http://www.lancome.pl/


Skusiłam się na tusz Lancome Hypnose Star pod wpływem zachwycającej próbki - wówczas tusz był naprawdę cudowny - efekt był wspaniały - naturalne, długie, bardziej gęste rzęsy, super trwałość. Wszystko to sprawiło, że zapragnęłam mieć pełnowymiarowy produkt.


Dotyczas uwielbiałam markę Lancome z bliżej nieznanych mi powodów (HydraZen?Tresor?) - a po doświadczeniach związnych z Hypnose Star - można powiedzieć że ideał sięgnął bruku..


Po kolei:


Opakowanie jest niewątpliwie przyciągające oko..


Odpowiada mi również kształt i wielkość szczoteczki oraz zapach tego tuszu,jak również głęboka czerń. I to koniec pozytywów.

LISTA ZARZUTÓW:
1.Tusz jest zbyt "mokry", kiedy pomaluje sie standardowe dwie warstwy okropnie skleja rzęsy.
2. Kruszy się i osypuje !!! nawet gdy jest nałożony w minimalnej ilości
3. Rozmazuje się i zostawia ciemne smugi pod oczami
4. Mam go miesiąc a wydaje się, że już pomału wysycha.
5. Nie pogrubia, nie wydłuża - skleja i obsypuje się.

Jedynym pocieszeniem jest, że kupiłam go w zestawie z miniaturką Bi-Facil - to chyba na osłodę - bo 130 zł za tak kiepski tusz to fortuna moim zdaniem. Za darmo bym go nie chciała.
Szkoda...wielka szkoda..


Macie podobne doświadczenia? Czy kiedyś kosmetyk, którego bardzo chciałyście okazał się totalną porażką..taką porażką przez duże P?

33 komentarze:

  1. Strasznie ta szczoteczka się prezentuje, faktycznie mega porażka, jak widać na zdjęciu... . Jak do tej pory najlepsza mascara dla mnie to MF 2000calorie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy i gdzie kupiłaś ten tusz,jeśli można zapytać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W grudniu w lubelskiej Sephorze w Olimpie:)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Sorry,poprzednio literówek narobiła,ja miałam taki z bazą i też się strasznie kruszył i..wysechł chyba po 2 miesiącach:(

      Usuń
  3. Ojej! Kto by pomyślał, że to taki bubel...Szkoda że nie możesz go oddać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w zasadzie nie próbowałam ..ale wątpię czy by przyjęli reklamacje :(

      Usuń
  4. Oj było trochę takich kosmetyków.Czasami mam wrażenie, że właśnie im bardziej się napalę tym większe rozczarowanie :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojeny, totalna porażka... I to za taką cenę...

    OdpowiedzUsuń
  6. no efekt nieciekawy,a raczej jego brak :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to wersja light - nieuchwyciłam piękna czarnych oczodołów :))

      Usuń
  7. Kurczę, ostatnio w sklepie 'rzucili' te tusze za połowę ceny, miałam kupić po południu jak zrobię rekonesans po innych sklepach. Wróciłam po południu i już go nie było, przez ten cały czas nie mogłam soie tego wybaczyć a teraz widzę, że nic straconego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo skąd ta przecena...dobrze że się stało..uwierz mi :)

      Usuń
  8. ostatnio zaczęłam odkładać na niego drobniaki! Jak dobrze, że go nie kupiłam, chyba bym się popłakała, skoro jest taki kiepski :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak...całkowita strata piniążków i wielki niesmak :(

      Usuń
  9. wiele razy tak miałam heh coś miało być fajnego ale nic z tego nie wyszło

    OdpowiedzUsuń
  10. Dlatego ja nie kupuje takich drogich kosmetyków żeby się nie rozczarować :D
    Tyle pieniędzy a tutaj taki bubelek, oj nieładnie Lancome, nieładnie!

    OdpowiedzUsuń
  11. teraz mam pełno spraw na głowie ale mimo wszystko postaram sie dotrzymać słowa i zrobić nagłówek jak najszybciej nawet może dzis zacznę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nagłówek już czeka na Cb na poczcie :)

      Usuń
    2. Dziękuję Ci bardzo :) Jest śliczny:)

      Usuń
  12. dobrze, że ostrzegłaś przed takim bublem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moje rzęsy były bardzo niepocieszone :P Moja recenzja
    Lubię maskary Lancome, szczególnie klasyczną Hypnose ale tym razem zawiodłam się okrutnie. Na całe szczeście kupiłam miniaturę z gazetą, więc strata żadna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz ja nie miałam nigdy aż tak drogiej mascary - na MF 2000 przewidywany budżet się kończył ale wygrałam na FB pudełko miniaturek od Lancome właśnie i tam była próbka tego tuszu - qurcze Hexx był doskonały - rzęsy długie, nieposklejane, wystarczyło jedno maźnięcie żeby wyglądały elegancko..Więc się skusiłam na oryginał i taki zonk..właśnie to mnie tak bardzo zniesmaczyło.

      Usuń
    2. Powiem Ci tyle, że nie jesteś pierwszą, która nacięła się w taki sposób. Pamiętam swojego czasu wymiany zdań i np. wiele osób skarżyło się, że Lancome czy EL/Dior z miniaturek super a pełnowymiarowy tusz nie bardzo.

      Nie wiem, gdzie leży problem. Podlinkowałam Ci moją recenzję i jak widzisz, efekt jest z miniatury. Nędzny.

      Pocieszę Cię, że ja nacięłam się na słynnego Pytona z HR. Kupiłam zestaw w Douglasie z miniaturkami i tusz od początku się kruszy i sypie...Od czasu do czasu przemywam szczoteczkę w dwufazówce i jest lepiej. Niestety wyrzuciłam paragon....

      Usuń
    3. może i ja spróbuję ten patent z dwufazówką - w końcu nic nie tracę = szok z tym pytonkiem HR - chyba już nie będę próbować :)

      Usuń
  14. A tak chciałam mieć go dla siebie. Przynajmniej dzięki Tobie zaoszczędzę dużo pieniążków :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger